Judlin – legenda marki farbiarni i pralni Ch. Geber

Farbiarnia i pralnia chemiczna mojego przodka (x5), Charlesa Gebera (1838 – 1879) powstała na bazie firmy jego szwagra Józefa Judlina. Nazwisko pierwszego właściciela farbiarni funkcjonowało jednak w nadal w reklamach firmy Ch. Geber przez 20 lat po śmierci Józefa. Częściowo pewnie było to związane ze sprawami własnościowymi, ale chyba też marka Judlin była dobrze kojarzona przez warszawską klientele.

Józefowi Judlinowi w Warszawie nie tylko firma dobrze się rozwijała. Tutaj małżonkom także urodziło się troje dzieci: Józef Karol w 1860 roku, Albertyna w 1862 i Emil w grudniu 1863 roku (chrzest w marcu 1864 roku). Warto odnotować, że ojcem chrzestnym Emila był mój przodek Karol Geber – wtedy czeladnik farbiarski zamieszkały w Warszawie.

Wybuch w Berlinie

Niestety, szczęście nie trwało długo – Józef zmarł wskutek tragicznego wypadku w 1867 roku podczas rozruchu filii zakładów w Berlinie. To zdarzenie opisano w Kurierze Warszawskim z 25 marca (6 kwietnia) 1867 roku:
„O wybuchu wydarzonym w d. 24 z. m. w Berlinie, w fabryce P. Judlina, którego sklep w Warszawie mieści się w domu P. Grodzickiego, przy ulicy Krakowskie Przedmieście, donoszą co następuje: Zaraz po nastąpionej explozji, zabudowania tylne domu stanęły w płomieniach. Szybko nadbiegłej straży ogniowej, już w pół godziny udało się zabezpieczyć dom frontowy, a w półtorej godziny ogień zupełnie przygasić. Zabudowania tylne zgorzały po części całkowicie, a po części mocno uszkodzone zostały. O przyczynie wypadku piszą: Właściciel fabryki Judlin, urządził był w tylnych zabudowaniach zakład chemicznej farbierski i zamierzył takowy wprowadzić w ruch. W Niedzielę przed południem, wielki żelazny kocioł napełniono terpentyną, zdaje się wszakże, że pokrywa dolna kotła nie musiała przystawać szczelnie, bo terpentyna zaczęła przeciekać i zapaliła się od ognia, czy też od gazu, tak, iż straszliwy zaraz wybuch nastąpił, a od niego zapaliły się przyległe budowle: ogień ogarnął zarazem i ludzi przy tem będących. Właściciel fabryki Judlin, z którego palące się na nim suknie zdarto na ulicy, wieczorem w Niedzielę skonał, inne pięć osób, jako to: 2ch czeladników farbierskich Szwajcarów, dwócz czeladzi ciesielskich i jeden czeladnik mularski, ciężko poparzeni, są w niebezpieczeństwie utraty życia. I inne osoby uległy lżejszym poparzeniom. W domach przyległych całe okna wyrwane i na ulicę wyrzucone zostały, a w innych stronach potłuczone są całkowicie lub częściowo szyby w oknach.”

firma SS-rowie Judlin

Długo dochodziłem co oznacza skrót SS-rowie. Nie pasowało Synowie, bo Judlin miał jednego syna, Spadkobiercy też inaczej się kończy – w końcu znalazłem w jednym z ogłoszeń: Sukcesorzy!

Po śmierci męża Barbara sama prowadziła zakład farbiarski i pralniczy w domu W.Grodzickiego na ul. Krakowskie Przedmieście numer 411. Z tego okresu – 1868 roku pochodzi bardzo oryginalne ogłoszenie – wyraźnie widać, że Barbara postawiła na damską klientelę.

Judlinowska metoda prania, jest nadzwyczaj ważną dla damskiego świata! Cóż można więcej od metody wymagać, jak to, aby wszystkie jej dostarczone pełne plam i pozbawione już zupełnie glansu rzeczy, znowu zupełnie odnowiła i to w całem znaczeniu tego wyrazu, to jest, aby je oddała zupełnie bez plam i z pięknym połyskiem: jak to właśnie Judlinowska metoda robi Aksamitne salopy podbite watą i jedwabiem; jedwabne suknie, które niezręczny lokaj przy obiedzie sosem pokropił, lub też w inny jaki sposób swej młodzieńczości pozbawione sznury pereł, koronki w takim stanie wychodzą z maszyny, że jako zupełnie nowe na balach i w najwykwintniejszych towarzystwach mogą być użyte. Aksamitne paski perłami wyszywane, całkowite wysłania, pikowane kołdry z watą, po krótkim przeciągu czasu w zupełnie innym stanie oddają się. Ale wata, może kto powie, stwardnieje i zesztywnieje! Przeciwnie, staje się miększą i pulchnieje po wyjściu z maszyny, dlatego też
można przez użycie zniszczone mundury wojskowe, z watą lub bez waty, wkrótce gładkie i czyste oddać. Co więcej, szlify i galony zupełnie nowemi z fabryki wychodzą. Szczególniej też ważny jest ten nowy wynalazek dla garderoby męzkiej i przytem ręczy, że do wszystkich rzeczy i futer jakie w praniu były, nigdy mole nie dostaną się. Praktyczność tej metody pokazuje się też przy odnawianiu masek i garderoby teatralnej, oraz przy odświeżaniu dużych spłowiałych dywanów również przy haftach srebrem, słowem przy wszystkiem, co materją się nazywa. A nawet i co po za tę granicę przechodzi, albowiem kapelusze męzkie i wszelkiego rodzaju czapki, parasole i parasolki odświeżają się.
Kto z Szanownej Publiczności sądzi, że to jest przesadzone, ten może o prawdzie tych słów bardzo łatwo się przekonać. Niechaj będzie łaskaw zanieść coś poplamionego do składu, a przekonawszy się o pożyteczności nowej metody, niezawodnie bardzo często z niej będzie korzystał.
Wdowa B. JUDLIN.

Drugie małżeństwo Geberówny

Kamienica ul. Niecała 9 na parterze kantor Judlin
Kamienica ul. Niecała 9 na parterze kantor Judlin, na balkonie Fryderyk Emil Weschke

Jednak Barbara nie pozostała długo samotną wdową. Kurier Warszawski donosił, że 5 sierpnia 1869 w kościele ewangelicko-augsburskim został pobłogosławiony związek zawarty pomiędzy Fryderykiem Emilem Weschke (obywatelem i malarzem) a Barbarą z Geberów Judlin wdową po tutejszym obywatelu. Małżonkowie zamieszkali w kamienicy przy ulicy Niecałej 9, w którym przez lata mieścił się główny kantor farbiarni i pralni chemicznej. Cudem uratował się album ze zdjęciami ich domu i mieszkania – został on wysłany do brata Barbary, który pozostał w Alkirch, a następnie wrócił do rodziny w Polsce. Część zdjęć z tego albumu została opublikowana w Gazecie Wyborczej z 6 sierpnia 1998 roku w artykule Jerzego S. Majewskiego „Niecała z rodzinnego albumu”. Warto dodać, że na przeciwko, pod adresem Niecała 8 przez pewien czas mieszkał Henryk Sienkiewicz (niektóre źródła podają adres Niecała 12), a obok niego, na Niecałej 6 Antoni Słonimski.

Małżeństwo Weschke trwało 20 lat – Fryderyk Emil Weschke zmarł 8 kwietnia 1886 we włoskim uzdrowisku Meran, a z informacji zawartej w Gazecie Warszawskiej z 6 maja 1892 roku wynika, że Barbara zmarła niedawno w „Altkrichu” w Alzacji.

< — Poprzedni wpis o Józefie Judlin i początkach farbiarstwa jedwabiu oraz pralni chemicznych w Warszawie
Potomkowie Emila Weschkie –>
Dalsza część historii farbiarni i pralni chemicznej CH. Geber –>

Published by Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Join the Conversation

1 Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *