Józef Wyszyński Krakowskie Przedmieście Muzeum Warszawy

Wyszyński – zapomniany malarz Warszawy

Mój ulubiony przewodnik po Warszawie zamieścił na Facebooku zdjęcie obrazu „Krakowskie Przedmieście widziane od placu Zamkowego”, podpisując, że powstał on w pierwszej połowie XIX wieku i ani roku później. Autorem obrazu miał być Ignacy Wyszyński. Takie informacje znajdowały się w opisie obrazu na stronie Muzeum Narodowego w Warszawie. Zwrócono uwagę, że na obrazie znajduje się Resursa Obywatelska, która została ukończona w 1861, więc albo autor nieźle antycypował albo jest błąd w opisie. Przytoczono także, że na stronach Muzeum Warszawy podobny obraz (niemal identyczny) jest datowany na 1865 rok, a autorstwo przypisane Julianowi Wyszyńskiemu. Podjęto próbę znalezienia więcej informacji o obrazach i autorze, ale na szybko się nie udało. Uznałem, że jest to temat dla mnie do zbadania i podjąłem poszukiwania.

Nieznany z imienia Wyszyński

Początkowo przyjąłem założenie (jak się potem okazało błędne), że prawdziwy jest opis zrobiony przez Muzeum Narodowe. Według tamtejszych informacji autor miał na imię Ignacy i żył w latach około 1800 – 1850. Zarówno w Genetece jak i Polonie (eBuw został popsuty i nie nadaje się do użycia) nie udało mi się znaleźć żadnego pasującego Ignacego Wyszyńskiego. Zacząłem więc szukać w Polonie bezimiennego malarza Wyszyńskiego. Długo pozostał bezimienny, bo w znajdowanych informacjach nie podawano jego imienia.

Wyszyński Juliusz Krakowskie Przedmieście ze zbiorów Muzeum Narodowego
Juliusz Wyszyński Krakowskie Przedmieście ze zbiorów Muzeum Narodowego

Najstarszą informacją o p. Wyszyńskim znalazłem w czasopiśmie Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych z 10 lipca 1857. W artykule poświęconym wystawie w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie znalazło się zdanie poświęcone kursowi drugiemu:

Kurs drugi znacznie bogatszy i więcej obiecujący. Tutaj odznaczają się pp. Dziarkowski, Bagiński, w robotach ich dużo rozmaitości wykonania, a bardzo pożytecznej, widzimy tam rysunki dwoma kredami, piórem nader starannie i pięknie wykończone, akwarelle, tusz i sepję. Dalej idą Wyszyński i Górnicki. Wszystkich tu wspomnianych prace są bardzo dobre a szczególniej pejzaże, gdyż uważamy, że rysunki figur są słabsze.

Na kolejny ślad natrafiłem w Dzienniku Powszechnym 19 sierpnia 1862. W artykule dotyczącym wystawy w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych poświęcono (znów bezimiennemu) Wyszyńskiemu bardzo dużo miejsca. Jednak sam malarz mógł być niezbyt zadowolony z poświęconego mu znacznego zainteresowania.

Perspektywę z miejscowych artystów reprezentuje jeden p.Wyszyński. Jego trzy wnętrza: Kościół Św. Krzyża, Św.Ducha i PP.Sakramentek, przekonywają nas, że nie próżnuje, ale warto, aby p.Wyszyński pomyślał o większej poprawności w wykończeniu i większej elegancji w dotknięciu pędzel jego nadto gruby, a wykończenie szczegółów, stanowiące — mimo baczności na ogólny efekt — wielką zaletę w pracach tego rodzaju, jakim się p. Wyszyński poświęca, może trochę zanadto zaniedbane. Obok tego figury osób ożywiających wnętrza zdają się nam dość niefortunne, tak pod względem pomysłu jak i wykonania; Chrystus ukrzyżowany we wnętrzu kościoła Śto-Krzyskiego, zawieszony na ścianie z prawej, blisko wielkiego ołtarza, zdaje się nam być chybionym pod względem perspektywicznego skurczu, mianowicie: pomimo sprawiedliwego i koniecznego względu na pozycję punktu ocznego, oraz zawieszenia przedmiotu w znacznej wysokości ponad linją hoyzontalną, nogi Chrystusa zdają się nam stosunkowo zbyt długiemi do długości całej figury. Planowanie i kreślenie ogólnych rzutów szczęśliwe, obiecuje nam po p.Wyszyńskim niezłego z czasem perspektywistę, byle nie zaniedbał staranności o wykończenie, elegancję i koloryt, za pomocą którego robi się duże efekta; naśladuje do złudzenia naturę. Przy śmielszym rysunku i efektowniejszym kolorycie oraz partjowaniu tonów wróżylibyśmy sobie z p.Wyszyńskiego dobrego dekoratora, a wogóle znać w nim postęp widoczny, gdy porównamy wnętrze Św.Krzyża ze Św. Duchem, jeżeli tylko ten ostatni nie jest kopją z profes. Zaleskiego, bo koloryt wcale tu inny. Znajdują się również na wystawie dwie prace p.Gryglewskiego z Krakowa: Część kościoła Św. Katarzyny na Kazimierzu w Krakowie (zzewnątrz), i Poprzeczna część wnętrza kościoła Panny Marji tam że, na którą radzimy zapatrzyć się panu Wyszyńskiemu, dla przekonania go czem jest efekt kolorytu i wykończenie szczegółów.

Z tekstu wynika, że możliwe jest, iż obrazy o nieustalonym autorstwie: Wnętrze kościoła św. Krzyża i Wnętrze kościoła Sakramentek znajdujące się w zasobie Muzeum Warszawy zostały namalowane właśnie przez Wyszyńskiego.

W 1865 roku poświęcono mu niewiele uwagi. W kilku artykułach z tego roku wspomniano jedynie, że na wystawę wysłał obraz przedstawiający wnętrze kościoła Kapucynów. Chyba zbytnio nie wzbudził zachwytów ówczesnych krytyków.

Zelektryzowała mnie krótka notatka, która ukazała w Kurjerze Warszawskim 22 sierpnia 1866 roku.

Wyszyński notatka w Kurierze Warszawskim

Okazuje się, że malarz jednak nie oddawał stanu faktycznego, a przyszły.

Zabawną informację wydrukowano w Tygodniku Illustrowanym z 5 marca 1870 roku. Podejrzewam, że kpiono sobie malarza, który przez kilka lat (1866-1870) zajmował się produkowaniem kolejnych wersji tego samego obrazu. Co ciekawe, w Muzeum Warszawy podano czas powstania obrazu „między 1862 a 1865” rokiem.

P.Wyszyński maluje „Krakowskie Przedmieście,” albo „Przedmieście Krakowskie;”

Józef Wyszyński Krakowskie Przedmieście Muzeum Warszawy
Józef Wyszyński Krakowskie Przedmieście ze zbiorów Muzeum Warszawy. Są widoczne drobne różnice w stosunku do obrazu z Muzeum Narodowego.

Jednak nie była to cała prawda, bo w 1867 roku była prezentowana inna jego praca. Tygodnik Illustrowany z 6 lipca 1867 roku donosił:

Wyszyński zbogacił znów sale wystawy pięknym widokiem wnętrza „Bocznej kaplicy w kościele św. Jana w Warszawie ”

A jednak Julian

Przełomowa okazała się informacja zamieszczona Kurjerze Warszawskim 11 listopada 1871 roku. Dotyczy ona odnowienia kościoła Św. Kazimierza, przy klasztorze panien Sakramentek, na Nowym Mieście. W końcu poznałem imię Wyszyńskiego.

Robotami kieruje p. budowniczy Touraelle; na zewnątrz ograniczyły się one do naprawy dachu, wewnątrz zaś przeważną grają rolę roboty malarskie, nad wykonaniem pracuje p. Juljan Wyszyński, były uczeń b. Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie.

Swoje zadanie uznałem za wykonane, odnajdując jego akt zgonu w parafii Przemienienia Pańskiego w 1911 roku.

Tym samym mogę dołożyć do przykładów błędów publikowanych przez poważne instytucje. Muzeum Narodowe podaje nie tylko błędne imię, ale także lata życia. Muzeum Warszawy popełniło bardzo drobny błąd (datowanie obrazu powinno być w trochę innych latach). Tym samym dołączyły one do Polskiego Słownika Biograficznego, opracowań o cmentarzach (np. Szenica), herbarzy i wielu, wielu innych (włącznie z tym blogiem — nikt bowiem nie jest nieomylny).

Epilog

Bardzo smutne jest wspomnienie o Juliuszu Wyszyńskim, które ukazało się kilka dni po jego śmierci (Kurjer Warszawski 5 listopada 1911 rok). Przytaczam jego urywki.

Przed kilku dniami zmarł malarz Juljan Wyszyński, od lat już kilku zagrzebany w norze, która mu służyła za siedlisko, gdzie malował, póki mógł, gdzie cierpiał nędzę i konał przez czas dłuższy. Malarza tego doba współczesna nie zna, bo był stary, nie zna, bo już od lat dwudziestu z górą prac swych nie wystawiał; należał on jednak do sztuki polskiej i na tej z kart jej dziejów, gdzie zapisany jest zbiorowy wysiłek pokolenia, które wychodząc ostatnie z murów b.szkoły sztuk pięknych w 1861r., rozproszyło się po świecie, bądź jako zesłańcy po stepach Syberji, bądź jako wygnańcy poza granicami kraju tułają się bez celu, bądź wreszcie jako rozbitki życiowe, do końca swych dni dźwigają na sobie stygmat ofiary za ideały młodości.

Wyszyński zmarł jako siedemdziesięciopięcioletni starzec. Był on w szkole ulubionym uczniem słynnego Marcina Zaleskiego i idąc w kierunku mistrza swego, wydoskonalił się jako malarz-perspektywista. Od roku 1861 zaczęły się ukazywać na wystawie naszej jego udatne widoki Warszawy, z których też kilka znajdowało się ostatnio na wystawie Starej Warszawy.

Zwykły los artysty, którym los pogardził, zmusił Wyszyńskiego do ciągłej wegetacji na bruku Warszawy. Malował jej kościoły, mury i ulice, ale była mu ona raczej macochą, niż matką. Walczył, póki miał siły—przyszła starość, a z nią niedostatek, przyszło następnie stopniowe konanie, a z nią straszna nędza i stnego parjasa.

Opowiadał mi człowiek, który zna bliżej nieco poddasza i sutereny, gdzie żyją tacy parjasi, artyści—czem było życie Wyszyńskiego. Barłóg—otoczony śmieciami, wśród których nie było już żadnego przedmiotu najkonieczniejszej potrzeby; wytarty paltot służył za kołdrę. …

Julian Aleksander Wyszyński

Z obowiązku genealogicznego należy dodać, że Julian Aleksander Wyszyński urodził się w Warszawie 9 lutego 1837 roku. Był synem Hipolita, malarza i Józefy Lendziszewskiej. Miał 2 braci: Stanisława Konstantyna (ur. 1834) i Piotra Józefa (ur. 1839). Ożenił się w 1871 roku z o prawie 20 lat starszą od niego wdową Marianną Okońską z domu Kowalską. Julian został wdowcem już po 3 latach (Marianna zmarła w 1874 roku). Julian zmarł 2 Listopada 1911 roku w Warszawie.

2 thoughts on “Wyszyński – zapomniany malarz Warszawy”

  1. Aneta Balcerkiewicz

    Gratulacje, musiałeś się namęczyć nim oddzieliłeś Juliusza od Pawła i Michała Wyszyńskich tez malarzy żyjących w II poł XIX wieku :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *