Teczka z logo CAW
Kserokopie były przysłane w stosunkowo sztywnej teczce z logo CAW
W końcu przyszły zamówione przeze mnie dokumenty z CAWu. Czyli cała procedura wydobycia dokumentów z Centralnego Archiwum Wojskowego zajęła mi 2 miesiące i kilka dni. Niby długo, ale po tylu latach oczekiwania na dostęp do tych materiałów, to chwila. Pomiędzy wizytą w Pracowni Informacji Archiwalnej, a otrzymaniem dokumentów miałem przyjemność być w CAW drugi raz – w Pracowni Udostępniania Akt.
Wcześniej musiałem jeszcze dostać zgodę na udostępnienie materiałów archiwalnych. Na szczęście, w moim przypadku to niemal tylko formalność – osoby, których dokumenty chciałem obejrzeć już dawno nie żyją, a ponadto to moja bliska rodzina. Ponadto, minęło niemal 100 lat od wytworzenia tych dokumentów (dokładnie to 80 lat). Chyba po dwu dniach od wizyty dostałem zgodę – zadzwoniono do mnie z CAWu i jednocześnie zarezerwowałem sobie termin na przeglądanie akt.

Pracownia Udostępniania Akt

Pracownia Udostępniania Akt mieści się zaraz za Pracownią Informacji Archiwalnej – jest to duży pokój z kilkunastoma stanowiskami (ławkami). Jakąś 1/4 zajmuje część dla pracowników archiwum, którzy wydają pojedynczo koperty z dokumentami. W przypadku grubych tomów to ma sens, ale ja za każdym razem otrzymywałem kilka kartek do przejrzenia i się trochę nachodziłem, bo dość szybko robiłem selekcję co jest do skserowania. W CAW można wybrać zamówić kserowanie lub skanowanie. Przy czym skanowanie jest droższe: oprócz wykonania samego skanu, które kosztuje tyle samo co wykonanie kserokopi, płaci się także za każdy wykonany megabajt — tak jak jest to opisane w rozporządzeniu. W sumie nie wiem o ile to jest droższe – zagadką jest rozdzielczość z jaką jest wykonywany skan. W przypadku kilkudziesięciu stron nie chciałem ryzykować bankructwa i zamówiłem kserokopię. Następnym razem kartek będzie mniej i zaryzykuję skanowanie.
Zamówione w CAW kserokopie otrzymałem po około 3 tygodniach od wizyty. Było przysłane przesyłka poleconą za zaliczeniem pocztowym. Trochę się bałem jakiej będzie jakości, tym bardziej, że dokumenty, które oglądałem były napisane mało czytelnie. Na szczęście kopia jest ostra jak brzytwa i czyściutka. Niestety, odbitka jest nieco zmniejszona, aby znalazło się miejsce na metryczkę i copyright.
Zaznaczanie stron do reprodukcji jest proste – na każdym stanowisku stoi pudełko ze spinaczami i drobne karteluszki. Przyczepia się je do strony, którą chce się powielić oraz na formularzu zapisuje się ile stron ma być reprodukowanych.
Mimo, że miałem do przejrzenia kilka teczek, cała wizyta w Pracowni Udostępniania Akt trwała mniej niż godzinę, więc miałem czas na powtórną wizytę w Pracowni Informacji Archiwalnej.

Powrót do Pracowni Informacji Archiwalnej

Przed wizytą w CAW Justyna Krogulska podpowiedziała mi, że warto zerknąć do indeksów dostępnych na komputerach. Znajdują się tam nowo opracowane informacje na temat osób, których nazwiska rozpoczynają się na litery A-C. I rzeczywiście, udało mi się odnaleźć akta 2 osób – wujka Romana Bobina i prawdopodobnie jego ojca Jana. Informacji tych nie było na fiszkach w indeksach papierowych, które miesiąc wcześniej przeszukiwałem.
Teraz w opracowywaniu są osoby, których nazwiska rozpoczynają się na literę D, więc nie można zamówić dokumentów na ich temat, ale za jakiś czas będą pełniejsze indeksy. Liczyłem bowiem, że znajdę coś na temat moich Dumów – wszak w książce Haliny Martin jest informacje o ich zesłaniu w 1914 roku wgłąb Rosji. Ale niedawno widziałem się z kuzynem Witkiem i dowiedziałem się, że najprawdopodobniej nie było to zesłanie za działalność niepodległościową, ale internowanie obywateli Cesarstwa Austro-Węgierskiego, bo w wycieczce sponsorowanej przez cara brał udział także Alfred Duma.

Wynik wizyty w CAW

Kwerenda w CAW była bardzo udana. Zdobyłem dużo nowych informacji o swoich przodkach i rodzinie Polkowskich, a także odkryłem kolejne rozbieżności pomiędzy opracowaniem Ciotki, a rzeczywistością. Najciekawsze jest podanie mojej Prababci Marii Polkowskiej z domu de Lamer, a podania Dziadka i Babci Markowskich zawierają dużo nowych szczegółów. Będzie o czym pisać na blogu.

< -- Pierwsza wizyta w CAW

Co można wyczytać z wniosku o Medal Niepodległości –>

Wyszukiwarka akt w Centralnym Archiwum Wojskowym –>

Published by Maciej A. Markowski

Maciej Adam Markowski - z wykształcenia doktor nauk technicznych, przez większość swojej pracy zawodowej zarządzał marketingiem w korporacjach, a z zamiłowania historyk rodziny. Członek Polskiego Towarzystwa Genealogicznego i członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Join the Conversation

2 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. ” że warto zerknąć do indeksów dostępnych na komputerach. Znajdują się tam nowo opracowane informacje na temat osób, których nazwiska rozpoczynają się na litery A-C”
    Te indeksy dotyczą osób odznaczonych czy jakiejś szerszej grupy osób?

    1. Na komputerach było kilka różnych baz, ale jeśli chodzi o litery A-C to była przeniesiona podobno cała kartoteka CAWu i dodatkowo rozszerzona.