Poszukiwania genealogiczne na WęgrzechPoszukiwania genealogiczne na Węgrzech zacząłem 20 lat temu – nawet nie jako początkujący genealog, a prędzej kandydat na takiego. Zgodnie z Prawem Murphy’ego wszystko co w poszukiwaniach genealogicznych mogło pójść źle, tak poszło.

Zamek Vajdahunyad

Poszukowania genealogiczne na Węgrzech zacząłem od zamku Vajdahunyad w Budapeszcie
Zamek Vajdahunyad w Budapeszcie
Po pierwsze zawierzyłem bajce o książęcym pochodzeniu i w Budapeszcie udałem się do zamku Vajdahunyad myśląc o niej jako rodowej rezydencji. Okazało się, że zamek ten jest wybudowany w 1896 roku na jako konglomerat różnych węgierskich zamków i pałaców na potrzeby wystawy EXPO. Jego część rzeczywiście wykonana jest na bazie zamku w Vajda Hunyad (obecnie Hunedoara, w Rumunii) w Transylwanii, po przeciwnej stronie gór niż zamek słynnego Wlada Palownika (pierwowzoru wampira Draculi). Tamtejszy zamek jest bajecznie piękny (w sieci jest dużo jego zdjęć, polecam), ale nie ma raczej nic wspólnego z moją rodziną Dumów. Natomiast, nazwisko Duma jest tamtej okolicy niezwykle popularne, ale czy to są moi kuzyni? Szukanie wśród nich mojej rodziny pewnie było by podobne do pytania się każdego Markowskiego czy Kowalskiego czy jest moją rodziną.

Poszukiwania genealogiczne na Węgrzech przez Internet

Kolejnym krokiem było poszukiwanie baz genealogicznych na Węgrzech. W odróżnieniu od zwyczajów w Polsce, tam większość z nich jest płatna. Co prawda część z nich zachęca podaniem bezpłatnie częściowych informacji, które mogą być pomocne, ale wydawało mi się wśród nich nie znalazłem niczego co było by rokowało uzyskanie sensownych danych w stosunku do zainwestowanych pieniędzy. Do tematu baz wrócę później.

Poszukiwania genealogiczne prowadzone przez „profesjonalnego” genealoga

Zacząłem więc szukać lokalnego genealoga do prowadzenia badań na miejscu. Kilku odmówiło, aż w 2012 roku znalazłem biuro Hungarogens, prowadzone przez prezydenta Hungarian Heraldic and Genealogical Society który się podjął przeprowadzić poszukiwania. Oczywiście sprawdziłem w sieci, czy nie pojawia się gdzieś nazwisko profesora Aristid Harmath w negatywnym kontekście, nawet poprosiłem o sprawdzenie jego przez koleżankę z korporacji, która pracowała w Budapeszcie. Nigdzie nie było złych opinii na jego temat. Niestety, po przesłaniu dość słonej zaliczki (jak na warunki polskie nieprzyzwoicie wysokiej), kontakt się urwał. Pocieszam się, że raczej pan Harmath przestał prowadzić badania ze względu na swój wiek, niż że zostałem ordynarnie oszukany.
Po kilku latach dowiedziałem się, że jest polski genealog specjalizujący się w poszukiwaniach na Węgrzech, ale odmówił mi, uczciwie przyznając, że widzi marne szanse na pozytywny rezultat badań. Generalnie też doradził mi aby poszukiwania genealogiczne na Węgrzech prowadzić samodzielnie, bo trudno znaleźć prawdziwych profesjonalnych genealogów na Węgrzech.

Czy się poddam? Nie, nadal będę prowadził poszukiwania genealogiczne na Węgrzech.
Cały czas coraz więcej archiwów jest dostępnych w sieci, coraz więcej osób interesuje się genealogią, a automatyczne tłumaczenia pozwalają na coraz lepszą komunikację z różnymi instytucjami i ludźmi. A może i moi dalecy kuzyni mnie odnajdą?

Nowe poszukiwania genealogiczne na Węgrzech –>

Published by Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *