Niebezpieczne okolice Warszawy

Przeglądanie gazet wciąż owocuje nowymi odkryciami. Z punktu widzenia historyka błahe sensacje odnotowywane w prasie dostarczają nowych informacji. Niedawno opisując historię Gerberów, posiłkowałem się historiami o napadach na południu Warszawy. Szukając informacji o rodzinie Lau, wpadła mi w oko informacja z tworzącego się uzdrowiska Otwocka.

Skandal!

W gazecie „Nasz przegląd” 17 września 1931 roku ukazała się następująca notatka (zachowałem w miarę oryginalną pisownię):
SKANDAL!
LIST DO REDAKCJI.
Wielce Szanowny Panie Redaktorze. Niniejszym mam zaszczyt zwrócić się do Niego z uprzejmą prośbą o łaskawe umieszczenie poniższego w swoim poczytnem piśmie: Dn. 4 bm. po zabawieniu interesownie kilku godzin w Otwocku, udałem się w towarzystwie 3 pań i 1 pana na stację kolejki wązkotorowej Otwock — Warszawa, odchodzącej do W-wv o godz. 20.01. Tuż przy samej stacji (acz zmierzch ledwie, zapadł) zostaliśmy napadnięci przez kilku zbirów, uzbrojonych w noże i drągi, którzy, nie bacząc, na to, iż było nas kilka osób i że dzieje się to w miejscu, oddalonem od stacji zaledwie o 20 do 30 metrów, ni stąd ni zowąd poczęli drągami okładać nas i towarzyszące nam panie, z których jedna, (nota bene stała mieszkanka m. Otwocka, kobieta 55 lat liczącą) została tak pokaleczona, iż z głowy i czoła spływała jej strumieniami krew, w następstwie czego pozostały głębokie rany. Pani ta z bólu straciła przytomność.

Stacja w Otwocku

Na nasze głośne wzywanie policji, usłyszeliśmy tylko śmiech zbirów, którzy niezatrzymywani przez nikogo, uciekli. Po dowleczeniu się w tak opłakanym stanie do stacji, z ubolewaniem stwierdziliśmy, że i tam posterunku policyjnego niema, zaś dopiero po półgodzinnem oczekiwaniu zjawił się policjant, zawezwany ze stacji, kolejowej, który protokularnie stwierdził powyższe zajście. Nadmienię przytem, iż pod czas bijatyki jeden z napadających zbirów wyciągnął mi z kieszeni większą sumę pieniędzy, o czem również zameldowałem.
Rzecz, która brzmi wprost paradoksalnie. — W Otwocku, miejscowości uzdrowiskowej pod samem sercem Polski wypadek taki (a jak oświadczył nam urzędnik kolejowy, zastępca zawiadowcy, p. Hipolit Lau, nie sporadyczny) to rzecz nie do pomyślenia. O godz. 8-ej wieczorem, przy stacji, egipskie ciemności, brak posterunku policyjnego, nic dziwnego, i wypadki takie mają miejsce dość, pono często. Sadzę, iż w związku z akcją, wszczęta w celu zapobieżenia wyjazdom kuracjuszy zagranicę, a prowadząca do zwiedzania naszych rodzinnych uzdrowisk, fakt powyższy odgrywa, niepoślednią rolę, in minus oczywista. Tuszę, iż odpowiednie władze zajmą się „uregulowaniem tych stosunków” zapewniając tem samem większe bezpieczeństwo dla życia przebywających w Otwocku kuracjuszy.
J. Mikulicki, Łódź,
Ul. Piotrkowska 89

Widać, że przynajmniej pod kątem bezpieczeństwa nie ma co tęsknić do „starych, dobrych czasów”.

Hipolit Lau

Dla mnie najciekawszą częścią jest informacja, że zastępcą zawiadowcy był Hipolit Lau. Jest to dość daleki kuzyn — wspólnym przodkiem jest moja 3 x Prababka Augusta Kazmirus I-voto Leubner II-voto Güthner. Hipolit zdaje się, że nie miał żony i potomstwa. Zmarł 2 grudnia 1934 roku w wieku 43 lat.
Niebezpieczne okolice Warszawy rodzina Lau

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *