Członek rodziny Pusia
Zwykle takich zdjęć też nie umieszczam, ale to też członek rodziny – Pusia. Jednakże nie pracuję nad jej genealogią.
Dziś jest 1 kwietnia i jest to 100 wpis na blogu. Dlatego postanowiłem napisać coś zupełnie innego niż zwykle robię: przytoczyć kilka legend rodzinnych. Uważam, że warto je zapamiętywać i sprawdzać, bo czasami zawarte w nich małe ziarno prawdy może nam znacząco pomóc w poszukiwaniach genealogicznych.

Mam wspólnego przodka z Generałem Mariuszem Zaruskim

Moja Babcia od strony Mamy z domu była Zaruska. Według podań rodzinnych generał Mariusz Zaruski miał być mieć wspólnego przodka na poziomie jej pradziadka. Nie wiem czy osobiście się jej ojciec (czy mój pradziadek) się spotykał z generałem, ale mieli taką sposobność podczas zamieszkiwania w Zakopanem jak i w Warszawie. Na razie nie mam żadnych przesłanek aby potwierdzić lub zaprzeczyć.

Rodzina de Lamer przybyła z Napoleonem do Polski

Karol de Lamer (urodzony w 1836 roku) był ojcem Babci (Marii po mężu Polkowskiej) mojego Taty. Podobno przodek Karola był oficerem wojsk napoleońskich, który pozostał ciężko ranny w Polsce po odwrocie w 1812 roku, a następnie się ożenił ze swoją opiekunką. Faktycznie był napoleoński generał Charles de Lamer, najpierw znalazłem go i genealogię rodziny de Lamer na ancestry, a teraz jest także na MyHeritage. We francuskiej Wikipedii funkcjonuje jako Pierre Charles Lamer. Do legendy pasuje nawet to, że zginął w 1812 roku pod Berezyną w wieku 60 lat. Mógł przecież być ranny i uratowany, tylko, że nikt o tym we Francji nie wiedział.
Jednakże, jest bardziej prawdopodobna hipoteza, że mój Karol de Lamer jest potomkiem szlachcica neapolitańskiego, który w 1578 roku został przypuszczony do używania praw i prerogatyw szlacheckich w Polsce (jak to jest opisane u Bonieckiego). Ale i tu mam pewne sprzeczności i znaki zapytania w wywodzie. Wywodu przodków z Bonieckiego do swojej genealogii nie wstawię dopóki nie poznam więcej faktów.

Kolejny związek genealogiczny z armią napoleońską

Podobno, któryś z przodków ze strony Geberów był doboszem w armii napoleońskiej. Tak mu się spodobało w Polsce, że powrócił tu gdy stał się dorosłym. Niestety, żaden z przodków nie spełnia warunków wiekowych aby pasować do tej legendy. Wywód przodków udało mi się w tej gałęzi dociągnąć do połowy XVIII wieku i na razie wystarczy.

Dowódca oddziału powstańczego na Litwie

Według legendy rodzinnej Bolesław Polkowski był dowódcą oddziału podczas Powstania Styczniowego. Po upadku powstania miał się schronić w Paryżu, gdzie uczył tańca (!?), ale wrócił do ukochanej żony. Po powrocie do Polski został osadzony w cytadeli i zesłany na Syberię. Tym razem żona wraz z dziećmi wyruszyła na tułaczkę, bo rodzinny majątek został skonfiskowany. Po kilku latach zezwolono mu na osiedlenie się bliżej Polski niedaleko Homla w guberni Czernichowskiej.
Również tej legendy nie jestem w stanie potwierdzić, ale z dokumentów wynika, że majątek Burluny w którym Polkowscy mieszkali do 1868 roku był dzierżawiony. Również dzierżawiony był majątek Kurejwa pod Grajewem, gdzie rodzili się synowie Bolesława w latach: 1868, 1870 i 1871 (ten ostatni mój pradziadek Wacław). Jakoś trudno mi uwierzyć aby dopiero 8 lat po powstaniu został zaaresztowany, osądzony i zesłany. Tym bardziej, że nie znajduje się na żadnej znanej mi liście poszukiwanych, czy skazanych powstańców styczniowych.

O księciu węgierskim pojawił się wpis kilka tygodni temu, więc tylko napiszę, że mam coraz mniejszą wiarę czy to w ogóle była pradawna szlachta i a może w ogóle nie szlachta. O dziwo, nie funkcjonował w rodzinie mit przepitego majątku rodzinnego, a w rzeczywiści ładny majątek Rzewnie został utracony na wskutek złego zarządzania.

Na zakończenie przytoczę stary dowcip o Radiu Erewań znanym z podawania fałszywych informacji, a następnie ich prostowania.
Radio Erewań podaje: w Rosji Sowieckiej jest taki dobrobyt, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody.
Sprostowanie następnego dnia:
Musimy sprostować wczorajszą informację: Nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie samochody a rowery, nie rozdają, ale kradną.

Jednak jest w oryginalnej informacji ziarno prawdy – dotyczyła ona zmiany własności środków transportu. Tak też często funkcjonują legendy rodzinne.
Ciekawe, jakie ziarno prawdy znajduje się w tym, że jestem potomkiem Mieszka I, co niedawno wyczytałem na dużym, prywatnym portalu genealogicznym?

Published by Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Join the Conversation

2 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Ciekawe historie! Może być w nich trochę prawdy no bo skąd by się wzięły? U mnie niestety sami chłopi wśród przodków i żadnych większych legend nie ma. Jedyną trochę legendą jest to, że moja prababcia przepisała prawie cały majątek na swoją przyrodnią siostrę bo przyszły małżonek siostry postawił warunek, że albo majątek albo ślubu nie bierze. Ale to raczej prawda (wiele starszych jeszcze żyjących osób pamięta opowieści o tym), a brakuje mi tylko odpowiednich dokumentów aby to potwierdzić. Co nie zmienia faktu, że materiał na rodzinną legendę całkiem dobry.

    1. Fakt! nie napisałem o legendach rodzinnych moich chłopskich przodków, po których odziedziczyłem nazwisko.
      Dużo legend było w domu na temat działalności Dziadka Adama Markowskiego, ale część z nich już sprawdziłem i opisałem, rozwikłanie kolejnej części leży już u mnie na biurku (materiały z Centralnego Archiwum Wojskowego) i czeka na opracowanie, a ponieważ „zaraz” powinny być dostępne w sieci akty z parafii Świedziebnia, to w ciągu kilku miesięcy będę miał dalsze materiały.
      Niestety, Dziadek mało wspominał o swoich przodkach i rodzinie, wiem tylko, że miał 7ro rodzeństwa i bodajże jego stryj został powołany do wojska na wojnę rosyjsko-japońską. Ale z ruszeniem wgłąb rodziny Markowskich czekam do publikacji skanów online.
      Dziękuję za przypomnienie
      Maciej