Zrozumieć emigrantów – książka Marsz, marsz Batory

Szukając kuzynów, zdarza się, że natrafiamy na osoby, które wyemigrowały z Polski. Oprócz radości z poznania nowych członków rodziny, zdarza się, że poznajemy nowe dokumenty rodzinne. Często są one przechowywane jako relikwie dające poczucie łączności z krajem przodków. Jak oni zapamiętali nasz kraj, jak wyglądała ich podróż i pierwsze dni na obczyźnie, możemy częściowo poznać dzięki książce Barbary Caillot i Aleksandry Karkowskiej Marsz, marsz Batory.

Można poznać tylko częściowo, bo książka dotyczy małego ułamka emigrantów: tych, którzy po wojnie (z jednym wyjątkiem) opuścili Polskę na statku M.S. Batory. Powody były różne: chęć wyrwania się z biedy, duchoty komunizmu, łap UB czy 1968 rok. Jest jedno, co ich łączyło: decyzja była dramatycznie przeżywana, choć do niektórych docierało to znacznie później. Część z nich nie wytrzymała rozłąki czy drapieżnego kapitalizmu i wróciła.

Marsz, Marsz Batory
Wystawa poświęcona książce zorganizowania z Domem Spotkań z Historią

Książka to starannie dobrane cytaty z relacji wysłuchanych przez autorki oraz wspaniałe zdjęcia. To właśnie odpowiedni dobór cytatów z długich wywiadów przeprowadzonych z pasażerami i członkami załogi buduje niesamowitą atmosferę. A może powinienem napisać, że to album? Każdy cytat jest przyporządkowany do zdjęcia ze zbiorów rozmówców.

Jedna z kart książki prezentowana na wystawie DSH

Ja i Batory

W Kanadzie byłem kilka razy, ale tylko dwukrotnie był to dłuższy pobyt pozwalający na późne nocne rozmowy z kilkoma osobami, które tam zostały na stałe. Ich odczucia na temat nowej ojczyzny były bardzo różne. I w książce Marsz, marsz Batory te różne odczucia również są widoczne.

W połowie lat 70. wracałem z Kanady Batorym. Oczywiście to był już jego następca, TSS Batory. Było to dawno i mało pamiętam. Na pewno była świetna kuchnia i było nudno. Jedyną rozrywką był sztorm, który miał jeszcze jedną zaletę: byłem prawie sam na sali jadalnej i niedobrze mi było tylko z przejedzenia.

Oczywiście, nim płynąłem Batorym, książka Znaczy Kapitan Karola Olgierda Borchardta była jedną z moich ulubionych. I dzięki niej chyba zupełnie inaczej wyobrażałem sobie taką podróż. Może stąd takie rozczarowanie. Zresztą, teraz też nie widzę nic ciekawego w podróży wycieczkowcem.

Statki o nazwie Batory

W polskiej flocie handlowej 2 pasażerskie statki nosiły tę nazwę: MS Batory oraz jego następca TSS Batory. MS oznacza motor ship, czyli statek napędzany silnikiem spalinowym, a TSS turbine steam ship czyli turbinowy statek parowy. Pierwszy, ten słynniejszy został zwodowany w 1936 roku i pływał do 1969, a drugi zwodowany w 1952, kupiony przez Polskie Linie Oceaniczne w 1968, pod których banderą pływał do 1988 roku.

Książka wydana przez Oficynę Wydawniczą Oryginały, będącą własnością autorek. W dorobku autorek jest też niezwykle ciekawa dla genealogów kolekcja zeszytów, o której napisałem w artykule Albumy genealogiczne do wypełnienia

Published by Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *