Joseph Judlin Wystawa wyrobów rękodzielniczych 1857 lipiec

Wystawa wyrobów rękodzielniczych i płodów rolniczych, Kurjer Warszawski R37 nr 167 –  dod. 1 lipca 1857
Treść dokumentu (śródtytuły pisane pismem pochyłym nie pochodzą z oryginalnego tekstu):

WYSTAWA
WYROBÓW RĘKODZIELNICZYCH
I PŁODÓW ROLNICZYCH
w Warszawie.

(Ciąg dalszy — Patrz N. 185 )
XI. Tkaniny, bawełniane, wełniane. jedwabne. lniane, mieszane, sukna, kobierce, kapelusze i t.d.
Złotem i srebrem przetykane materye, axamitv złotem dziane i haftowane do ubiorów kościelnych, galony złote i srebrne, oraz takąż przędzę wyrabia fabryka J. J. Sytowa, kupca lej Gildyi w Moskwie.
Produkcja tej fabryki tak jest rozwinięta, że nie tylko własne warsztaty lecz i inne fabryki Cesarstwa w przędzę złotą i srebrną zaopatruje—zatrudnia do 1000 robotników, a wyrób jej 850,000 Rsr. dochodzi. Materye jej przerabiane drogiemi kruszcami bardzo piękne, nie ustępują innych fabryk rossyjskich wyrobkom. a kto wie nawet czy im nie przodkują.
Wracając jeszcze do wyrobów wełnianych i półwełnianych, wymieniamy lekkie, po 32 do 8-5 kopiejek za arszyn, z fabryki T. S. Michaiłowa w Moskwie, która do 13,000 sztuk za 200,000 rsr. rocznie produkuje: są bardzo dobre pod względem apretury, ale dobór kolorów i deseni mniej szczęśliwy: zresztą, może do miejscowego upodobania zastosowane nam nie wpadają w oko, zawsze jednak na odznaczenie zasługują.
Wspomnieć tu jeszcze należy o fabryce S. E. Majkowa z Moskwy. Wełniane i półwełniane jego wyrobki, których dorocznie za 600,000 rsr. produkuje, mianowicie muszlin wełniany (mousseline de laine) i pół wełniany drukowany, po 20 do 30 kopiejek za arszyn, wydają się nam tanie i dobre. Zarzucilibyśmy może zbyt wschodni gust w doborze barw i deseni: ale nie wiemy gdzie ta fabryka głównie swe wyroby sprzedaje, a stosownie do tego kierować się musi w guście matervj swoich. Chustki w różnych gatunkach noszą “tę samę wadę jaskrawości i krzykliwego ubarwienia, ale ceny ich także dostępne, 60, 70 kop. do 3 rubli i pół za sztukę.
Fabryka to ogromna, do 800 robotników zatrudniająca. która samej wełny 6000 pudów zużywa i własną ma farbiernię, powinnaby postarać się o gustowniejszy dóbr deseni, lub przynajmniej, co jakiś czas wysełać swoich rysowników do Francyi np., dla odświeżenia smaku. W niektórych sztukach nawet uważaliśmy druk nie dość staranny, rozlane farby.
W ogóle, co do tkanin wełnianych lekkich, po wiedzieć musimy, że wyrób ten od lat kilkunastu dopiero w kraju naszym z krajowej wełny jest produkowany, i jako taki znajdował się na wystawie 1845 r. po raz pierwszy, mianowicie też z wełny czesanej. Od tej pory powstały dwie fabryki wyrabiające przędzę wełnianą, i wiele warsztatów tkackich po miasteczkach fabrycznych; zawsze przecież w stosunku do produkcji wyrobków z bawełny, ta gałęź tkactwa jest mało u nas rozwiniętą. A ma świetną przyszłość przed sobą. Dlaczegóż mamy Niemcom wełnę naszą sprzedawać, a potem odkupywać od nich w wyrobkach, i po rządne za to opłacać im myto?! Czyliż te kamloty, tybety, merynosy i muszliny wełniane, i te wszystkie przeróżnego nazwania tkaniny, których konsumcya tak ogromna, nie mogą być tu w kraju wyrobione? Widzim na wystawie, że nie tylko takie gładkie tkaniny, ale i wyszukańsze bardzo dobrze fabryki miejscowe produkują. Prawda, że może koszt robotnika, który u nas droższy, stanowi różnicę w cenach, i że zniżone teraz podobno cło od tkanin wełnianych utrudni im konkurencyę. Mogą wszakże wynaleźć takie drogi, że tę konkurencyę wytrzymają. Mniemamy dla tego, że ten przemysł, zwłaszcza przy ułatwionym dziś zbycie do Cesarstwa, rozwinie się na taką stopę, na jaką rozwinąć mu się pozwalają istniejące dlań warunki.
Przechodząc teraz do wyrobów jedwabnych, oraz mieszanych jedwabiu z wełną i bawełną, przy znać musimy, że ta gałęź tkactwa dopiero rozwijać się zaczyna u nas w Królestwie, chociaż dostarczone na wystawę wyrobki wskazują, doskonałością roboty i cenami, że fabrykanci nasi mogą podołać temu zadaniu, i gdyby posiadali środki rozleglejsze do działania, gdyby ich poparto, i gdyby się produkcya surowego jedwabiu krajowego przyjęła w zupełności, nie potrzebowaliby się lękać zagranicznej konkurencyi, zwłaszcza też z Prussami, gładkie zaś wyroby po tej samej cenie produkowaćby mogli. Dwie tylko krajowe fabryki wystąpiły na wystawę z jedwabnemi tkaninami, Worowskiego i Kornfelda. ale miło nam oddać za raz sprawiedliwość p. Worowskiemu Józefowi, że wszystkie niemal tkaniny jego celują, a niektóre są wyższe od podobnych wyrobków nadesłanych z Cesarstwa, i tak dalece, że, jak biegli w tej rzeczy utrzymują, nie potrzebują się lękać porównania, przynajmniej co do samej roboty, — bo o cenie mówić nie można, gdy są odmienne warunki miejscowe produkcyi—nawet z Lyońskiemi, a to rzecz wcale nie mała.

Część o Józefie Worowskim

Ta pyszna naprzykład makata w kwiaty żywej barwy (jedwab z wełną), gruba i zbita, po 9 rsr. łokieć, tak jest piękna i gustowna, że gdvby ją kto zobaczył w sklepie u Schlenkera lub Kwiatkowskiego, aniby chciał uwierzyć, że to wyrób krajowego fabrykanta, ledwie kilkanaście warsztatów Jacquarda mającego; wziąłby ją pewno za lyońską i za taką zapłacił, gdyby go sumienność znana kupców naszych nie ostrzegała. Niemniej piękna jest makata w pasy po 6 rsr. łokieć. Jakaż to pyszna materya, penelope zwana, mieszana z wełny, jedwabiu i bawełny, w róże cieniowane, na meble lub obicia, po 5 ruble łokieć! Doskonalszego wyrobu żądać nie podobna. Brokatelle jedwabne po 16 złp. łokieć, takież we trzy kolory po 4 i pół rubla łokieć, o wiele przewyższają takiegoż prawie deseniu brokatelle Petersburgskiego fabrykanta Kriukowa, dobrocią barwy, nabitością i wykończeniem rysunku. Adamaszki zaś (w cenie 2 rsr. 40 kop. do -3 rsr. łokieć.) Worowskiego, jedwabne i wełniane, przewyborne, mianowicie amarantowego koloru, utkany z krajowego jedwabiu Spółki Jedwabniczej, farbowanego w Berlinie, ale wyrobionego całkowicie tu u Worowskiego, przez polskiego tkacza.— Rypsy, jedwabny po rsr. 2, wełniany po półtora rubla łokieć, także piękne; a cóż powiedzieć o kołdrach wełnianych z jedwabiem po 13½ rsr. pięknego bardzo deseniu, do przykrywania łóżek. Słowem, wszystkie wyroby p. Worowskiego, czy to weźmiem axamit Utrechtski, czy materye powozowe, czy do obijania mebli, zalecają się piękną i sumienną robotą, a dają miarę o zdolnościach i pilności tego fabrykanta. Prawda, że do wyrobków swoich używa po większej części najświeższych deseni francuzkich, ależ z tego źródła żywią się prawie wszyscy europejscy fabrykanci—nie grzech to przeto. A zresztą zakład jego nie doszedł jeszcze do tego i przy małych zasobach finansowych nie starczy mu na to, żeby mógł opłacać krajowych artystów, których po prawdzie nawet nie mamy. Wszakże niemieckie i rossyjskie fabryki tkaniu to tylko rzeczywiście piękne mają co z francuzkich naśladują, i tej palmy najwyżej wy kształconego smaku dotąd nikt Francyi wydrzeć nie zdołał. W tem tylko dla naszych fabrykantów za danie, aby naśladowali dobrze, dopóki się na własne pomysły nie wzmogą; pod tym względem p. Worowski przykładem już dla wielu być może, bo jeżeli materyał dobry dostanie i usadzi się na to, wyrobków jego jedwabnych, od francuzkich mało kto odróżni, chyba nader biegły znawca. Zapvta nie jeden skąd p. Worowski nabył tych wiadomości, gdzie się ukształcił w trudnym zawodzie swoim, zkąd się nauczył wyrobu, niezmiernie zawiłego, tylu i na tak rozmaite sposoby wyrabianych materyj. Na to odpowiedzią: praca, pilność, wytrwałość i wrodzone zdolności. Józef Worowski sam się wykształcił: przez lat jedenaście pracował po fabrykach zagranicznych, jako czeladnik tkacki; uzbierawszy sobie, niezmierną oszczędnością, jaki taki zapasik, założył jeden warsztat w 1840 r. i zaczął wyrabiać pierwszy w kraju włosiennicę adamaszkową na pokrycie mebli, która znalazła pokup. Postawił potem kilka warsztatów, wyrabiając na nich drewniaki i inne materye na meble, i tak powoli, pracą, oszczędnością, doszedł dziś do tego, że posiada 30 warsztatów Jaiquarda, prócz zwyczajnych do gładkiego tkactwa, a od lat sześciu na Bielańskiej ulicy sklep otworzył. Z jego to fabryki pochodzą materye do ozdoby i umeblowania Cesarskich pałaców w Łazienkach, Skierniewicach, Zamku. On przedstawił na tegoroczną wystawę materye obecnie w modzie będące, moderne wyrazem sklepowym nazywane, jakich dotąd żadna krajowa fabryka nie wyrabiała. Na warsztatach swoich w Lipkowie, wyrobić może wszelkie żądane materye i wszystko co w zawodzie tkackim od niego żądać można, a na to nie potrzebuje sprowadzać z za granicy ani warsztatów gotowych, ani przyrządów żadnych, bo sam je sobie według potrzeby urządza. Nawet deseni mnóstwo sam układa. Teraz produkuje tylko za 20,000 rsr. rocznie, bo o własnych siłach postępując, nie małej dokazał sztuki, że do tego doszedł w tak ciężkim zawodzie. Zatrudnia 40 ludzi, w znacznej części przez siebie ukształconych, o których biegłości wyrobki przekonywają. Nie wątpimy, że Spółka Jedwabnicza, (o której czynnościach w ubiegłym roku niebawem obszerne czytelnikom podamy sprawozdanie), w dążeniach swych wytrwale i logicznie postępując, że prezes jej, doskonale pojmujący jak pomoc w porę dana, mogłaby dzielnie wesprzeć usiłowania zdolnego i pracowitego fabrykanta, z celem Spółki tak ścisłą styczność mającego, nie wątpimy, że ludzie, jakich na chlubę naszą dość liczymy, chwałę kraju i dobro jego miłujący, podadzą panu Worowskiemu środki do znaczniejszego rozwinięcia dzisiejszej jego fabryki i postawią go w możności wprowadzenia ulepszeń, jakich jeszcze potrzebuje. A nie będzie to pomoc zmarnowana, bo jeśli kogo wspierać. to takich, co własnym trudem i zdolnością wybić się już zdołali z nicości, a wytrwale naprzód kroczą. Cześć więc oddajemy zacnym usiłowaniom p. Worowskiego, polecając najmocniej ludziom dobrej woli. Sympatya publiczna ten obowiązek na nas wkłada.

Część o fabryce Karol i Herman Kornfeld

Drugim fabrykantem jedwabnych wyrobów krajowych, który produkował się na tegorocznej wvstawie, jest Pan Kornfeld. Fabryka jego, pod firmą Karol i Herman Kornfeld, mieści się w Warszawie: założona w 1849 r. Zatrudnia pięćdziesiąt kilku robotników, warsztatów ma trzydzieści kilka, a produkuje rocznie za 30,000 rsr. niespełna. Nie jest to jak widzimy zakład na wielką skalę, ale materye jego gładkie, na suknie i w prążki, bardzo dobre, w każdym razie bynajmniej nie gorsze od nadesłanych z Cesarstwa, a nawet pod względem doboru kolorów górują nad niemi. Apretura staranna. Ceny gładkich tkanin od 6 do 10 zł. pols. arszyn, a sztuki na suknie po 30 do 40 rsr. Te wydają się nam cokolwiek za drogie. Jednakowoż mają wziętość, szczególniej w paski i krateczki bardzo gustowne i kupcy bławatni chętnie je do sklepów swoich nabywają. Atłas z tej fabryki lekkim i za drogim nam się zdawał, za to mantyna bardzo dobra, i nie droga, ale nie wytrzymuje porównania z mantyną p. Worowskiego, wiszącą w szafce Spółki Jedwabniczej, z krajowego jedwabiu zrobioną. Inne wyrobki drobne p. Kornfelda pokup znajdować powinny, bo i dość gustowne, i wcale drogie się nam nie wydają.
Przyznać należy p. Kornfeldowi. że w ostatnich kilku latach, rozwinąwszy cokolwiek więcej fabrykę swoją, usiłuje doścignąć tego rodzaju wyroby zagraniczne i w znacznej części usiłowanie to już mu się powiodło, a nawet tkaniny jego lepszemi od niemieckich znajdujemy, nie powiemy żeby były tańsze. Jeżeli na dzisiejszej drodze dalej iść będzie, doczekamy się niezadługo z jego zakładu bardzo pięknych wyrobków jedwabnych. które wziętość będą miały wielką, byle starał się z dobrocią wyrobu godzić odpowiednią taniość, a w smaku szedł za wskazówkami francuzkich fabrykantów, mistrzów niezrównanych w tym względzie.

Część o producentach rosyjskich

Między fabrykantami jedwabiów, którzy wyrobki swe z Cesarstwa nadesłali na wystawę, pierwsze bez zaprzeczenia miejsce należy się Alexandrowi Kriukow, którego zakład znajduje się we wsi Szczołkowie, Moskiewskiej Guberni, w 1834 roku wzniesiony. Materye jego na suknie, przetykane w desenie i kwiaty czarne na tle gładkiem, aksamitne i inne, lub broszerowane, podług wzorów francuzkich, są bardzo dobre, choć niektórym sztukom znawcy zarzucali, że tło nie dość starannie zrobione: ceny tych sukni od 27 do 130 rsr. zdają nam się dość wysokie. Axamity Kriukowa zalecają się za to nader staranną robotą, równe są i nabite, a strzyżeniu nic zarzucić nie można. Nie złe także są gładkie materye Nissena Andrzeja z pod Petersburga. Doskonały i nad inne celujące aksamit Iwana Sołowiewa z Moskiewskiej Guberni, którego fakryka od 1795 r. istnieje, jak również doskonałe aksamity z fabryki Iwana Semenowa Sołowiewa i braci, od 1793 r. istniejącej w Berlukuwskiej pustyni, Moskiewskiej Guberni: atłasy, gros de Naples i glacèe w rozmaitych kolorach gładkie, wcale dobre, choć nie zawsze ze smakiem farbowane. Roszfora gładkie jedwabie i drobne wyrobki oraz koronki, godnie obok tamtych stawać mogą; jednakowoż z zagranicznemi możeby nie do trzymały pJacu. Dobre też są axamity jedwabne i bawełniane Kiryłowa, kupca Moskiewskiego, materye na meble od kop. 15 do 4 rub. sr. za arszyn, atłas trochę rzadki i wiotki. Mora zaś ani porównać się da z francuzką.

Część o produkcji jedwabiu w Królestwie Polskim

Nie rozwodzim się obszernie nad fabrykami jedwabiów w Cesarstwie, gdyż te w większej części i na wielką pozakładane skalę, od dawna w ręku bogatych, zasobnych ludzi będące i dobroczynnej doznające opieki, w ciągłym są rozwoju, mając wszelkie tu temu środki, i doskonały materyał surowy z jedwabników w południowej Rossyi hodowanych i z dalszego Wschodu. Ci. którzy doskonale pamiętają wyrobki fabryk rossyjskich na ostatniej wystawie warszawskiej z 1845 r., upewniali nas, że znakomity postęp zrobiły, mianowicie w tkaninach przerabianych i broszowanych, a nawet gładkie tkaniny w tym roku lepsze na wystawę nadesłały. Szczerze winszujemy im tego postępu, bo w miarę powiększania się ich produkcyi i zbytu, powiększać się może jednocześnie produkcya naszych fabryczek dotychczasowych, które z czasem wzmogą się i urosną, a wyrobkami swemi zawsze dorównywać im mogą i zaopatrywać bliższe prowincye. Ile nam wiadomo, od Wisły do kotliny rzeki Moskwy, nie ma prawie żadnej fabryki jedwabiów, przynajmniej na wystawie mamy tylko płody fabryk około Moskwy i Petersburga skupionych. Cała więc ta ogromna przestrzeń kraju jest targowiskiem dla naszych fabryk, powstać kiedyś mających, za rozwinięciem się u nas hodowli jedwabników, i dla fabryk Moskiewskich, dziś istniejących. które przy pracy, zastosowaniu się do smaku mieszkańców i dostępniejszej cenie, wyprzeć mogą, w znacznej części przynajmniej, tkaniny za graniczne. Mamy też na wystawie bardzo ciekawe okazy jedwabiu surowego w dwóch gatunkach, nici w różnych numerach, w cenie po 200 do 300 rsr. za pud, nadesłane przez Towarzystwo do upowszechniania na Kaukazie jedwabnictwa i rozszerzania handlu oraz przemysłu. Zakłady tego Towarzystwa istnieją już w kolonijach Car-Abadzie, Jugonarchu i Dżafar-Abadzie, Guberni Szemachińskiej, Nachimskim Powiecie. Wszystek wyprodukowany tam jedwab idzie wyłącznie do Moskwy. W roku zeszłym wyprodukowano tam 188½ pudów kokonów , z czego wysnuto jedwabiu 29 pudów. Jedwab ten znawcy tutejsi znajdowali dość twardym i szorstkim, a w każdym razie znacznie pośledniejszym od tutaj wyprodukowanego, co łatwo było sprawdzić mając tuż okazy surowego jedwabiu naszej Spółki Jedwabniczej. Jedwab z jajek najprzedniejszych rass jedwabników francuzkich Andre Jean, który dostał wielki medal na Wystawie Londyńskiej, przez Spółkę Jedwabniczą wyprodukowany, wcale francuzkiemu nie ustępuje: ma ten sam połysk cudowny, tę miękkość i moc, jaką się południowej Francyi i Włoch jedwabie zalecają. pośledniejszy od tego jest cokolwiek jedwab z tutaj od dawna hodowanej rassy, ale zawsze na postaw w materyach doskonały i od kaukazkiego lepszy. Zresztą, obok zawieszone wyrobki z niego, fulary, mantyna, adamaszek z jedwabiu przez Panią Lewicką z Regowa zebranego zrobiony, stanąć mogą obok najlepszych zagranicznych tkanin i pewno się utrzymają na równi.

Część o Józefie Judlinie

Pana Eustachego Marylskiego z Książenic, Wołowskiego Alexandra, Szoslanda Aurelego i Hanusza oprędy i jedwab z nich wysnuty świadczą, że usiłowania Spółki Jedwabniczej nie są daremne i że szlachetne jej przedsięwzięcie z czasem wyda pożądane owoce. Z wyrobem jedwabiu ściśle połączone jest jego farbowanie; dotąd musiano w tym celu posyłać jedwab za granicę, lecz niedawno osiadł już w Warszawie bardzo biegły farbiarz, Józef Judliu, przy były z Paryża. Motki przędzy jedwabnej przez nie go farbowane spotykamy na wystawie: zadowolnić one mogą, chociaż zarzucilibyśmy im kolor nie dość świetny; jedwab jest grymaśny i wiele delikatnych starań wymaga, trudno zaś żądać po świeżo osiadłym i niezasobnym jeszcze fabrykancie, aby wyroby jego tak były świetne i doskonałe, jak starych zakładów, mających rutynę i pieniądze.

Wspomnieć tu musimy jeszcze o Józefa Stiefsohna szmuklerskich wyrobach. Piękne i wspaniałe trendzie, i na stopę szeroka torsada, zdobiące na wystawie w głównej sali z najdroższych materyj ułożony namiocik, z jego pochodzą fabryki, od 1829 r. istniejącej. Widzieliśmy jego frendzle tapicerskie od 30 kop. do 9 rsr. łokieć: torsady, krepiny, galony herbowe, dla Dworu Cesarskiego robione, po 4 rsr. 50 do 5 rsr. łokieć. Wszystkie te wyroby gustowne. (d. c. n.)

Źródło:
Biblioteka Cyfrowa Biblioteki Narodowej Polona.pl link

Cytowanie:
Ogłoszenie, Kurjer Warszawski R37 nr 167 –  dod. s. 1-3