Drzewo genealogiczne online to nie tylko MyHeritage

Drzewo genealogiczne online kojarzone jest głównie z taki serwisami w Internecie jak MyHeritage, Geni czy Ancestry. A to także są informacje zamieszczane na własnych serwerach, serwerach producentów oprogramowania. Zwolennicy ujawniania rezultatów swoich badań liczą, że w ten sposób uda im się nawiązać kontakt z innymi genealogami opracowującymi te same gałęzie rodziny lub odnajdą ich członkowie ich dalszej rodziny. O korzyściach jakie daje drzewo genealogiczne online pisałem już dobrze ponad rok temu.

Serwisy w Internecie

W większości przypadków serwisy w Internecie są najbardziej przyjaznymi użytkownikowi programami genealogicznymi. Szczególnie jest to ważne dla początkujących, dzięki czemu serwisy zdobywają olbrzymie ilości nowych użytkowników. Jako drugą swoją przewagę nad programami używanymi na komputerach osobistych pokazują możliwość odnajdowania wspólnych członków rodziny z innymi użytkownikami. Jest to czasem postrzegane jako zaleta, a czasami jako wada. Co prawda w większości przypadków można wybrać opcje, aby drzewo genealogiczne online były tajne – niewidoczne dla innych, ale często jest to złudne. Dane te mogą zostać wydobyte na różne sposoby.
Dlatego, decydując się na korzystanie z tych serwisów trzeba podjąć decyzję które z danych chcemy tam wpisać czyli de facto upublicznić. Nagrodą może być odnalezienie kuzynów czy powinowatych, a jeżeli któryś z nich dalej zaszedł w swoich poszukiwaniach genealogicznych, nawet swoich przodków.
Ludzie z różnych krajów swoje drzewa genealogiczne online wpisują w różnych serwisach. W Polsce najpopularniejszy jest MyHeritage dzięki zakupowi polskiego serwisu Moi Krewni, a potem bliscy.pl. Stosunkowo dużo osób korzysta również z Geni, który od kilku lat jest także własnością MyHeritage (tak jak i BillionGraves). Zakup prawdopodobnie miał się zakończyć migracją użytkowników z Geni do MyHeritage, tak jak w przypadku Moi Krewni, ale różnice w koncepcji prowadzenia drzewa genealogicznego online okazały się zbyt duże. W Geni wiele drzew jest połączonych w jedno gigantyczne – obejmujące ponad 100 milionów osób, a każdy z użytkowników ma dostęp jedynie do “swojej” części globalnego drzewa. “Rozszycie” tego drzewa i przypisanie do poszczególnych użytkowników, pewnie jest zbyt trudne, a może nawet niemożliwe. Dlatego MyHeritage mało inwestuje w rozwój Geni, licząc że użytkownicy sami przeniosą się do znacznie bardziej funkcjonalnego MyHeritage. Nawiasem mówiąc, wprowadzona ostatnio możliwość używania map jest jedną z najlepszych wśród znanych mi programów genealogicznych.

Oczywiście MyHeritage to nie tylko użytkownicy z Polski. Jest nas co prawda trochę ponad milion osób i jest to największa grupa spośród krajów byłego bloku (oprócz Rosjan, w których jest o 20% więcej). Natomiast, jest nas troszeczkę mniej niż we Francji czy Niemczech, które mają zarówno swoje wersje amerykańskiego Ancestry (odpowiednio www.ancestry.fr oraz www.ancestry.de). W Wielkiej Brytanii jest ponad 3,5 miliona użytkowników MyHeritage, a tam oprócz Ancestry.uk działa również wiele mniejszych serwisów umożliwiających stworzyć drzewo genealogiczne online takich jak: find my past, Genes reunited, family relatives czy rządowe Scotlands People. Liczbę użytkowników MyHeritage w poszczególnych krajach można zobaczyć na mapie – w sumie na świecie firma ma 85 milionów członków, 2,6 miliarda profili osób wpisanych w 28 milionów drzew.

Chyba największy serwis: Ancestry nie podaje liczby swoich członków, Informuje jedynie ilu z nich płaci subskrypcję – jest to 2,4 miliona osób, a z kolei MyHeritage nie podaje takiej informacji. Porównać Ancestry z MyHeritage można na innych danych: na Ancestry znajduje się 80 milionów drzew genealogicznych online zawierających dane 19 miliardów osób z czego 15 miliardów znajduje się w serwisie amerykańskim. Oddzielne serwisy są prowadzone w Wielkiej Brytanii, Kanadzie (po francusku i angielsku), Australii, Niemczech, Włoszech, Francji, Szwecji i Meksyku. Oczywiście w USA Ancestry nie jest jedynym serwisem, ale także family search amerykańskie wersje findmypast i MyHeritage.

W tym roku wystartował nowy serwis OneFam. Z pobieżnego przeglądu, wydaje mi się on wart odnotowania, ale przyznam się, że nie zbadałem go na tyle dobrze, aby wiedzieć czy go polecać czy nie. Drugi raz nie udało mi się do niego zalogować.

Na rozwiniętych rynkach serwisy konkurują pomiędzy sobą ilością informacji, które mogą dostarczyć poszukującym swoich przodków. Natomiast, w stosunku do omawianych wcześniej programów na komputery osobiste, często mają słabsze narzędzia do analizy, przeszukiwania i sprawdzania wcześniej już zgromadzonych danych.

Ja traktuję drzewa genealogiczne online jako bardzo pomocne narzędzie, ale tylko pomocnicze. Znalazłem dzięki nim kilkoro kuzynów, uzupełniłem trochę danych, ale jeden z kuzynów odszukał sobie, a tym samym mnie kilkoro przodków. Serwis czasami używam do wpisania hipotezy i niestety zdarza się, że nim skasuję błędy, ktoś ściąga moje dane i błędy dalej się przenoszą.

Własne drzewo genealogiczne online

Większość z nas nie wszystkie dane chce upubliczniać, ale jednak chce się dawać odnajdować swoim kuzynom. Takie rozwiązanie oferuje oprogramowanie znajdujące się na własnym serwerze. Wymaga ono jednak zagłębienia się choć trochę w zagadnienia informatyczne i chyba nie ma opcji aby było bezpłatne – trzeba płacić za miejsce na serwerze i domenę. Trudno jest znacząco zejść z opłatami poniżej 100 zł na rok. Zestawienie programów znów znajdziemy na Wikipedii. W Polsce jest znaczące grono użytkowników darmowego oprogramowania Webtrees wymieniające informacje o programie na forum Forgen. Ja, mimo, że uczyłem się używania komputerów jeszcze w czasach “zielonych ekranów”, a grafiki tworzyło się na drukarkach tekstowych, nie potrafiłem się przełamać do archaicznego sposobu prezentowania danych. Jednak obecne standardy nieco mnie rozleniwiły i od programów wymagam nieco więcej.
Znacznie bardziej zaawansowany jest płatny program szumnie nazwany “The Next Generation of Genealogy Sitebuilding” (ang. Budowanie stron genealogicznych następnej generacji) w skrócie TNG. Program jednak mnie nie zachwycił na tyle aby wydać na niego ponad 100 zł.
Kilka osób w Polsce używa jeszcze innych programów genealogicznych na własnym serwerze. Jednym z nich jest dr. Marek Minakowski z płatną Wielką Genealogią Minakowskiego i jej widoczną dla wszystkich częścią Potomkowie Sejmu Wielkiego.

Usługi producentów oprogramowania

Używając oprogramowania na komputery osobiste również można zdobić drzewo genealogiczne on line. Część programów (nawet tych darmowych) pozwala na wygenerowanie statycznej strony html, którą można umieścić na swoim serwerze. Są to zwykle tzw. raporty narracyjne (była o nich mowa przy okazji drukowania drzew genealogicznych) lub zestaw nazwisk. Nie spotkałem jeszcze (i żałuję) oprogramowania generującego graficzne drzewo genealogiczne. Z chęcią podpiął bym takie drzewko pod swojego bloga.
Część producentów, w tym nasz PL-SOFT proponuje w płatnych wersjach możliwość opublikowania drzewa genealogicznego na serwerze producenta oprogramowania. Zwykle na używanie oprogramowania na komputery osobiste decydują się te osoby, które nie specjalnie chcą ujawniać dane ze swoich drzew, więc producenci oprogramowania dbają aby opublikowane drzewa mogły być udostępniane tylko i wyłącznie zdefinowanym pzrz użytkownika osobom.

Blogi genealogiczne
Udostępniać informacje genealogiczne przez Internet można również prowadząc bloga. Korzyściami z pisania bloga chwaliłem się już dwa lata temu, będą zachęcony przez osoby mające w tym większe doświadczenie. Coraz więcej genealogów przekonuje się do tej formy – obecnie blogi prowadzi już ponad 20 osób.

I przypominam, że mam jeszcze kilka kuponów dla subskrybentów informacji z Kim Oni byli z rabatem 20% do realizacji w sklepie internetowym: na zakup licencji programów firmy PL-SOFT:
Drzewo genealogiczne
Wachlarz przodków
Quiz genealogiczny
Pakiet genealoga

6 thoughts on “Drzewo genealogiczne online to nie tylko MyHeritage

  1. Coś czego nie mogę się doszukać na żadnym z tych portali to opcja podglądu naszego całego drzewa. W MyHeritage irytuje mnie to że nawet po ustawieniu widoku na maksymalny drzewo jest uproszczone i trzeba przełączać się pomiędzy gałęziami. Już przy trzecim pokoleniu nawigacja staje się strasznie poplątana i ciężka do zapamiętania.
    Czy ktoś kojarzy jakąś stronę bądź program który pozwoli na wyświetlenie CAŁEGO drzewa jakie stworzyliśmy bez względu na ilość członków, pokoleń i rozgałęzień? Mam w domu projektor i wyświetlenie czegoś takiego na ścianie świetnie by wyglądało.

    1. Największe możliwości wyświetlenia drzewa rodzinnego w wersji roboczej oferuje geni.com oraz genoPro, a w wersji ostatecznej wydruk Ahnenblatt. W bardzo rozbudowanych genealogicznych drzewach rodziny algorytmy rozmieszczenia poszczególnych osób na wykresie stają bardzo skomplikowane i złożone algorytmicznie, a programy, w większości przypadków są bardzo proste. Wszystko to są struktury dwuwymiarowe, natomiast W najtrudniejszych przypadkach nie da się w sposób czytelny przedstawić drzewa w dwu czy nawet trzech wymiarach. Gdy pojawia się dodatkowo ubytek przodków (pętelki), to w żaden sposób w dwu wymiarach nie da się uniknąć przecinania linii.

  2. W artykule pominieto doskonaly moim zdaniem serwis genealogiczny Geneanet.org zalozony we Francji i ktory jest juz dostepny w 10 jezykach .
    Aktualnie Geneanet ma ponad 20 milonow czlonkow i znajduje sie na 7 miejscu Top – listy najpopularniejszych serwisow genealogicznych na swiecie .

    1. Rzeczywiście można by dodać Geneanet.org do listy, aczkolwiek nie dysponuje on tak wieloma funkcjami jak pozostałe. Jeżeli nie jest się zainteresowanym genealogią we Francji, to właściwie można tylko sobie zrobić i wydrukować schemat drzewa genealogicznego. Dlatego nie zdecydowałem się go dodawać do zestawienia. Aczkolwiek jestem jego zapalonym użytkownikiem od dawna.

  3. Maćku, jak zawsze – świetny tekst!
    Straszną mam ochotę dopisać angdotę a’propos pamiętliwości Internetu:
    Przed kilkunastu laty, w samych początkach moich badań, wpisałem nazwisko mojej babki Anna ZALESKA, opierając się na żartobliwym argumencie Stryja Jerzego, że nazwisko Zaleski pochodzi od “mieszkania za lasem”, podczas gdy pisane ZALEWSKI – od “zalewania pały” 😉 Tak się składa, że również zaczynający wówczas swoja przygodę z genealogią Marek Minakowski użył mojej świeżo opublikowanej bazy (z tym błędem) budując “zaczyn” swojego wspaniałego dziś serwisu Wielcy.pl. No i cóż – mimo moich próśb i nalegań nie skorygował pisowni przez 15 lat! (w końcu jednak zrobił to – dopiero przed paroma miesiącami).

    1. Dziękuję.
      Propagacja informacji (nie w naszym, elektronicznym rozumieniu), też jest niezwykle ciekawym zjawiskiem. Sprostowanie wielokrotnie powtarzanej nieprawdziwej informacji czasami przypomina walkę z wiatrakami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *