Jarosław Zieliński Plac

Jarosław Zieliński Plac – rzecz o najważniejszym placu

Książka „PLAC” Jarosława Zielińskiego dotyczy placu noszącego dziś nazwę marsz. Józefa Piłsudskiego. W pierwszym momencie może się wydawać dziwnym i zaskakującym jak na temat jednego placu w Warszawie można napisać „cegłę” licząca ponad pięć setek stron. Okazuje się, że można, bo to jest książka nie tylko o architekturze. Napisanie o samej architekturze tego miejsca (i nie tylko miejsca, co Autor dokładnie tłumaczy) byłoby zmarnowaniem tematu. Jest to bowiem coś, co jest niezwykle mocno związane z historią Polski. Więc jest i historia, i to nie tylko ta sucha, a także historia atmosfery, emocji i uczuć. Brzmi intrygująco? Bo jest to książka o bardzo ważnym i emocjonalnym miejscu.

Tytuł książki „PLAC” przypomina tytuły książek beletrystycznych (moje pierwsze skojarzenie to „Okręt” Das Boot). Jak jednak powinien brzmieć, gdy na przestrzeni dziejów nosił wiele nazw? Najdłużej, bo ponad 100 lat nazywany był Placem Saskim, od dynastii królów polski, którzy go stworzyli. Nazwa ta przetrwała wszelkie zawieruchy rozbiorowe, aby ustąpić miejsca najważniejszej osobie w ówczesnym Państwie: od 1928 roku nosił on nazwę Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego. Po zajęciu Warszawy, władze okupacyjne na krótko przywróciły nazwę Sachsenplatz, aby zaraz potem nazwać go imieniem swojego wodza. Po wyzwoleniu znów na krótko wróciła nazwa Plac Saski, następnie zmieniona Plac Zwycięstwa. A teraz znów nosi imię Józefa Piłsudskiego.

O książce więcej mówi jej podtytuł „Warszawski plac Piłsudskiego jako zwierciadło losów i duchowej kondycji narodu”. Z jednej strony ostrzega on, że jest to solidna, naukowa „cegła”, a na dodatek częściowo napisana trudnym naukowym językiem. No cóż, Jarosław Zieliński jest historykiem, jednym z najbardziej uznanych współczesnych varsavianistów, autorem dziesiątków istotnych publikacji. Fachowcem, który posługuje się fachowym językiem do przedstawienia szczegółowej 300-letniej historii architektury oraz założeń urbanistycznych Placu i jego okolic.

Z drugiej strony, podtytuł dobrze oddaje, o czym też jest ta książka. Jest ona także o symbolicznym znaczeniu Placu dla całego narodu. Począwszy od rezydencji królów Polski, przez różne symbole zniewolenia kraju, jego odbudowy, kolejnej okupacji, następnej odbudowy i skończywszy na ostatnich upamiętnieniach. Sam Plac był świadkiem bardzo różnych wydarzeń: zabaw królewskich, defilad i przemarszów różnych wojsk, manifestacji i mszy.

Czytelnikowi takiemu jak ja, książki nie da się przeczytać w jeden wieczór nie tylko ze względu na jej pokaźną objętość. Raczej powinno się ją studiować i do niej wracać. A dlaczego osoby zajmujące się historią rodziny może taka tematyka zainteresować, napisałem ponad rok temu w artykule Architektura w genealogii – otoczenie moich przodków. Nie zdawałem sobie sprawy, że Jarosław Zieliński pracuje nad tematem zahaczającym o tę tematykę już od kilku lat. Oprócz wyburzania wieży Newskiego Soboru, z otoczeniem Placu jest jeszcze jeden związek rodzinny: Jan Geber, brat mojego 3 x pradziadka Charlesa przez pewien czas mieszkał i miał kantor przyjęć materiałów do farbowania i czyszczenia chemicznego w Kuźniach Saskich. Obecnie na miejscu tego budynku mieści się tzw. Dom Bez Kantów (Krakowskie Przedmieście 11).

Książka ukazała się w serii Biblioteka STOLICY. Została wydana w bardzo małym nakładzie. Była dostępna na targach książki historycznej oraz na spotkaniu autorskim. Nie wiem, jak teraz jest do zdobycia.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *