KIM ONI BYLI

Kim byli moi przodkowie, czyli jak dobrze poznać historię swojej rodziny i stworzyć drzewo genealogiczne

Wojna w Ukrainie, a historia mojej rodziny

Strona główna » Blog » Brüch Franciszek » Wojna w Ukrainie, a historia mojej rodziny

Dwa tygodnie temu wybuchła wojna w Ukrainie, Rosja zaatakowało niepodległe państwo znajdujące się w Europie. Świat naszych sąsiadów się zawalił, a nasz stanął na głowie. W Polsce nastąpiła gigantyczna mobilizacja społeczna mająca na celu pomóc uciekającym przed okropieństwami wojny ludziom. Prywatne osoby pomagają nawet ukraińskiemu wojsku, śląc pieniądze i medykamenty. Także osoby prywatne i instytucje naukowe starają się wspomóc ochronę dorobku kulturowego znajdującego się na terytorium naszego sąsiada.

Dla wielu z nas nie jest to tylko sąsiednie państwo. To jest także ziemia przodków. Znajdują się tam groby rodzinne oraz mieszkają bliżsi lub dalsi kuzyni. Ja nie mam co prawda w swoim „papierowym” drzewie genealogicznym nikogo, kto mieszkałby obecnie na terytorium państwa ukraińskiego, ale wyniki DNA są bezdyskusyjne.

Miejscowości, znane mi z opowieści rodzinnych czy danych wypełnianych w programach genealogicznych, dzisiaj pojawiają się w wiadomościach z wojny.

Prapradziadek pochodził z Czernihowa. Miasto nie zostało zdobyte, jest na linii frontu. Giną nie tylko broniący go żołnierze, ale także zabijani z premedytacją cywile. Mówi się już głośno o popełnianiu zbrodni wojennych przez Rosjan.

Stryj kościół parafialny 1939 rok, fotograf Adam Lenkiewicz (1888-1941). Źródło: Polona

Dziadek Adam Smoliński urodził się w Stryju, a Pradziadek Antoni Smoliński w Żupaniach, Prababcia Helena Smolińska z domu Brüch w Gajach Niżnych, jej Ojciec Franciszek Brüch w Majdanie Średnim, jego Mama, a moja 3 x Prababka Wincenta Pietnicka z domu Olländer urodziła się w Złoczowie. Siostry Franciszka Brüch wyszły za Bajera, Frysztaka i Harę, mieszkały w Drohobyczu i Bolechowie.

Ulica Zygmuntowska w Złoczowie, Skórski, Kazimierz (1881-19), Źródło: Polona

Jest to niby spokojniejsza część Ukrainy. Co to znacznie spokojniejszej? Jeszcze nie Rosjanie tam nie bombardują? Właśnie bombardowano Iwano-Frankiwsk (kiedyś Stanisławów). Syreny alarmowe wyją we Lwowie co kilkanaście minut. Część kobiet z dziećmi tam mieszkający opuścili swoje domy i uciekli. Jak bardzo to była słuszna decyzja, wskazuje np. katastrofalna sytuacja pod względem humanitarnym w Mariupolu. Szczególnie ostrzał przez rosyjskie wojska ludności cywilnej starającej się wydostać ze stref walki uzgodnionymi korytarzami humanitarnymi budzi skrajne obrzydzenie do napastników. Wojna w Ukrainie dotyka wszystkich, na całym jej obszarze.

Stanisławów w Ukrainie ul. Sobieskiego 1907 rok, Źródło: Polona

Nie tylko ludzie są zabijani. Niszczone jest również dziedzictwo kulturowe. Zniszczono zabytki Charkowa. Wydawać się by mogło, że w tym położonym daleko na wschodzie mieście nie było żadnego naszego dziedzictwa kulturowego. Co prawda nie istnieje już stary budynek Uniwersytetu w Charkowie, ale Charkowski Uniwersytet Narodowy (wikipedia) uważa się za jego spadkobiercę. Uczył tam między innymi brat Adama Mickiewicza i studiowało wielu Polaków. Natomiast ostatnie naloty zniszczyły siedzibę SBU w Charkowie. Był to budynek NKWD, w którego piwnicach rozstrzelano ponad 3 tysiące polskich żołnierzy z obozu w Starobielsku. Może na ruinach przetrwała jeszcze tablica z odpowiednim upamiętnieniem tej zbrodni.

Chyba nie trzeba wymieniać jakie nasze dziedzictwo kulturowe znajduje się we Lwowie i co wojsko rosyjskie może z nim zrobić. Moje osobiste dziedzictwo to na przykład grób 3 x Prababki Wincenty Pietnickiej z domu Ollender na cmentarzu Janowskim, czy Gimnazjum im. Franciszka Józefa we Lwowie, w którym uczył jej brat Michał Ollender. Był on także proboszczem w Stryju oraz w parafii św. Maryi Magdaleny we Lwowie (kościół przy ulicy Leona Sapiechy).

Kościół św. Marii Magdaleny we Lwowie około 1910 Źródło: Polona

Zagrożone są również archiwa i biblioteki. Często wspominamy, że nasze dokumenty poszły z dymem w 1939 lub 1944 roku. W ukraińskich archiwach znajdują odpisy z części tych spalonych dokumentów jak na przykład w zbiorze Archiwum Kaczanowskiego, które niemal do ostatniego dnia pokoju fotografował Marcin Stręciwilk-Kowal. Marcin wraz z żoną jest już w Polsce i zbiera na pomoc dla archiwum CDIAK w Kijowie (Центральний державний історичний архів України, м. Київ). Właśnie z tego archiwum pochodzi Genealogia Urodzonych Wydrów z Polkowa Polkowskich czyli moich przodków. A pierwszego marca Rosjanie zaatakowali rakietami wieżę telewizyjną w Kijowie, która znajduje się tuż obok budynku DAKO (Державний архів Київської області).

Żytomierz plac Soboru i bulwar. kartka pocztowa, 1906-1918. Źródło: Polona W Żytomierzu w 1836 roku miał sie urodzić Pradziadek Karol de Lamer Tata mojej Babci od stront Taty.

W archiwach w Ukrainie znajduje się też kawał naszej wspólnej historii jak księgi metrykalne z tamtych obszarów, do których wpisywano chrzty, śluby i zgony osób tam żyjących.

Pomoc dla Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego Ukrainy we Lwowie koordynują pracownicy Instytutu Historii Uniwersytetu Jagielońskiego. Nie wiem, jak organizowana pomoc dla archiwów w Łucku, Żytomierzu… potrzeb jest pewnie masa. Nie można mieć pewności, że wojska rosyjskie nie będą równały z ziemią kolejnych miast, więc Ukraińcy robią cyfrowe kopie dokumentów. Może wojna w Ukrainie archiwów nie dosięgnie, a zdjęcia wykorzysta się do udostępniania dokumentów przez Internet, a może pozostaną jedynym śladem po nich.

Urna z popiołami rękopisów i starodruków spalonych przez wojsko niemieckie w roku 1944 w gmachu Biblioteki Ordynacji Krasińskich. Źródło: Polona

Odwlekałem wyjazd w te strony moich przodków, ciągle było nie po drodze. Teraz żałuję i obiecuję sobie, że zaraz jak to będzie możliwe, to pojadę. Może nie trzeba będzie wizy, znowu będziemy w jednej unii?

Wojna w Ukrainie to nie tylko „ich” wojna. Rosja niszczy także nasze dziedzictwo kulturowe.


Jedna odpowiedź do “Wojna w Ukrainie, a historia mojej rodziny”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.