Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia

Tadeusz Gerber jest patronem jednej z ulic w Piasecznie. Nazwisko to zawsze mnie intrygowało, bo różni się od nazwiska moich przodków jedną literką. Jednakże szukając w Polsce przodków, żadnej oboczności nazwiska Geber nie odnotowaliśmy, więc ze względów rodzinnych nigdy tematu nie drążyłem. Ale w końcu postanowiłem sprawdzić, kim był parton tej ulicy i co to za rodzina Gerber. Tym bardziej że niedawno przy okazji fabryk noży Gerlachów i braci Kobylańskich była mowa, że fabryka w Piasecznie mieściła się w domu Gerbera. W Piasecznie też jest ulica Markowskiego, co też jest mnie zainspirowało do poszukiwań..

Tadeusz Gerber

Życiorys dr. Tadeusza Gerbera można przeczytać na stronie piaseczyńskiego regionalisty Jerzego Duszy. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że do Gimnazjum im. Emilii Plater w Zalesiu Dolnym chodził razem ze swoim bratem Stanisławem, więc uczyli go moi Dziadkowie Markowscy. Wynika to ze wspomnień zawartych w książce poświęconej Gimnazjum.

Niestety, do aktów urodzenia oraz zgonu nie udało mi się dotrzeć: są zbyt świeże (1929 – 1996), więc o jego przodkach nic napisać nie mogę. Może mieszkańcy Piaseczna wiedzą coś więcej.

Nazwisko Gerber

Nazwisko Gerber w Piaseczne i okolicach jak na informacje, że okoliczne rodziny ewangelickie opuściły Polskę w 1944 roku, występuje stosunkowo często. Serwis nazwiska-polskie podaje, że nazwisko Gerber występuje 29 razy, z tego 5 w Piaseczne. Najprawdopodobniej nie są to osoby mającego jednego wspólnego przodka. Analizując XIX wieczne akty z Warszawy, widać, że osoby o tym nazwisku przybywały do nas z różnych księstw niemieckich w różnych okresach.

Z kolei w Niemczech nazwisko Gerber jest stosunkowo popularne, według niemieckiego serwisu geogen występuje ponad 6 tys. razy i jest pod względem popularności na 431 miejscu. W Polsce na tym miejscu jest nazwisko Piwowarczyk z 4377 wystąpieniami, a powyżej Burzyński, poniżej Szafrański.

Mimo że słowo gerber po niemiecku oznacza zawód grabarza, to wywodzi się je od staro-niemieckiego słowa „ledargarawo”, co oznacza „garbarza”, który później zmienił się w „gerwer” i ostatecznie „gerber”. Przy okazji wychodzi etymologia polskiego słowa garbarz.

Rodzina Gerber z Józefosławia

Można powiedzieć, że Gerberowie byli współzałożycielami Józefosławia. Z artykułu Państwa Ewy i Włodzimierza Bagieńskich zamieszczonego w magazynie Sąsiedzi z maja 2014 roku wynika, że na terenie dzisiejszego Józefosławia (wtedy nazwano go Ludwigsburg) w latach 1802‒1803, osiedliło się około 40 rodzin z terenów południowo-zachodniej Rzeszy niemieckiej.

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia
Plan okolic Warszawy z 1829 roku. Źródło: Polona.pl

Wśród pierwszych osadników była 5-osobowa rodzina Michaela Gerbera. Z aktów metrykalnych można wyczytać, że pozostałe 4 osoby to: żona Anna Barbara z domu Rauyn, synowie Georg Gotfryd i Jan Fryderyk oraz córka Justyna. Pierwsze pokolenie kolonistów żeniło się między sobą: Georg Gotfryd z Magdaleną Wagner, Jan Fryderyk z Katarzyną Schoirer (Scheurer, Scheirer, Schaier), a Justyna wyszła za mąż za Jana Scheirera (Schoirerów do Józefosławia przyjechała ósemka). Następne ożenki były już z kolonistami z sąsiednich wsi jak Świniary (obecnie osiedle Orężna) czy Julianów (powstał dopiero ok. 1844 roku). Kolejne pokolenie tylko w części zajmowało się rolnictwem, często zostawali rzemieślnikami (np.kowalami) i przenosili się za pracą w coraz odleglejsze rejony. Część wnuków i prawnuków Michaela Gerbera można znaleźć w Wyględowie i Szopach Niemieckich czy Polskich, czyli dzisiejszym Mokotowie.

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia kościół w Starej Iwicznej
Kościół w Starej Iwicznej. Ukończony w 1893 roku (parafię erygowano w 1857 roku) jako kościół parafialny luterański, po wojnie przeszedł w ręce kościoła katolickiego.


Zrobienie poprawnego drzewa genealogicznego Michaela Gerbera jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe ze względu na duże braki w księgach luterańskich (zbór w Starej Iwicznej powstał dopiero w 1843, wcześniej korzystano z kościoła pod wezwaniem Św. Anny w Piasecznie) oraz dużą dzietność tej rodziny (na przykład Jan Fryderyk miał co najmniej 11 dzieci). Można się domyślać, kto był czyim synem czy córką, ale brakuje potwierdzenia tego w aktach.

Geberowie w prasie

Wbrew powszechnie panującej opinii, w XIX wiecznej prasie można znaleźć informacje o zwykłych ludziach. Proste wyszukanie w Polonie (Bibliotece cyfrowej Biblioteki Narodowej) hasła Gerber daje tysiące wyników, a kilkadziesiąt na pewno dotyczy Gerbereów z pochodzących Józefosławia.

Z Gazety Sądowej z 16 września 1866 można się dowiedzieć, że Mindle Zimmelrnacker żądała od Gotliba Gerbera kolonisty wynagrodzenia za zranienie krowy, która wskutek zranienia przestała dawać mleko. Okazało się, że krowa weszła w szkodę, a Gotlib Gerber po jej złapaniu, przywiązał ją za wozem, którym jechał. Mindle Zimmelrnacker z kilkudziesięciu Żydami zastąpiła mu drogę, domagając się oddania krowy. Podczas szarpaniny krowa upadła i zraniła się w grzbiet. Za ranę długości 5 cm powódka żądała 20 rs. wynagrodzenia.

Z kolei w Kurjerze Warszawskim z 18 czerwca 1896 wydrukowano ostrzeżenie przed zakupem weksla wystawionego na kwotę 450 srebrnych rubli przez Gotlioba Gerbera z Szop Polskich na rzecz Krystjana Kreer zamieszkałego w Królikarni, gminie mokotowskiej.

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia cmentarz
Na cmentarzu przy kościele w Starej Iwicznej zachowało się niewiele grobów ewangelików, ale te, które pozostały są w zadbane.

Dużym echem odbił się napad na rodzinę Gerberów w maju 1907 roku. Był on relacjonowany w kilku gazetach i tak do końca nie wiem, czy to był jeden napad, czy dwa, bo raz jest mowa o Antonim, a drugim razem o Fryderyku. Raz bandytów było sześciu innym razem dziewięciu. Pewne jest, że napad był w kolonii Józefosław. Łupem bandytów padło 126 srebrnych rubli i podobnej wartości kosztowności. W opisach powtarza się schemat napadu: przestępcy po wtargnięciu do wnętrza domu związali Gerbera, jego żonę, trzy córki i dwie służące, wciągnęli wszystkich do piwnicy i tam zaczęli bić kijami, domagając się wskazania miejsca, gdzie znajdują się pieniądze.” Biciem informacji nie wymusili, więc sami przeszukali dom, znajdując między innymi gotówkę, broń myśliwską, rewolwer.

Z kolei w sierpniu 1919 czterech opryszków napadło na wóz zaprzężony w parę koni przewożący kartofle, który następnie uprowadzono. Właściciel Jakób Gerber ze wsi Józefosławia szacował straty na 10,000 marek.

O Gerberach pisano również z przeciwnego powodu. W gazecie Dzień Dobry z roku 1933 pojawił się duży tytuł „Tajna gorzelnia we wsi zaopatrywała Warszawę w spirytus”. Bimbrownia umieszczona w lochu pod chlewem znajdującym się zagrodzie Karola Marcinkowskiego, we wsi Dziumin powiatu Grójeckiego zaopatrywała wiele warszawskich barów i restauracji w nielegalny spirytus. Dowożono go w bańkach na mleko z podwójnym dnem. Wśród zaaresztowanych znajdował się Gotfryd Gerber. Proces zakończył się rok później skazaniem Karola Marcinkowskiego na 6 miesięcy więzienia i 5000 zł. grzywny, a jego zięcia Gotfryda Gerbera, na 5 miesięcy więzienia i 3 tys. zł. grzywny.

Ostatnia informacja ma jeszcze ten walor, że podano w niej informacje o charakterze genealogicznym. Tak więc widać, że o zwykłych ludziach też można znaleźć informacje w gazetach.

Nie udało mi się stworzyć dużego drzewa genealogicznego rodziny Gerberów z Józefosławia ani odnaleźć przodków Tadeusza Gerbera, ale pracując nad nim, przeglądając setki aktów, artykułów w prasie udało mi się trochę bliżej poznać historie tej społeczności.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *