Herbarz herbarzowi nierówny. Herbarz Tadeusza Gajla

Herbarze są niezwykle atrakcyjnymi pomocami dla genealogów, ale trzeba wiedzieć jak z nich korzystać. Wydaje się, że bierze się do ręki herbarz, odszukuje nazwisko, otwiera stronę i znajduje swoich przodków żyjących w czasach Mieszka I lub jeszcze wcześniej. Niestety lub na szczęście w większości przypadków to tak nie działa i to z bardzo wielu przyczyn.

Co to jest herbarz?

Herbarz Polski Adam Boniecki okładka

Według Słownika Języka Polskiego herbarz to księga zawierająca zbiór i opis herbów i rodowodów szlachty. Doskonałym przykładem jak powinna wyglądać taka pozycja, jest dostępny w wersji cyfrowej Herbarz rodzin szlacheckich Królestwa Polskiego najwyżej zatwierdzony Mikołaja Pawliszczew (korzystałem z niego przy opisie rodziny Marii Skłodowskiej Curie). Zawiera on wszystkie trzy elementy: rysunki herbów, ich opisy i króciutkie rodowody szlachty. Dodatkowo struktura publikacji podporządkowana jest heraldyce — herby uporządkowane są alfabetycznie i przy nich występują nazwiska.
Najbardziej znane herbarze autorstwa Bonieckiego czy Niesieckiego rządzą się innymi prawami: to nazwiska są ułożone alfabetycznie, a przy wielu z nich nawet nie ma podanego herbu.
Jak sięgniemy do najnowszych publikacji jak na przykład Herbarz szlachty ziemi łukowskiej na Lubelszczyźnie, to rysunku herbu się już nie uświadczy: są same opisy rodzin.
Z drugiej strony, najbardziej kompletny zbiór herbów szlachty polskiej i litewskiej Tadeusza Gajla zawiera 5 tysięcy herbów wraz z opisami. Brak tam rodowodów, ale to nie było celem autora – jest to praca poświęcona tylko i wyłącznie heraldyce.

Widać, że pojęcie herbarza może być bardzo różnie interpretowane – koniunkcja (i) występująca w definicji SJP w praktyce została zastąpiona alternatywą (lub).

Nie tylko szlachta posiadała swoje herby. Mieli je także niektórzy mieszczanie oraz miasta, terytoria i państwa. Z genealogicznego punktu widzenia interesujące są prace poświęcone mieszczaństwu. Przykładem takiej pozycji są Herby patrycjatu gdańskiego.

Dlaczego nie wszystkie herbarze są godne zaufania?

Informacje genealogiczne znajdujące się w herbarzach w zdecydowanej większości są dokumentami wtórnymi i jako takie powinny być traktowane z pewną ostrożnością. Tworzone były przez ludzi, więc zdarzają się w nich zwykłe ludzkie pomyłki, błędy pisarskie czy pochopne wnioskowania.

Jako źródła pierwotne muszą być uważane spisy rycerzy czy też nieco późniejsze prace jak na przykład Ks. Wojciecha Wijuka Kojałowicza herbarz rycerstwa W. X. Litewskiego tak zwany Compendium czyli O klejnotach albo herbach, których familie stanu rycerskiego w prowincyach Wielkiego Xięstwa Litewskiego zażywają dostępny w Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej.

Wraz z końcem średniowiecza wiedza na temat przynależności herbowej przestała mieć walor praktyczny. Wynikało to z wielu czynników. Przykładowo, zmianie uległa struktura armii – zlikwidowano chorągwie rodowe, gromadzące rycerzy pod jednym znakiem rodu, zastępując je oddziałami terytorialnymi. Dalej, wraz z rozwojem piśmiennictwa zmalało znaczenie odcisku sygnetu jako podpisu, oraz prawo cywilne przestało zwracać uwagę na przynależność rodową. Dlatego, w wielu rodach wiedza, jakim herbem należy się posługiwać z czasem zanikła. Pod koniec XVIII wieku legitymowanie się określonym herbem i związaną z nią legendą służyło niemalże jedynie utrzymaniu tradycji i budowie wizerunku rodu. Z tego ostatniego względu zdarzały się wpisy „sponsorowane” w herbarzach udowadniające ponad wszelką wątpliwość pochodzenie rodu od Cezara czy innej wielkiej postaci oraz co najmniej podkolorowujące kolejne postaci w drzewie genealogicznym.

Kolejny problem pojawił się wraz z zaborcami, którzy postanowili uporządkować, sformalizować podział na stany (główną motywacją, prawdopodobnie, było ograniczenie roli szlachty i ograniczenie grupy mającej przywileje). Trzeba było zaborcy udowodnić, że przodek kiedyś był szlachcicem pełna gębą (posiadał całą wieś) i ród należał do danego herbu. Przeprowadzanie dowodów stało się lukratywnym zajęciem, którym zajmowała się całkiem spora gromada prawników. O ich skuteczności niech świadczy na przykład fakt zatwierdzania wywodów przez heroldię, potomkom … bezdzietnych małżeństw. Takim sztandarowym przykładem jest wywiedzenie niemal wszystkich Skłodowskich od bezpotomnego dziedzica na Rzasniku przez kancelarię Józefa Kaczanowskiego przy Miodowej. Trochę więcej na temat wywodów pisałem przy okazji książki Szlachta wylegitymowana autorstwa E. Sęczys.

Czy wobec tego należy całkowicie odrzucić informacje z herbarzy? Absolutnie nie! Nie każdy wywód w herbarzu został sfałszowany, a nawet te sfałszowane, są w jakiejś części prawdziwe. Poza tym tworzący wywody mieli dostęp do dokumentów, które już nie istnieją lub są trudno dostępne. Znalezione tam informacje należy traktować tak jak każdy dokument wtórny, z podejrzliwością — jako hipotezę do potwierdzenia. Przed skorzystaniem z herbarza warto też przeszukać Internet pod kątem wypowiedzi doświadczonych genealogów o poszczególnych pozycjach.

Gdzie znaleźć herbarze?

W Wikipedii pod hasłem herbarz znajduje się pokaźny spis publikacji. Część z nich jest dostępna w bibliotekach cyfrowych, a także można kupić reprinty, które mogą być miłym prezentem dla niektórych genealogów.
Wciąż powstają nowe herbarze. Oprócz publikacji typowo heraldycznych, jak wspomniana wcześniej monumentalna praca Tadeusza Gajla, najczęściej są to wypisy z różnych dokumentów dotyczące ograniczonego terytorium jak na przykład Kaszub, Wołynia czy Żmudzi. Wystarczy w wyszukiwarce księgarni specjalistycznej wpisać słowo herbarz i otrzyma się kilka stron wyników. O popularności tematu też może świadczyć, że średnio na Allegro miesięcznie następuje około 2000 wyszukiwań herbarzy. Tam też warto zaglądać.

Nowy Herbarz Polski

Tadeusz Gajl w 2016 roku wydał „Nowy Herbarz Polski ”. W porównaniu z jego poprzednim dziełem było to coś nowego z dwu powodów. Po pierwsze treść została trochę zmieniona i uzupełniona. A po drugie, nie jest to wydanie bibliofilskie jak to z 2011 roku, a przeznaczone dla codziennego użytku przez pasjonatów heraldyków. Dlatego też „Nowy Herbarz Polski” kosztuje prawie dwukrotnie mniej niż herbarz z 2011 roku. Dodatkowo książka została wydrukowana w podręcznym formacie i ma być trwała w codziennym użytkowaniu.
Niemal wszystkie wcześniejsze polskie herbarze były drukowane w technologii czarno-białej. Co więcej, większość tych obszerniejszych, nigdy nie została ukończona, a ten skończony też prezentuje jedynie wycinek zagadnienia. Także część herbów do tej pory była znana tylko w formie opisowej, więc trzeba było je odtworzyć. Stąd powstała idea zebrania informacji ze wszystkich znanych do tej pory źródeł i wydania pełnego, usystematyzowanego zbioru herbów narysowanych w pełnych i właściwych kolorach. Dlatego praca Tadeusza Gajla jest tak unikalna, a nawet powstało określenie herby gajlowskie.

W stosunku do poprzednika Nowy Herbarz Polski zawiera dodatkowo prawie 500 nowych herbów w tym ponad 100 nieznanych do tej pory odmian polskich herbów z terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te ostatnie zostały dodane dzięki przekazaniu przez historyka z Litwy, Czesława Malewskiego tysięcy dokumentów heroldii guberni wileńskiej. Herbarz został również uzupełniony o kilka tysięcy nazwisk rodów. W sumie Nowy Herbarz Polski zawiera 5 tysięcy herbów i 50 tysięcy nazwisk.

Herbarz Polski od Średniowiecza do XX wieku

Pozycji Herbarz Polski od Średniowiecza do XX wieku (Gdańsk 2007, wydanie poprawione i rozszerzone 2011) autorstwa p. Tadeusza Gajla nie trzeba reklamować — jest to po prostu fundament dla każdego, kto się interesuje się heraldyką i chyba nie ma osoby, która by jej nie znała. Stanowi ona owoc wieloletnich kwerend i długiej współpracy z wieloma ekspertami w różnych dziedzinach. W konsekwencji herbarz zawiera największy możliwie kompletny spis nazwisk szlacheckich i wizerunki przysługujących im herbów.
Szczególnie wydanie z 2011 z herbami drukowanymi też metalicznymi pigmentami oraz bardzo obszernym wyjaśnieniem zasad polskiej heraldyki, oraz czym się ona różni od innych. Dlatego, oprócz przyjemności z korzystania, świetnie nadaje się na prezent dla początkującego genealoga (nie ryzykowałbym dawania w prezencie komuś zaawansowanemu, bo może już mieć). Co więcej, jest w wersji polsko-angielskiej, więc z powodzeniem można dać go komuś spoza Polski.

Dziękuje Adamowi Pszczółkowskiemu za uwagi, które pomogły mi uniknąć błędów i rozszerzyły zakres wpisu.

Tadeusz Gajl

Tadeusz Gajl urodził się 1940 roku w Wilnie. W 1966 roku ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi, a następnie zajmował się wzornictwem w przemyśle włókienniczym. Przez kilkanaście lat zarządzał działami graficznymi w czasopismach oraz był redaktorem naczelnym. Zajmował się również projektowaniem, opracowaniem graficznym i przygotowaniem do druku wydawnictw książkowych. Przygotował graficznie setki książek dla wielu czołowych wydawnictw.
Tadeusz Gajl zaczął się zajmować heraldyką 1983 roku. Od tego czasu opublikował 4 pozycje poświęcone herbom Polskiej szlachty: Polskie rody szlacheckie i ich herby, Herby szlacheckie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Herby szlacheckie Polski porozbiorowej oraz Herbarz Polski od Średniowiecza do XX wieku. Niektóre z nich były wielokrotnie wznawiane.

Opublikowany przez Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Przyłącz się do konwersacji

2 komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Lekce sobie ważysz dzieła autorów herbarzy, zwłaszcza pochodzące z dawnych wieków – działa wszak źródłowe dla nowych opracowań. Chyba, że sądzisz iż herbarze współczesne są opracowaniami oryginalnymi dzisiejszych autorów, zaiste oryginalny to pogląd…

    1. Wcale nie lekceważę. Wystarczy przeczytać uważnie. Streszczając treść mojego wpisu: są takie herbarze, które uważa się za źródłowe. Są też takie, w których trzeba odsiewać ziarno od plew. Wiadomo, że w niektórych pewne hasła były pisane na zamówienie i sowicie opłacone. Część też opiera się na błędnych przesłankach czy zawiera po prostu ewidentne błędy (może powstałe podczas przepisywania). Można przytaczać mniej lub bardziej zabawne historie związane z mijającymi się z prawdą zapisami w herbarzach. Na przykład polecam przeczytanie hasła w encyklopedii PWN (nie Wikipedii) na temat Seweryna Uruskiego.

      A część wpisów jest OK.

      Tylko, że otwierając herbarz nigdy nie wiadomo na jaki wpis się trafi.

50% Complete

Powiadomienia o nowych wpisach

Widzę, że to kolejna wizyta na moim blogu. Może warto otrzymywać informację o nowych wpisach? Jeżeli tak, to proszę podać adres poczty i nacisnąć "Zapisz mnie"

Będę wysyłał informacje wyłącznie w związku z tekstami umieszczonymi na stronie i produktami genealogicznymi np: książkami, ofertami muzeów, archiwów, imprez itp. W każdej chwili można wycofać udzieloną zgodę.

Kliknięcie przycisku "Zapisz mnie" oznacza akceptację

Polityki prywatności

Holler Box

Informacje o nowościach na blogu

Aby otrzymywać informację o nowych wpisach proszę podać adres poczty i nacisnąć "Zapisz mnie"

Będę wysyłał informacje wyłącznie w związku z tekstami umieszczonymi na stronie i produktami genealogicznymi np: książkami, ofertami muzeów, archiwów, imprez itp. W każdej chwili można wycofać udzieloną zgodę.

Kliknięcie przycisku "Zapisz mnie" oznacza akceptację

Polityki prywatności

Holler Box