Okres II Wojny Światowej kojarzy się przede wszystkim z walką z okupantami, martyrologią, tajnym nauczaniem, ale ludzie w tym czasie też musieli z czegoś żyć, za coś kupować jedzenie czy ubrania. A te przyziemne sprawy są pomijane we wspomnieniach. Co moi przodkowie robili aby przeżyć? Jak utrzymywali rodzinę w tych trudnych czasach? Jeszcze przed Powstaniem Warszawskim mogli mieć jakieś posady nauczycieli w szczątkowym systemie nauczania pozostawionym przez Niemców – szkołach zawodowych, ale podczas powstania pod Warszawą, w oderwaniu od tego co wypracowali podczas kilku lat okupacji? Dziadkowie z obydwu stron dziwnym i w sumie szczęśliwym, zrządzeniem losu tuż przed powstaniem znaleźli się w Zalesiu Dolnym pod Warszawą, gdzie zostali zaskoczeni przez jego wybuch.

Produkcja mydła w Zalesiu

O Dziadku Adamie Smolińskim wiem, że miał zakaz wydany przez AK wzięcia udziału w walkach, ale mimo wszystko wraz z rodziną szykował się powrotu do Warszawy. 1 sierpnia Dziadek wrócił wcześniejszą niż zwykle kolejką do Zalesia, aby zabrać Babcię i Mamę – cały dobytek wcześniej został już przewieziony do Warszawy (gdzie potem spłonął w powstaniu). Był to ostatni przejazd kolejki – z następnej wszyscy zostali rozstrzelani, a kursy zostały wstrzymane. Dziadkowie zostali na zimę 1944/1945 w domku letniskowym w letnich ubraniach w jednej zmianie bielizny, bez garnków, sztućców itd. Jak przeżyli? W zakamarkach pamięci pozostała mi opowieść, że Dziadek Smoliński znał się z profesorem Józefem Zawadzkim – ojcem Janka – słynnego „Zośki”. Profesor Zawadzki był chemikiem, więc opracował metodę produkcji mydła z dostępnych na miejscu składników. Tak więc rektor Politechniki Warszawskiej i dyrektor Państwowych Zakładów Tele- i Radiotechnicznych wspólnie produkowali mydło oraz je sprzedawali. Taka proza życia tamtych czasów.

Wagowy na stacji Piaseczno

Proza życia okresu Powstania Warszawskiego w ZalesiuWśród domowych dokumentów znalazłem kilka spiętych kartek wspomnień żołnierza AK rannego w Powstaniu Warszawskim leczącego się Zalesiu. Jest to tylko część wspomnień –rozdział zatytułowany „Zaufany człowiek profesora”.

Autor, po podleczeniu, został polecony do pracy na stacji Piaseczno. Okazało się, że został skierowany do pomocy mojemu drugiemu Dziadkowi Adamowi Markowskiemu, który odpowiadał wtedy za ważenie dostaw kontyngentu i załadunek do wagonów. Dziadek rozpoznał swojego ucznia z tajnych kompletów Staszica, dzięki czemu mógł on stać się tytułowym zaufanym człowiekiem. Zaufanie było niezbędne, gdyż przy ważeniu i wypisywaniu zaświadczeń dla dostarczających obowiązkowy kontyngent chłopów starano się jak najbardziej oszukać Niemców. Dziadek traktował to jako kolejny swój udział w walce z okupantem skoro został odcięty od walczącej jeszcze Warszawy.

Aby móc napisać na blogu o powyższej informacji, chciałem wiedzieć kim był autor, a z treści wspomnień wiedziałem tylko, że na imię miał Stanisław.

Z książki o szkole Staszica wypisałem nazwiska wszystkich Stanisławów, którzy zdawali maturę na tajnych kompletach, a następnie porównałem z biogramami powstańców. W końcu trafiłem: autorem wspomnień jest Stanisław Suszczyński – członek KLG 64 AK (Oddział Osłonowy Komendy Głównej Lotnictwa).
Pewien zamęt wprowadziła strona poświęcona wspomnieniom Wandy Dramińskiej, na której podano, że Stanisław Suszczyński zginął, ale znalazło się tam również sprostowanie podane przez samego zainteresowanego.

Szukając dalej, znalazłem prawdopodobnie wcześniejszą wersję wspomnień zapisaną w formie wywiadu.

W ten sposób dotarłem do ciekawego projektu prowadzonego przez ośrodek Karta. Oprócz wspomnianych wspomnień o moim dziadku znajduję się tam co najmniej kilka projektów wartych wspomnienia jak na przykład Pamięć o przed-sowieckim Kijowie i jego polskiej społeczności, czy Wędrówki historyczne w poszukiwaniu śladów II wojny światowej. Podhorce i okolice. Podobnych projektów jest tam dużo więcej, ale i tak za mało w stosunku do potrzeby zapamiętania o naszej wspólnej przeszłości.

Opublikowany przez Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informacje o nowościach na blogu

Aby otrzymywać informację o nowych wpisach proszę podać adres poczty i nacisnąć "Zapisz mnie"

Będę wysyłał informacje wyłącznie w związku z tekstami umieszczonymi na stronie i produktami genealogicznymi np: książkami, ofertami muzeów, archiwów, imprez itp. W każdej chwili można wycofać udzieloną zgodę.

Kliknięcie przycisku "Zapisz mnie" oznacza akceptację

Polityki prywatności

Holler Box