Wyprawa panny młodej na wesoło i poważnie

Dwa lata temu podczas poszukiwań informacji o Józefie Judlinie natknąłem się na Wyszczególnienie wyprawy panny młodej idącej za mąż w roku Pańskim 1870. Był to żart opublikowany w tygodniku Mucha: szkice satyryczno-historyczne zebrane przez F. Kostrzewskiego i H Pillatego R36 nr 24, 12 czerwca 1903 z działu Humor warszawski i satyra z 1869 i 1870 r.

Post z tą wydzierką zamieszczony na facebooku doczekał się 1,5 udostępnień, ponad 500 reakcji i dziesiątki tysięcy zasięgu. Wiele osób też skopiowało samą grafikę i umieszcza jako swoje (bo dla wielu jak znalezione w Internecie to znaczy, że nie obowiązują jakiekolwiek prawa). Gdy po dwu latach przypomniano mi o tym znalezisku i powtórnie opublikowałem okazało się, że ten dowcip bawi nadal, a co zawierała wyprawa panny młodej nadal zajmuje wiele osób.

Wyprawa panny młodej na wesoło 1870

Po przejrzeniu wszystkich roczników Muchy okazało się, że nasze poczucie humoru na przestrzeni wieków znacznie się zmieniło. Znalezienie żartu, który był czytelny w obecnych czasach, a co więcej, wywoływał chociażby uniesienie jednego kącika ust do góry graniczy z cudem. Kilkanaście takich od biedy nadających się wycinków można znaleźć na stronie facebookowej KimOnibyli, a tymi najlepszymi (co wcale nie oznacza, że można się z nich śmiać do rozpuku) urozmaiciłem ten artykuł.

Wyprawa panny młodej na wesoło 1884

Wyprawa panny młodej na wesoło

Zawartość wyprawy panny młodej w XIX wieku był istotnym tematem. W prasie można się natknąć na ekscytujące opisy wielkich wypraw, które otrzymywały panny młode z wielkich rodów. Pozwalano sobie na żarty z nich, jak wspomniane na początku wyszczególnienie czy też poniższy trochę żartobliwy, trochę poważny tekst zamieszczony w Gazecie codziennej z 1833 roku. Można tam przeczytać :
Ażeby okazać, jak się czas zmienia, a z nim obyczaje, przytaczamy wyprawę panny młodej z roku 1732 i 1832. W roku 1732 wzięła panna młoda w wyprawie: kilka kufrów napełnionych bielizną, futrami i sukniami babki i matki ; szkatułę okutą srebrem, w niej rozmaite złote i srebrne monety, a wszystkie poświęcane na święto Trzech Króli, karawkę i inne szacowne rzeczy; książkę do nabożeństwa, okutą w srebro i żywoty świętych także masiv oprawne; srebra stołowego na 24 osób, mnóstwo miedzi i cyny, zupełną aptekę rozmaitych medykamentów i konfektów; ołtarzyk domowy w srebrnych ramach, srebrną ampułkę i krucyfix; kilkanaście sznurów pereł prawdziwych, krzyż złoty, takiż zegarek, brylantowe ubranie na głowę tabakierkę damską i kilka pierścieni; kanapy i krzesła dębowe, obite pąsowym adamaszkiem, zielony adamaszkowy pawilon, dwie katory z cycu [!?].

Tym sposobem wyposażona panna młoda, dostawszy kilka tysięcy dukatów pod poduszkę, żyła szczęśliwie z swoim małżonkiem, którego przed ślubem nigdy nie widziała; szacowne to stadło nie znało nigdy niezgody domowej, przeniosło się do wieczności z objęcia swych dziatek i wnuków.

Inna zupełnie wyprawa panny młodej i inny sposób życia był w roku 1832. Panna młoda dostała: bronzowaną szafę z machoniu, w niej kilka sukien z gazu, tiulu, petynety; kilka sztuczek modnych materji na suknie, koszul sześć; wielkie pudło z kapeluszami, pudełka z piórami, woalami, czapeczkami, dwa tuziny pończoch a jour i tyleż modnych rękawiczek; imiennik, kilka nowo-roczników francuzkich i kilka romansów; elegancki serwis stołowy i do kawy, zamiast srebra: pack-foung przepyszną toaletę i mnóstwo gotowalnianych fraszek, koliję z bronzu, złoconą w ogniu, kilka sznurków na śladowanych pereł, dyadem z kamieni czeskich; meble z machoniu, lustra, bronzy, nad łóżkami draperje z gazy i muszlinu. Sypialnia Jegomości na dole, Jejmości na pierwszem piętrze. Przed ślubem napisano kilka arkuszy intercyzy, ale ani jednego nie dotrzymano punktu, i już się proces rozpoczął.
Państwo młodzi nakochawszy się mocno przed pobraniem się, teraz zobojętnieli już dla siebie, i wkrótce zapewne usłyszemy o ich rozwodzie.

Wyprawa panny młodej na wesoło ślizgawka

Wyprawa panny młodej na poważnie

Wyprawa panny młodej była jednym z tematów poruszanych na przykład przez „Kodeks światowy czyli znajomość życia we wszelakich stosunkach z ludźmi.” wydany przez Gebethner i Spółka w Krakowie w 1886. Tak tam doradzano:
Wyprawa panny młodej składa się z bielizny jej osobistej, bielizny stołowej i z sukien zwyczajnych. Moda ciągle się zmieniająca, nie pozwala na sprawianie wielkiej liczby kosztownych sukien. Zazwyczaj koronki liczą się do wyprawy, każdego zaś rodzaju bielizny daje się po 12 tuzinów, różniących się wszakże formą, jakością i garniturem. Naturalnie że bogactwo i elegancya wyprawy, zależną jest od majątku i stanowiska rodziców panny młodej.
Nota bene: całe dzieło jest niezwykle interesujące i warte przeczytania. Stanowi nie tylko ciekawe świadectwo epoki, ale nawet może się przydać w obecnych czasach.

Posag panny młodej na wesoło 1893

Nie były to teoretyczne porady. Z opisu kradzieży zamieszczonym w Kurierze Warszawskim z 1895 roku widać, że w wyprawie znajdowała się bielizna w dużych ilościach.
W mieszkaniu Kacpra Libnera, właściciela posesji na Czystem, w czasie wesela córki spełniono zagadkową kradzież z komórki, przylegającej do lokalu; złodzieje wynieśli część wyprawy panny młodej w postaci pościeli, 2 dywanów i 46-iu sztuk różnej bielizny, razem na sumę przeszło 300 rubli srebrnych

Wyprawa panny młodej na wesoło zakupy

Na zakończenie bardzo szczegółowe porady co powinna zawierać wyprawa panny młodej w 1936 roku z Przeglądu mody.

Wyrzekliśmy się tylu rzeczy, które dla naszych matek i babek były koniecznościami, bez których sobie życia nie wyobrażały, ale czy możemy sobie wystawić młode małżeństwo, w które by panna młoda nie wniosła wyprawy? Prawda, że czasy obecne zredukowały ją znacznie,— pomieści się ona z łatwością w modnej bieliźniarce o nie wielkich rozmiarach, — liczba nie których przedmiotów się powiększyła, inne zniknęły zupełnie, — ale wyprawa trwa nadal i dziś— w karnawale staje się dla wielu pań — matek i córek — rzeczą bardzo aktualną. Wyprawa rozpoczyna się, jak za dawnych czasów — od bielizny. Tylko, że tę bieliznę dawniej szykowało się latami i starczyć musiała ona na całe życie, obecnie wraz ze zniknięciem tradycyjnej bieli — ilość jej uległa poważnej redukcji. Trzy zmiany pościelowe na łóżko sąnaj zupełniej dostateczne. Jeden garnitur w szafie, jeden w praniu, jeden na łóżku. Oczywiście, że w pewnych razach, gdy np. w czasie choroby, pościel wypadnie częściej powlekać, przydałoby się może więcej, ale z drugiej strony, gdy budżet na to nie pozwala, można by się obejść nawet dwiema zmianami, czyli jedną na łóżku, drugą w praniu.

Nie znaczy to bynajmniej byśmy zbytnie ograniczenie się co do ilości uważali za wskazane, jednakże skromne dochody, niedostatek miejsca i t.p. narzucają nam nieraz niejedno, co wolelibyśmy mieć inaczej. Nasza bielizna pościelowa nie zawsze jest biała — ta jest obecnie mniej elegancka. Kolorowy, ale w odcieniach pastelowych, garnitur pościelowy, przybrany haftem i mereżką — musi się znaleźć w każdej wyprawie. Kolory ecru, żółty i różowy, są najbardziej wskazane, gdyż tony błękitne i seledynowe zmieniają odcień w praniu i prasowaniu. Bardzo ładnie wyglądają garnitury pościelowe z białego nansuku, przybierane kolorowemi plisami z toile de soie. Zagranicą cieszą się powodzeniem garnitury z batystu w kwiatki, groszki, drobne krateczki — piorą się doskonale, świeżo wyglądają, choć w oczach naszych, gdzie kwitnie tradycja solidnego lnianego płótna i weby — wydają się wulgarne.

Z kolei przechodzimy do bielizny stołowej: tu panuje duża rozmaitość. Podstawą jest obrus do t. zw. przyjęć, — wciąż biały i bogato ozdobiony ręcznemi haftami. Filety, richelieu, mereżki, haft angielski, szydełkowane ręcznie wstawki, całe to bogactwo, wypracowane cierpliwemi rączkami tu rozwija swój przepych. Pozatem jeszcze kilka obrusów — wedle gustu pani — najczęściej kolorowych, za stosowanych odcieniami do zastawy. Zresztą — ulega to modzie z dnia na dzień — do wyprawy kupuje się tylko to. co najniezbędniejsze — ażeby po krótkim czasie nie stało się niemiłe, tylko z tej przyczyny, że jest już… niemodne!

Przystępujemy do ważnego rozdziału bielizny osobistej: ta dziś jest tak śliczna, lekka i strojna, że wzrusza po prostu każde serce kobiece, a sami nawet… serca mężczyzn. Nie uznajemy nic innego ponad jedwabie: soie lavable — t. zn. jedwab do prania, crepe de chine, crepe satin — przeznaczane są na bieliznę luksusową, batyst, toile de soie i trykot, zwany milanaise, są używane na bieliznę pospolitą. Pas i staniczek stanowią podstawę naszego dessous — najczęściej są one połączone razem, choć stanowczo praktyczniejsze są w rozdzieleniu. Cienka siatka jedwabna, tiul ze wstążkami, koronka i wreszcie lastex elastyczna tkanina służą do wykonania nowoczesnych gorsetów, gdyż tak je śmiało można nazwać. Stosujemy je kolorem do bielizny, lecz praktyczna osoba do swej wyprawy zamawia je w kolorze różowym, najlepszym do prania i czyniącym najmilsze wrażenie. Fasony napierśników t zw. wiedeńskie, niwelujące wszelkie wypukłości są dziś najmodniejsze. Więc trzy takie gorsety musimy zamówić do wyprawy — nosimy je na ciele — muszą więc być idealnie czyste i często prane. Koszulki dzienne krajane z ukosu z szerokiemi majteczkami do nich, są robione w kolorach ecru, różowym i szaro-niebieskim. Białe dessous znów zaczyna torować sobie drogę.

Wyprawa panny młodej na wesoło panny

Ostatnim wymysłem mody jest bielizna w kolorze perłowym, przybrana czarnym haftem, lub czarnemi koronkami —: podobno ma to być bardzo dystyngowane. Nosimy tak że skompletowane ze sobą w barwie i przybraniu: koszulę dzienną z pantalonami i nocną z kaftaniczkiem. który się czasem nazywa matinće lub liseuse. Koszula nocna z kaftanikiem tworzy negliż ranny — jest to strój bardzo efektowny cały z koronek i jedwabiu. Na codzień można go uszyć z deseniowego jedwabiu, lecz na taki jeden negliż koronkowy musi sobie pozwolić przyszła mężatka — przy najmniej niech czaruje przez miodowe miesiące swego małżonka swym urokiem, podkreślonym w ten sposób najzupełniej. Jeżeli wyliczymy sześć kompletów bielizny — zdaje się nam, iż z ciągłą pomocą rozmaitych radionów i lux’ów winno to wystarczyć. O pończochach do wyprawy nikt nie wspomina — wszak i tak nie trwają dłużej, niż dwa tygodnie!

Pozostaje jeszcze wybór szlafroczka i pyjamy — wedle upodobań nowo-kreowanej małżonki. Pyjamy są dziś modne w formie kazaków lub japońskich krótkich kimon, noszonych na szerokich spodniach — straciły zresztą w ostatnich czasach wiele w oczach pani. Natomiast ciepłe szlafroczki z jedwabiu pikowanego na watolince, są znów powszechnie w użyciu — radzimy więc pannie, wstępującej w związek małżeński anno 1936 roku, koniecznie sprawić tak miły, przytulny szlafroczek z odpowiednią parą mulków — pantofelków miękkich, ozdobionych olbrzymim pomponem- O sukniach i okryciach wyprawowych nie trzeba wcale wspominać — były to sprawy aktualne w czasach, gdy się suknię nosiło pięć lat. a palto nawet piętnaście — obecnie sprawianie tego na dłuższą metę, zakrawa na humorystykę, z którą nie chce mieć nic wspólnego rozsądna nowoczesna młoda panna.

Posag panny młodej na wesoło drzewo genealogiczne
W piśmie Mucha trafiały się także żarty o drzewie genealogicznym

Niestety, nic nie wiem o wyprawie mojej Mamy, a z wypraw moich Babć i Prababć nic nie przetrwało – tak jak opisywałem to we wpisie Babcina porcelana – kruchy ślad po moich przodkach materialnych dóbr po moich przodkach przetrwało bardzo mało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *