Mój test DNA z MyHeritage po rozpakowaniu

DNA MyHeritage: dlaczego wybrałem właśnie ten test.

Badania DNA dla zwykłych poszukiwaczy historii rodziny są dostępne (cenowo i pod względem łatwości wykonania) od dobrych kilku lat, ale ja nie widziałem potrzeby ich wykonywania dla swoich potrzeb. Nadal mało wierzę, że mi pomogą, ale prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedzi na dwa zagadnienia jest większe niż zero, więc pod wpływem impulsu zaryzykowałem. Spośród kilku testów wybrałem ten, który daje mi jakąś szansą na otrzymanie interesującego mnie rozwiązania.

Rodzaje badań DNA

Badania DNA do celów genealogicznych dzielę na dwa rodzaje. Pierwszy z nich to są badania dotyczące wyłącznie linii męskiej (Y-DNA) lub żeńskiej (mtDNA) ciągnące się aż do „początku świata”. Drugie, nazywane autosomalnymi (atDNA), dostarczają informacji o wszystkich przodkach, ale wiarygodne są tylko kilka pokoleń wstecz.

Ja zajmuję się tylko XIX wiekiem, a ewentualne wycieczki w dalszą przeszłość są zwykle wynikiem przypadku. Więc to oczywiste, że wybrałem badanie autosomalnego DNA.

Takie testy można kupić w kilku firmach, między innymi: Ancestry, MyHeritage oraz Family Tree DNA. Znów bardzo skrótowo porównując pod swoim kątem: Ancestry wybierałbym gdybym szukał kuzynów w USA, natomiast MyHeritage jest bardziej popularne w Polsce i Europie. Nie ma dla mnie znaczenia, że Ancestry dysponuje kilka razy większą bazą, skoro ta baza zawiera głównie informacje o amerykanach. Natomiast wiem o moich kuzynach mających drzewa na MyHeritage. Z kolei Family Tree DNA na pewno bym wybrał, gdybym w przyszłości chciał robić test Y-DNA. Co prawda może popełniłem błąd, bo wyniki z Family Tree DNA można załadować do MyHeritage, a pakiet jest tylko o 10 EURO czy USD droższy.

Na jaki wynik testu DNA liczę?

Po pierwsze sprawdzenie, czy „papierowa” genealogia pokrywa się z genetyczną (brutalnie mówiąc, czy ktoś z moich przodków nie miał skoku w bok, czyli coś w rodzaju badań DNA na ojcostwo). Jeżeli się nie pokrywa, to może jeszcze fajniej, bo przybędzie mi kuzynostwa — ludzi, z którymi coś mnie łączy.

Po drugie stoję przed dwoma ścianami, których od wielu lat tradycyjnymi metodami nie udało mi się pokonać. Za pomocą badań atDNA z dużą dawką pewności można sięgnąć do potomstwa pradziadów. Jest też większa od zera (ale niewiele) szansa odnalezienia potomstwa prapradziadków.

Mój test DNA z MyHeritage po rozpakowaniu

Jeżeli genealogia papierowa zgadza się z genetyczną, to mam pewne szanse odnaleźć interesujące mnie kuzynostwo z dręczących mnie linii Zaruskich oraz Duma de Vajda Hunyad. A może jakimś przypadkiem (bo tu dużo zależy od przypadków) uda się odkryć dalszych kuzynów? Ale pokrewieństwa z Marią Skłodowską-Curie czy generałem Mariuszem Zaruskim w ten sposób nie udowodnię, bo nawet jeśli ich DNA byłoby znane, to wspólny przodek jest za daleko.

Przynależność etniczna

W reklamach testów autosomalnych oraz reklamach nawiązujących do takich testów (np. bardzo popularnego virala firmy Momondo, wyszukiwarki tanich lotów‎) duży nacisk kładzie się na odkrywanie przynależności etnicznej za pomocą tych testów. Patrząc się na to, skąd pochodzili moi przodkowie, to tylko wyniki spoza Europy mogą być sporym zaskoczeniem, ale to już mało prawdopodobne. Natomiast z papierowej genealogii prawdopodobne są niemal wszystkie grupy etniczne występujące na terenie Europy (nawet Wikingiem).

Genealogia genetyczna

Nie zamierzam na blogu zajmować się głębszym wchodzenie w genealogię genetyczną. Na ten temat jest już gigantyczna literatura w języku angielskim, poczynając od Wikipedii oraz jaskółki w języku polskim jak książka Grażyny Rychlik pod tytułem Genealogia i DNA. Na różnych forach i grupach można też na bieżąco śledzić informacje o najnowszych trendach genealogii genetycznej jak i zadać pytania od tych najprostszych, do najtrudniejszych.

2 thoughts on “DNA MyHeritage: dlaczego wybrałem właśnie ten test.”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *