Muzeum Napoleońskie – Witaszyce

Wielkopolska nie jest obszarem moich poszukiwań genealogicznych – jeszcze nie znalazłem śladów wiodących w tym kierunku. Natomiast znajduje się tam jedyne w Polsce Muzeum Napoleońskie – w całości poświęcone tylko i wyłącznie tej epoce. I jest to jedno z nielicznych muzeów prywatnych.
Długo nie mogłem znaleźć pretekstu wyruszenia w te strony, ale w końcu się udało. Po południu dotarliśmy do pałacu w którym jest hotel. Widać było przygotowania do mającego się odbyć wesela. Byliśmy o tym uprzedzeni i się obawiałem, że zarwiemy noc przez nocnych imprezowiczów. Zdecydowaliśmy się zaryzykować ponieważ zapewniano nas, że w zarezerwowanym dla nas pokoju niczego nie będzie słychać.

Niestety, muzeum było nie dostępne i dopiero następnego dnia mieliśmy się udać na zwiedzanie. Przez okna niewiele było widać, więc udaliśmy się do pokoju. Pokój był malutki i wysoko, pod samym dachem, ale Internet działał, było czysto i nawet w telewizorze można było obejrzeć kilka kanałów telewizji naziemnej, więc nie było źle. Ponadto okazało się, że rzeczywiście odgłosów wesela wcale nie było słychać, a nawet rano w jadalni nie było widać śladów po we imprezie.
Po niezłym śniadaniu z paroma innymi entuzjastami epoki Napoleońskiej poszliśmy zwiedzać muzeum.

Muzeum Napoleońskie

Przyznam się, że z dużą rezerwą przekraczałem progi VIII wiecznego dworu w którym mieści się Muzeum Napoleońskie – czy aby warto było się wybierać w stosunkowo daleką podróż, aby zobaczyć parę eksponatów? Zwykle wszystko na lepiej wygląda niż smakuje.
Okazało się, że tym razem rzeczywistość przerosła wyobrażenia i reklamę. Tak wygląda ziszczenie moich dziecięcych czy raczej nastoletnich marzeń:

Makieta Bitwy pod Raszynem Muzeum Napoleońskie w Witaszycach
Makieta bitwy pod Raszynem Muzeum Napoleońskie w Witaszycach

A takie makiety są dwie: bitwa pod Raszynem i Waterloo. Podobno w muzeum w sumie jest około 10.000 figurek, z których ponad połowa znajduje się na makietach, a pozostałe, różnej wielkości, rozmieszczono w gablotach prezentując rozmaite formacje wojsk z różnych lat.

O ile makiety przeniosły mnie w świat młodzieńczych marzeń, to bliższa moim obecnym zainteresowaniom biblioteka wywołała mój zachwyt i podziw. Zgromadzona w niej literatura tematu chyba nie jedną akademicką bibliotekę mogła by wprawić w zakłopotanie. Przypuszczam, że znajdują się w niej wszystkie współczesne publikacje wydane w Polsce, wiele przedwojennych, a także wydawnictwa zagraniczne. Po tym imponującym widoku, swojej biblioteczki (z której do tej pory byłem dumny) długo nikomu nie pokażę. Szafy w kolejnych pomieszczeniach są wypełnione przeróżnymi eksponatami – odznaczeniami, dyplomami, porcelaną. Jest także makieta angielskiego okrętu Victory, symbolu przegranej przez Napoleona bitwy o Anglię. Mimo, że sam model jest piękny, to wystawienie go w tym miejscu wzbudził u mnie ambiwalentne uczucia. Wśród eksponatów znajdują się dyplom i medale Świętej Heleny. Taki medal zachował się zbiorach rodzinnych po Stanisławie Polkowskim. Natomiast właściciel najbardziej jest dumny z maski pośmiertnej i włosu Napoleona.


Ściany nad szafami są zawieszone obrazami i grafikami związanymi z wojskami czasów napoleońskich. Tu akurat nie mam kompleksów, ale co nieco chętnie bym wymienił, szczególnie że w mojej kolekcji jest zbyt dużo prac Ryszarda Morawskiego autora grafik do albumów Wydawnictwa Karabela.

Nie wiem ile czasu spędziliśmy w tych kilku salach, ale na pewno była to zbyt krótka wizyta, więc planuję znów tam pojechać.

Na koniec wspomnę o moim największym marzeniu: armacie stojącej przed domem na gazonie. Jej widok przed wejściem do muzeum powinien od razu uprzedzić co może mnie spotkać w środku.

Armata na gazonie przed pałacem Muzeum Wojen Napoleońskich Witaszyce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *