Był dwór, nie ma dworu. Reforma rolna w Polsce, Anna Wylegała

Książka Był dwór, nie ma dworu. Reforma rolna w Polsce wpisuje się aż w dwa, ostatnio bardzo cieszące się popularnością, nurty. Pod względem treści: chłopomanii, a formy: historia mówiona. Jednak autorka dr Anna Wylegała adiunkt w Zespole Socjologii i Antropologii Kultury Instytutu Filozofii i Socjologii PAN zajęła się tym, nim stało się to modne. W odróżnieniu od powstających seryjnie ludowych historii książka jest wynikiem kilku lat kwerend, zbierania wywiadów w terenie oraz pracy koncepcyjnej. Bibliografia pokazuje, że autorka oparła się trendom korzystania z tylko jednego zbioru w jednym archiwum oraz nieuprawnionego uogólniania jednostkowych przypadków na całość zagadnienia. Aczkolwiek podtytuł „Reforma rolna w Polsce” jest trochę na wyrost.

Dr Anna Wylegała skupiła się na badaniach na Kielecczyźnie. Wnioski pewnie można uogólnić na część Mazowsza, Małopolski czy województwa lubelskiego. Natomiast zupełnie inaczej to musiało wyglądać w Wielkopolsce, Pomorzu, Mazurach czy tzw. Ziemiach odzyskanych.

Ziemiaństwo to nie „moja bajka”. Wśród moich przodków skończyło się w pierwszej połowie XIX wieku. Co prawda niektórzy zarządzali majątkami jeszcze do końca XIX wieku i częściowo kultywowali ten styl życia, ale nie byli właścicielami ziemi. Reforma rolna nie dotknęła więc mojej rodziny osobiście. Natomiast mój chłopski rodowód to najpierw owczarze, a następnie gospodarze, więc kuzyni również nie byli beneficjentami reformy rolnej.

Zdjęcie Zaruskich w strojach szlacheckich początek XX wieku.

Prapradziadek Zaruski (po lewej) ostatni z przodków, który urodził się w posiadanym przez rodziców dworze (majątek Rzewnie pod Różanem).

Zawsze się zarzekam, że interesuje mnie tylko XIX wiek. Jednak wycieczki zarówno w tył jak i w przód dają szerszy pogląd i pozwalają więcej zrozumieć, co działo się w okresie, który mnie pasjonuje. Zagadnienia związane z reformą rolną znałem tylko z oficjalnej PRLowskiej propagandy sączonej i uczonej w szkole oraz z relacji ziemian, których pozbawiono dorobku ich życia oraz ich przodków. Perspektywa od drugiej strony była mi zupełnie obca. A właściwie nie można mówić o jednej drugiej stronie. Nie było jednorodności, a w tym wypadku pomiędzy dwiema grupami istniała ostra granica. Niemal cały rozdział poświęcony jest podziałowi: wieś i dworusy, czyli bogaci gospodarze dziedziczni i pracownicy folwarku. Ten kiedyś bardzo głęboki podział jest widoczny i odczuwalny do dziś. Nie mi oceniać, w jakim stopniu przypisywane sobie nawzajem cechy są prawdziwe, ale coś w tym jest.

Książkę czytało mi się trudno, bo jest poświęcona dojmującym problemom. Niemal wszyscy aktorzy tej sceny wyszli z reformy rolnej poobijani (może gospodarze dziedziczni najmniej). Po pierwsze przygnębia mechanizm znany z dopiero co przeczytanej książki Wedlowie, niszczenia w imię ideologii sprawnie działający instytucji gospodarczych (w tym przypadku kultury rolnej) oraz kulturowe ograbianie społeczeństwa, zarówno materialne, jak i niematerialne. Po drugie, mimo początkowej euforii dramat „obdarowanych”, bo musieli za ziemię zapłacić państwu, a nie było z czego. Borykali się z brakiem wszystkiego, począwszy od podstawowych narzędzi, a skończywszy na kącie do mieszkania i musieli nauczyć się wziąć odpowiedzialność za własny los oraz własne decyzje. A wszyscy aktorzy żyli w strachu przed różnymi rodzajami band i wszechmocnym UB.

Był dwór, nie ma dworu. Reforma rolna w Polsce, Anna Wylegała

Dopiero zakończenie książki tchnie niejakim optymizmem. Pewna część byłych fornali stała się gospodarzami pełną gębą, a część dworów dziś odzyskuje blask dzięki powrotowi w prywatne ręce. Najbardziej optymistyczna jest teraźniejszość pałacu w Sichowie, który wrócił w ręce rodziny i znów żyje. Dwór w Bieganowie również żyje, ale nie jest w rękach rodzinnych. Można by powiedzieć, że wśród powracających do życia najgorzej wyszedł Pałac w Konarach, który stał się dużym bezosobowym hotelem. Jednak z drugiej strony odzyskał rolę, której nie mają już poprzednio wymienione: jest miejscem pracy dla mieszkańców tej i okolicznych wsi.

Nie jest to książka genealogiczna, ani nawet historyczna, a socjologiczna. I wbrew pozorom niezwykle aktualna.

Był dwór, nie ma dworu. Reforma rolna w Polsce, Anna Wylegała

Wydawnictwo Czarne

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *