KIM ONI BYLI

Kim byli moi przodkowie, czyli jak dobrze poznać historię swojej rodziny i stworzyć drzewo genealogiczne

Wstecz Historia Warszawy Rafał Brzostek

Strona główna » Blog » Książki genealogiczne » Wstecz Historia Warszawy Rafał Brzostek

Bardzo dużo oczekiwałem po książce Wstecz Historia Warszawy do początku profesora Rafała Brzostka. Mój apetyt wzrósł jeszcze bardziej po spotkaniu z profesorem, które zorganizowałem dla Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego. Jednak książka okazała się zupełnie czymś innym, niż się spodziewałem. Czy była rozczarowaniem? Zdecydowanie nie. Natomiast mam ambiwalentne odczucia. Książka jest ważna, profesor Rafał Brzostek poruszył wiele istotnych tematów, pokazuje inny obraz Warszawy, niż istnieje w świadomości przeciętnego mieszkańca. Jednak nie wszystko to wybrzmiewa do końca, wiele wątków jest urwanych w połowie, a nawet wcześniej, czy wręcz jest tylko zasygnalizowane. Ma to swoje uzasadnienie i sprawą dyskusyjną jest które z wątków powinny być inaczej potraktowane.

Intrygujący też jest styl pisania: takimi łapczywymi, telegraficznymi zdaniami. Niemal każde z nich niesie informację, jest przesycone treścią i ważne do zrozumienia całości. Całość przypomina szybko płynący nurt strumienia górskiego.

Jeszcze jedno co odróżnia tę książkę od czytanych przeze mnie opracowań o Warszawie (np. Jarosława Zielińskiego). Jest ona głównie poświęcona warszawiakom, a nie materialnej stronie miasta.

Obiektywnie

Książka powstawała w rekordowo krótkim czasie, bo co to jest 3 lata na tak rozległy temat. Również 800 stron to zdecydowanie za mało, aby wyczerpać temat. Dlatego nie można nazwać tej pracy monografią. Nawet chyba nie wyobrażam sobie czegokolwiek, co mogłoby nią być. Objętość takiej pracy musiałaby być gigantyczna.

Co ważne, niemal połowa książki poświęcona jest Warszawie współczesnej. To znaczy współczesnej dla mnie, dla mojego pokolenia warszawiaków „z dziada pradziada” (por. np. w Kamienice w których mieszkali moi Pradziadkowie, Plac Krasińskich z mało znanej strony, Dom rodzinny Polkowskich na Mokotowie). Tu urodziliśmy się, dorastaliśmy i mieliśmy własne doświadczenia oraz bezpośredni przekaz od naszych rodziców i dziadków, jak wyglądała i żyła Warszawa przed I i II wojną światową, podczas wojny i jak się odbudowywała. Sami też pamiętamy, jak znikały ostatnie ruiny, a następnie dynamiczne zmiany po 1990 roku. Ta część książki jest dla mnie niemal osobista. Może dlatego czasami mam tak drastycznie różne odczucia w porównaniu z tym, co o tym okresie pisze autor. Dobrze, że zgodnie ze swoim zwyczajem, zacząłem czytać książkę od środka. Gdybym zaczął od początku, to bym ją porzucił w połowie pierwszej części.

Drugą połowę książki znów można podzielić na dwie mniej więcej równe części: pierwsza połowa to XIX wiek, a dalej to dalsza historia Warszawy. Czyli 100 lat to połowa, następne 100 lat to jedna czwarta, a pozostała prawie połowa tysiąclecia zajmuje ostatnią część opowieści. Jest to w miarę oczywiste: im dalej wstecz, tym mamy mniej materiałów, tym mniej wiemy.

Większą część swojego życia spędziłem na Mokotowie, czuję się również emocjonalnie związany z Grochowem. Natomiast ta historia Warszawy dotyczy głównie Śródmieścia, tak jakby pozostałe części Warszawy do niej prawie nie należały. Oczywiście jest to znów kwestia precyzyjnego doboru materiału do tak ograniczonej objętości i czasu powstawania książki, ale mnie smuci.

Czy ta historia Warszawy rzeczywiście biegnie do początku?

Trudno powiedzieć. Odniosłem wrażenie, że książka składa się w wielu oddzielnych esejów. Są one ułożone od czasów nam najbliższych do najdalszych. Jednakże już same eseje są napisane „normalnie”, a nawet bardzo często odwołują się do tego, co ma nastąpić w dalekiej przyszłości.

To „Wstecz” miało odwzorowywać badania archeologiczne, w których odsłania się warstwa po warstwie. Przypomina też strukturę mojego bloga, w którym cofam się do kolejnych pokoleń, w miarę odkrywania nowych przodków. I znów opisując ich losy, piszę o nich „normalnie”. Może to jest dobry sposób na napisanie książki genealogicznej?

Czy warto było spędzić te kilkanaście godzin nad książką?

Niewątpliwie z tej książki o historii Warszawy dużo się dowiedziałem. Momentami nawet było mi wstyd, że będąc warszawiakiem „z dziada pradziada” i starając się dobrze znać historię mojego rodzinnego miasta, wcześniej nie zwróciłem uwagi na wiele zjawisk opisanych przez profesora Brzostka. Są one czasami ledwo zaznaczone, wymagają pogłębienia przez lekturę źródeł, ale już samo ich zauważenie pomaga trochę inaczej interpretować dokumenty źródłowe, którymi na co dzień się posługuję.

Na przykład można w niej znaleźć takie smakowite kąski, jak odwołanie do artykułu Mieczysława Tretera „Sztuczne odmłodzenie Starego Miasta”, które ukazało się w Kurierze Warszawskim z 4.11.1928. Był to silny przeciwny głos w dyskusji na temat, jak dziś byśmy napisali, rewitalizacji Starego Miasta. Zachęcam do przeczytania tego artykułu.

Z drugiej strony, niektóre uproszczenia idą na tyle zbyt daleko, że odwracają sens poruszanych problemów. Przykładowo, autor wspomina o wizjach miast-ogrodów wedle tradycyjnych angielskich wzorów. Tymczasem mazowieckie miasta-ogrody tylko w jednym były podobne do robotniczych osiedli tworzonych według idei Ebenezera Howarda — tylko tak samo je określano. Dziś też mamy wysyp tzw. apartamentowców z mieszkankami o powierzchni 10 metrów kwadratowych, dziesięciopiętrowych bloków „Pod dębem” i innych ogrodów Semiramidy, będących jedynie pustymi sloganami reklamowymi.

Inny przykład: wymienianie w jednym zdaniu nazw fabryk Spiessa, Klawe, Franaszka, Rygawar, Drucianka i Dzwonkowa, a w następnym informacja o nacjonalizacji takich rodzimych i zagranicznych firm zmusza do zastanowienia, co tak naprawdę autor ma na myśli (przykładowo Dzwonkowa to nieformalna nazwa Państwowych Zakładów Tele-i Radiotechnicznych). W książce można znaleźć więcej takich niezręczności.

Zdumiało mnie prawie całkowite pominięcie skutków powstania 1905 roku i -zgodnie z propagandą czasów słusznie minionych — pokazano je jedynie jako zryw o podłożu społecznym. A było to pierwsze od dawna powstanie, które przyniosło nam korzyści. Przede wszystkim wrócił (co prawda w ograniczonym zakresie) język polski do szkół, zelżała rusyfikacja. Ważne też, że ze względu na poparcie przez kościół katolicki brutalnych działań zaborcy, nastąpiło odwrócenie części społeczeństwa od hierarchii kościelnej.

Poruszony kilkukrotnie wątek soboru Aleksandra Newskiego również zostawia wrażenie pewnego niedosytu, ale przynajmniej nie zmienia optyki wydarzeń.

Czasami martwi brak konsekwencji w rozszyfrowywaniu nazewnictwa. Raz autor podaje po historycznej nazwie ulicy w nawiasach nazwę obecną, a raz nie. Nie dla wszystkich będzie to czytelne. Natomiast podawanie bez słowa komentarza numerów domów, szczególnie ulic, które ulegały przenumerowaniu, może wprowadzać w błąd.

Na koniec: posiłkowanie się źródłami wtórnymi, zamiast korzystania ze źródeł pierwotnych, skutkujące czasami bezkrytycznym transmitowaniem przedziwnych legend (przeciwieństwo do książki o Sejnach). Obawiam się, że ten sposób postępowania jeszcze długo będzie pokutować wśród naszych historyków. Za to brak innej cechy charakterystycznej dla większości prac historycznych: ogromu dat. Zwykle dokładne dzienne daty nie mają większego znaczenia dla opisywania historii. Istotna jest kolejność występowania wydarzeń. To, że coś nastąpiło 15 czy 18 czy lipca czy sierpnia zwykle nie jest ważne. Istotne może być, że wydarzyło się latem lub jaka była pogoda danego dnia i to, co nastąpiło wcześniej i później. Tak to jest w tej książce.

Myślę, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, dla kogo historia Warszawy jest ważna. Jednak mam wątpliwości, czy do niej wrócę. Na pewno nie wyląduje w biblioteczce podręcznej, a trafi do jednej z szaf.

Wstecz Historia Warszawy do początku Błażej Brzostek

Do kupienia w sklepie Muzeum Warszawy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *