Genealogia – jak daleko pada jabłko od jabłoni?

Wśród wielu argumentów zajmowania się genealogią, zawsze podkreślam, że dzięki nim dowiadujemy się czegoś o sobie. Nie uważam, że zawsze przejmujemy od swoich przodków poglądy, zwyczaje czy cechy, bo kształtuje nas cale środowisko, ale jakiś wpływ (pozytywny lub negatywny) mają. Na naszych rodziców mieli wpływ ich rodzice, a na nich ich rodzice i tak dalej. Możemy coś lubić dlatego, że nasi rodzice coś lubili i możemy czegoś nie lubić bo nasi rodzice to lubili i byliśmy czymś katowani przez całe dzieciństwo (dlatego u nas w domu nie jemy karpia pod żadną postacią). Możemy dzielić poglądy naszych Dziadków czy Rodziców lub nie, ale dopiero gdy wiemy o nich (przodkach i poglądach) więcej, możemy zrozumieć dlaczego tak myślimy, a nie inaczej.

Można znaleźć dziesiątki przykładów pokazujących zarówno, że niedaleko pada jabłko od jabłoni lub przeczących tej tezie. Wśród sławny osób może pokazać wskazać Feliksa Dzierżyńskiego – z potomka Polskiego rodu szlacheckiego i z drugiej strony zasłużony dla Polski ród Branickich, którego protoplasta Franciszek Ksawery Branicki uchodzi za symbol zdrady narodowej. Czy tysiące osób o niemieckich korzeniach co wybrali Polskę. Mamy też wiele przykładów rodzonych braci, którzy wybrali przeciwne strony barykad. Nad przyczynami dokonywania przez nich wyborów mogą się rozwodzić historycy i socjolodzy.

Z drugiej strony mamy cale rzesze osób idące w ślady swoich rodziców. Rody oficerskie, lekarskie, artystyczne. Aż cztery pokolenia Kossaków odznaczyły się w kulturze i nauce polskiej. A ja sam jestem piątym pokoleniem inżynierów i wielce prawdopodobne, że syn będzie szóstym. U nas dziedziczenie “genu” inżynierskiego nie przebiega ściśle po linii ojcowskiej – mój Dziadek i Babcia Markowscy byli z wykształcenia historykami (stąd może ta genealogia?), ale Tata mojej Mamy był inżynierem, jego Tata i Tata jego Taty. Mama z resztą też.

Podobnie jest również z genami. Też nie nie wszystko jest w 100% zdeterminowane i przechodzi z ojca na syna. Ale chyba w tej dziedzinie jest to lepiej zbadanie i opisane. O genach dominujących i recesywnych uczy się już dzieci w gimnazjum (nie wiem jak to będzie wyglądało przy nowej podstawie programowej).

Genetyka a genealogia

Genetyka genealogiczna przezywa obecnie dynamiczny rozwój. Ceny badań dla zwykłych zjadaczy chleba są całkiem przystępne, grono osób potrafiących je szeroko i ciekawie zinterpretować coraz szersze. Ze względu na moje interesowanie genealogiczne głównie XIX wiekiem badania te nie są dla mnie fascynujące, ale jest parę zagadek w mojej rodzinie z czasów I RP do wyjaśnienia chyba tylko za pomocą genealogii genetycznej.

Genealogia genetyczna ma tez swój praktyczny wymiar na przykład w medycynie. Już udało się zidentyfikować gen odpowiedzialny za tolerancję laktozy czyli cukru zawartym w krowim mleku. Najpopularniejsza mutacja pozwalająca bezkarnie pić mleko powstała około 7,5 tys lat temu w Europie mniej więcej na terenie obecnych Węgier. Naturalna selekcja podczas okresów głodu spowodowała jej rozprzestrzenienie po prawie całej Europie. Podobne pod względem oddziaływania mutacje znaleziono wśród pasterskich plemion w Afryce, ale nie udało im się zbytnio zawojować kontynentu. Co ciekawe, mutacje pozwalające trawić laktozę prawie zupełnie nie występują w krajach azjatyckich. Badania genetyczne dotyczące występowania lub nie zmutowanego genu są dostępne nawet w Polsce.

Na marginesie mówiąc na szczęście, polscy dietetycy zaczęli zauważać, że mleko może być groźne dla zdrowia czy po prostu samopoczucia i proponować diety zapewniające odpowiedni poziom wapnia i innych składników bez konieczności spożywania mleka krowiego.

Badania genetyczne były by zbędne, gdybyśmy znali historię swojej rodziny i wiedzieli czy przypadki kłopotów po wypiciu mleka się zdarzały.
Oczywiście, mleko jest tu tylko przykładem, bo po przodkach możemy dziedziczyć (lub nie) różne geny.

Obciążenie dziedziczne

Obciążenie dziedzictwem ma bardzo różne wymiary. Są osoby ciągle słyszące o wspaniałych dokonaniach swoich przodków typu “Ja (Ojciec, Matka, Dziadek, Babka) w twoim wieku to …, a ty to…”, a inni z kolei nawet wstydzą się swojej rodziny. Genealogia może być antidotum na obydwie sytuacje. Z jednej strony wielkie zdziwienie może zapewnić zobaczenie matury (nie tak wspanialej jak opowiadano) swoich antenatów. Z drugiej strony możemy uświadomić sobie jak wielką drogę samodzielnie przebyliśmy i z jakich swoich własnych osiągnięć możemy być dumni. Co więcej, sięgając głębiej w przeszłość możemy odnaleźć swoich pra… biorących udział w ciekawych czy ważnych wydarzeniach i zrozumieć sytuację i ich potomków. A przede wszystkim wiedzieć więcej.

Na ile moi przodkowie mieli wpływ na to kim jestem? Jak zinterpretować, że skończyłem studia na politechnice? Tradycjami rodu inżynierskiego? Ale Dziadkowie ze strony Taty, byli historykami. I co więcej Babcia od strony Mamy fascynowała się historią. Środkowy okres mojego życia zawodowego to marketing. Którego mojego przodka mógłbym dobrać do tego zawodu?

Ja jako przodek

Większość z nas będzie lub już jest czyimś przodkiem. Poznając przeszłość możemy bardziej obiektywnie dostrzec co nam przekazano i co my powinniśmy przekazać oraz jak to zrobić. Jak pokazałem na początku na przykładach wartości, wiedzę, swoje doświadczenia można przekazać lub wręcz przeciwnie, być antywzorcem. Znając genealogię, wiedząc kim byli moi przodkowie, co przekazali następnym generacjom, mam większe szanse podzielenia się tym wszystkim z następnym pokoleniem.

2 thoughts on “Genealogia – jak daleko pada jabłko od jabłoni?

  1. Kiedyś wnikałam i pytałam, bardzo lubiłam opowieści dziadka, zwłaszcza opatrzone licznymi zdjęciami. Ale przyznam, że jakoś nie widzę żadnej wspólnej cechy w związku z wykonywaną pracą… każdy w swoją stronę 😉 Prawnik, inżynier elektryk, ogrodnik, weterynarz, fotograf, psycholog, architekt, ksiądz – misjonarz, lokaj (Mościckiego!), nauczycielka, dietetyk… Wszystko po jednej sztuce 😉 Jedynie problemy zdrowotne widzę wspólne 🙁

    1. Zależało mi na pokazaniu, że możemy dziedziczyć w różny sposób różne rzeczy, czasem zawód czasem chorobę, czasem światopogląd. A z drugiej strony zostać przez przodków pchnięci w zupełnie inną stronę. Tylko, żeby to zrozumieć (także nasze własne wybory) trzeba wiedzieć co było wcześniej.
      Literata w rodzinie nie było, więc takie teksty nie za bardzo mi wychodzą. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *