W Czersku jak prawie co roku będzie się odbywał festyn nazywany Turniejem rycerskim:VI Turniej Rycerski na Dworze Konrada Mazowieckiego. Jest to bardzo fajna impreza dla małych i dużych chłopców, a także pań zainteresowanych średniowieczem i nie tylko. A dlaczego o tym piszę? Co średniowieczny Czersk ma do mojej genealogii? Aż tak daleko nie udało mi się sięgnąć – nie znam swoich przodków z tego okresu. Ale… w 1476 roku Konrad III Rudy, książę (w tym czasie książę Czerski i Liwski wydał dokument w którym zwalniał niektóre dobra ze służebności stawiania i naprawiania zamków i warowni. Wśród właścicieli tych dóbr znajdują się: Nicolaus et Petrus Wyrzykowie de Polkowo (str. 270), Jacobus et Johannes Wyrzykowije de Wyrzyky (str. 273), Johannes Wyrzyk Nicolaus de Jaczewo (str. 274). Ciekawe, czy któryś z nich to mój przodek? Pewnie się nie dowiem – metrykalnie udało się sięgnąć z moimi przodkami Wyrzykami do Nobilis Marka z Karczewca pochowanego w 1725 roku. Miał on wtedy około 85 lat więc urodził się gdzieś w okolicy 1640 roku.

Rycerze na zamku w Czersku
Młodzi rycerze na zamku w Czersku

Więc skoro jakiś związek między moją genealogią a Czerskiem oraz związek ze średniowieczem został udowodniony, to mogę na blogu genealogicznym napisać o wizytach na tym zamku.

Wizyta na zamku seniorów moich przodków

O ile dojazd przez zakorkowaną Górę Kalwarię nie jest przyjemny, to organizatorzy zwykle dbali o zmotoryzowanych gości – nie trzeba się pchać do samego miasteczka i rozpaczliwie szukać miejsca do parkowania, ale można zostawić samochód na placu przy szosie skąd jeździ bezpłatny busik na sam główny plac Czerska. Dalsza droga jest gehenną dla rodziców – idzie się wśród straganów z najrozmaitszymi atrakcjami dla dzieci. Jest tam wszystko co może przyprawić o zawrót głowy każdego malca od łakoci po pełne wyposażenie rycerza czy stroje księżniczek. Przejście przez tą ścieżkę zdrowia wcale nie oznacza końca głębokiej troski o wytrzymałość portfela. Nie chodzi o kwotę do zapłacenia za wejściówki. Na Zamku zwykle się znajdują stragany gdzie z kolei dorośli mogą wydać fortunę – panowie na ekwipunek rycerski czy mikstury, a panie na materiały, sprzączki, świecidełka, pachnidła, itd. Wszystko wykonane jak za czasów przodków: ręcznie i według przepisów, receptur i wzorców średniowiecznych. Wszystko oczywiście w tłoku, chyba że na zakupy wybierze się czas gdy nie odbywają się występy.
Natomiast dzieciaki zwykle starają się wypróbować wytrzymałość kupionych na straganach drewnianych mieczy i odporność tarcz na ciosy przez nie zadawane. Szczęśliwie to średniowieczne uzbrojenie nie jest takie jak używali nasi przodkowie i prędzej miecze się złamią niż zrobią krzywdę. W każdym bądź razie będąc tam kilkukrotnie nie słyszałem o wypadku wśród dzieciaków na wskutek uderzenia mieczem czy toporem, natomiast żaden z nabytych przez nas tych sprzętów nie przetrwał dłuższej zabawy. Będąc pasjonatem tego okresu historycznego na turnieju można spędzić cały dzień posilając się potrawami z tradycyjnego aczkolwiek nowoczesnego grilla, a czasami można trafić na potrawy jakie rzeczywiście jadali i pili nasi przodkowie. Podobno najciekawsze są atrakcje późno wieczorne, ale nam nigdy nie udało się do nich dotrwać – takimi fanami to już nie jesteśmy.

Published by Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *