Warto prowadzić blog genealogiczny

Gdyby nie ten blog genealogiczny nigdy nie dostałbym wielu dokumentów i informacji na temat moich przodków. Przez kilka lat swoje odkrycia genealogiczne spisywałem w wielu dokumentach na komputerze, które ciągle uzupełniałem i zmieniałem w miarę postępu poszukiwań. Jednakże z czasem stawały się one coraz mniej czytelne ze względu rosnącą liczbę przodków, krewnych, bocznych ścieżek. Znalezienie w tym gąszczu właściwych nazwisk, faktów czy informacji stawało się coraz trudniejsze. Brakowało mi takiej struktury jak w programach do rysowania drzew genealogicznych oraz łatwego mechanizmu wyszukiwania informacji.

Blog genealogiczny

Obserwując moich znajomych, którzy zaczęli pisać blogi, przekonałem się, że blog wcale nie musi być wywnętrzaniem się i zawierać opisy codziennego menu czy popisy po wypiciu różnych płynów. A szczególnie przeczytanie tego, co zawiera blog genealogiczny prowadzony przez Łucję Wierzycką czy Annę Ordyczyńska potwierdziły, że warto w to wejść (inne blogi genealogiczne).
Blog jako medium daje elastyczną strukturę, którą mogę też dowolnie przeszukiwać. Po pewnym czasie okazało się, że też takie pisanie mobilizuje – mam coraz liczniejszą grupę stałych czytelników.

Największym zaskoczeniem po rozpoczęciu pisania, była dla mnie skuteczność dotarcia z informacją do członków rodziny. Wcześniej miałem wpisanych wszystkich odnalezionych członków rodziny w różne drzewa genealogiczne jak geni, Ancestry czy moikrewni (teraz myheritage). I długo nikt z rodziny mnie się nie odnajdywał. Co prawda, dzięki temu ostatniemu (moikrewni) udało mi się nawiązać kontakt z kuzynem Pawłem, który rozpracował genealogię naszych krewnych wyznania ewangelicko-augsburskiego, ale to był wyjątek potwierdzający regułę. A dzięki wpisywaniu nazwisk moich przodków i krewnych w blog genealogiczny udało mi się nawiązać kontakt z wieloma osobami, z którymi jestem powiązany rodzinnie. Przyznam, że pierwsze kontakty z nowo poznanymi członkami rodziny często wywołują dużo wzruszeń i niemal zawsze są niezwykle ciekawe. Od nich dostałem wiele zdjęć i skanów dokumentów, które nie przetrwały w mojej gałęzi – nam wszystko spaliło się w powstaniu.
I właśnie niedawno, dzięki temu, że piszę blog genealogiczny, skontaktowała się ze mną kuzynka, z którą naszym najbliższym wspólnym przodkiem jest Walenty Wyrzyk (1830-1903). W posiadaniu jej gałęzi zachowały się dokumenty o kapitalnym znaczeniu: świadectwo pracy z dóbr wilanowskich i odpis aktu urodzenia.

Józef czy Piotr?

Akt urodzenia Walentego Wyrzyka syna Piotra (?) Józefa

Dlaczego odpis aktu urodzenia ma tak wielkie znaczenie? Przecież miałem już wcześniej skan tego aktu z ksiąg metrykalnych. Tak, ale ten odpis jest przerobiony! Wcześniej dużo czasu spędziłem próbując rozwikłać zagadkę kto był ojcem Walentego Wyrzyka – Józef czy Piotr – pisałem o zagadce i nawet próbowałem zabawiać się w grafologa (zachęcam do przeczytania tych wpisów). A tu mam akt urodzenia, na którym Wójt Gminy Pniewnik niejaki Roguski dopisuje na metryce przed Józefem imię Piotr. Może rzeczywiście miał mieć on na pierwsze imię Piotr, a tylko zapisując akt urodzenia, ksiądz się pomylił i nikt się nią nie przejął, a później nie prostował? Ciekawe jest również to, że odpis wykonany przez księdza w Pniewniku jest poświadczany przez Wójta Gminy Pniewnik. Czy to była normalna praktyka, czy też zabieg, aby dopisać imię?

Świadectwo pracy

Świadectwo pracy Walentego Wyrzyka str.1

Dokument ten jest dokładnie o tym „kim oni byli” czyli to co powinien mój blog genealogiczny zawierać – nie suche daty do budowy drzewa genealogicznego, a opis całego życia (w tym przypadku zawodowego).
Wynika z niego, że Walenty Wyrzyk – rozpoczął pracę dla Augusta Hrabiego Potockiego 1 lipca 1850 roku. Został wtedy podleśnym lasów dóbr Osieckich, następnie 1 października 1853 roku pełnił obowiązki Adiunkta przy Nadleśnym Jeneralnym p. Juliuszu Bochenhagen. Po niecałych trzech latach praktykowania (dokładnie od 1 lipca 1856 roku) otrzymał posadę leśniczego lasów Osieckich.

Świadectwo pracy Walentego Wyrzyka str. 2

Po kolejnych pięciu latach został przeniesiony bliżej Wilanowa do Zerzenia, gdzie odpowiadał za lasy Zastowskie. Jednocześnie był zastępca Wójta Gminy Wawer. Na tej pozycji nie był długo: 3 listopada 1963 roku został zaaresztowany i zesłany do Guberni Permskiej. Powrócił z zesłania w maju 1866 roku i został od razu przyjęty do służby przy Nadleśnym Jeneralnym oddelegowanym do lasów dóbr Nieporętu, Kleszowa i Osiecka. Po roku zwolniła się pozycja i mój przodek mógł objąć posadę Nadzorcy leśniczego dóbr Kleszewo.

To świadectwo wystawił w 1870 roku Jacenty Pancer (brat Feliksa znanego inżyniera) wtedy to już były pełnomocnik ś.p. Augusta Hr. Potockiego (zmarł w 1867 roku). Możliwe, że opinia ta była potrzebna dla nowego zarządzającego?

Cały czas jestem zachwycony tym dokumentem, rewelacyjnie wpisującym się w tematykę Kim oni byli. I jestem przekonany, że gdyby nie ten blog genealogiczny nigdy nie udałoby się mojej kuzynce mnie odnaleźć.

Mój artykuł na temat jak prowadzić blog genealogiczny w marcowym numerze More Maiorum –>
Dlaczego warto korzystać z programów drzew genealogicznych takich jak geni, MyHeritage czy Ancestry –>

1 thought on “Warto prowadzić blog genealogiczny”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.