Niebezpieczne okolice Warszawy

Przeglądanie gazet wciąż owocuje nowymi odkryciami. Z punktu widzenia historyka błahe sensacje odnotowywane w prasie dostarczają nowych informacji. Niedawno opisując historię Gerberów, posiłkowałem się historiami o napadach na południu Warszawy. Szukając informacji o rodzinie Lau, wpadła mi w oko informacja z tworzącego się uzdrowiska Otwocka. Czytaj dalej Niebezpieczne okolice Warszawy

Przodkowie, moi przodkowie i ja

Prowadząc lekcje i wykłady na temat genealogii, często podkreślam znaczenie poznania historii rodziny w zrozumieniu siebie i świata. Wiedząc, kim byli nasi przodkowie, nie tylko możemy lepiej ich zrozumieć, ale także uświadomić sobie jaki wpływ na nas mieli. A wpływ mogli mieć przeróżny, zarówno możemy być do nich podobni lub stanąć po drugiej stronie barykady. Funkcjonują prawdy ludowe typu „niedaleko pada jabłko od jabłoni” czy „jaki ojciec taki syn”. Wbrew nimi, jabłko wcale blisko upaść nie musi — może spaść wręcz po przeciwnej stronie. Jednym z takich najbardziej przemawiających przykładów są Józef Piłsudski i Feliks Dzierżyński. Wywodzą się z podobnego szlacheckiego środowiska, a mimo to są symbolami zupełnie różnych postaw. Warto wspomnieć, że następca Dzierżyńskiego, Wiaczesław Mienżynski również był potomkiem polskiego szlachcica, a brat Krwawego Feliksa, Władysław Dzierżyński, był między innymi oficerem Wojska Polskiego.

Czytaj dalej Przodkowie, moi przodkowie i ja

Jak zrobić drzewo genealogiczne – poradnik

Rodzice uczniów szkoły podstawowej czasami nawet dwa razy muszą zmierzyć się z pytaniem „jak zrobić drzewo genealogiczne”. Jest to praca domowa z historii (zwykle w 2, 3 lub 4 kasie szkoły podstawowej), którą w wielu przypadkach, dzieci powinny odrobić wraz z rodzicami (osoby początkujące, które chcą zrobić drzewo genealogiczne tylko dla siebie, od razu mogą przeskoczyć do sekcji o poszukiwaniach, a bardziej zaawansowani w poszukiwaniach wybrać temat z menu Spis treści genealogicznych).

Czytaj dalej Jak zrobić drzewo genealogiczne – poradnik

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia

Tadeusz Gerber jest patronem jednej z ulic w Piasecznie. Nazwisko to zawsze mnie intrygowało, bo różni się od nazwiska moich przodków jedną literką. Jednakże szukając w Polsce przodków, żadnej oboczności nazwiska Geber nie odnotowaliśmy, więc ze względów rodzinnych nigdy tematu nie drążyłem. Ale w końcu postanowiłem sprawdzić, kim był parton tej ulicy i co to za rodzina Gerber. Tym bardziej że niedawno przy okazji fabryk noży Gerlachów i braci Kobylańskich była mowa, że fabryka w Piasecznie mieściła się w domu Gerbera.

Tadeusz Gerber

Życiorys dr. Tadeusza Gerbera można przeczytać na stronie piaseczyńskiego regionalisty Jerzego Duszy. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że do Gimnazjum im. Emilii Plater w Zalesiu Dolnym chodził razem ze swoim bratem Stanisławem, więc uczyli go moi Dziadkowie Markowscy. Wynika to ze wspomnień zawartych w książce poświęconej Gimnazjum.

Niestety, do aktów urodzenia oraz zgonu nie udało mi się dotrzeć: są zbyt świeże (1929 – 1996), więc o jego przodkach nic napisać nie mogę. Może mieszkańcy Piaseczna wiedzą coś więcej.

Nazwisko Gerber

Nazwisko Gerber w Piaseczne i okolicach jak na informacje, że okoliczne rodziny ewangelickie opuściły Polskę w 1944 roku, występuje stosunkowo często. Serwis nazwiska-polskie podaje, że nazwisko Gerber występuje 29 razy, z tego 5 w Piaseczne. Najprawdopodobniej nie są to osoby mającego jednego wspólnego przodka. Analizując XIX wieczne akty z Warszawy, widać, że osoby o tym nazwisku przybywały do nas z różnych księstw niemieckich w różnych okresach.

Z kolei w Niemczech nazwisko Gerber jest stosunkowo popularne, według niemieckiego serwisu geogen występuje ponad 6 tys. razy i jest pod względem popularności na 431 miejscu. W Polsce na tym miejscu jest nazwisko Piwowarczyk z 4377 wystąpieniami, a powyżej Burzyński, poniżej Szafrański.

Mimo że słowo gerber po niemiecku oznacza zawód grabarza, to wywodzi się je od staro-niemieckiego słowa „ledargarawo”, co oznacza „garbarza”, który później zmienił się w „gerwer” i ostatecznie „gerber”. Przy okazji wychodzi etymologia polskiego słowa garbarz.

Rodzina Gerber z Józefosławia

Można powiedzieć, że Gerberowie byli współzałożycielami Józefosławia. Z artykułu Państwa Ewy i Włodzimierza Bagieńskich zamieszczonego w magazynie Sąsiedzi z maja 2014 roku wynika, że na terenie dzisiejszego Józefosławia (wtedy nazwano go Ludwigsburg) w latach 1802‒1803, osiedliło się około 40 rodzin z terenów południowo-zachodniej Rzeszy niemieckiej.

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia
Plan okolic Warszawy z 1829 roku. Źródło: Polona.pl

Wśród pierwszych osadników była 5-osobowa rodzina Michaela Gerbera. Z aktów metrykalnych można wyczytać, że pozostałe 4 osoby to: żona Anna Barbara z domu Rauyn, synowie Georg Gotfryd i Jan Fryderyk oraz córka Justyna. Pierwsze pokolenie kolonistów żeniło się między sobą: Georg Gotfryd z Magdaleną Wagner, Jan Fryderyk z Katarzyną Schoirer (Scheurer, Scheirer, Schaier), a Justyna wyszła za mąż za Jana Scheirera (Schoirerów do Józefosławia przyjechała ósemka). Następne ożenki były już z kolonistami z sąsiednich wsi jak Świniary (obecnie osiedle Orężna) czy Julianów (powstał dopiero ok. 1844 roku). Kolejne pokolenie tylko w części zajmowało się rolnictwem, często zostawali rzemieślnikami (np.kowalami) i przenosili się za pracą w coraz odleglejsze rejony. Część wnuków i prawnuków Michaela Gerbera można znaleźć w Wyględowie i Szopach Niemieckich czy Polskich, czyli dzisiejszym Mokotowie.

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia kościół w Starej Iwicznej
Kościół w Starej Iwicznej. Ukończony w 1893 roku (parafię erygowano w 1857 roku) jako kościół parafialny luterański, po wojnie przeszedł w ręce kościoła katolickiego.

Zrobienie poprawnego drzewa genealogicznego Michaela Gerbera jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe ze względu na duże braki w księgach luterańskich (zbór w Starej Iwicznej powstał dopiero w 1843, wcześniej korzystano z kościoła pod wezwaniem Św. Anny w Piasecznie) oraz dużą dzietność tej rodziny (na przykład Jan Fryderyk miał co najmniej 11 dzieci). Można się domyślać, kto był czyim synem czy córką, ale brakuje potwierdzenia tego w aktach.

Geberowie w prasie

Wbrew powszechnie panującej opinii, w XIX wiecznej prasie można znaleźć informacje o zwykłych ludziach. Proste wyszukanie w Polonie (Bibliotece cyfrowej Biblioteki Narodowej) hasła Gerber daje tysiące wyników, a kilkadziesiąt na pewno dotyczy Gerbereów z pochodzących Józefosławia.

Z Gazety Sądowej z 16 września 1866 można się dowiedzieć, że Mindle Zimmelrnacker żądała od Gotliba Gerbera kolonisty wynagrodzenia za zranienie krowy, która wskutek zranienia przestała dawać mleko. Okazało się, że krowa weszła w szkodę, a Gotlib Gerber po jej złapaniu, przywiązał ją za wozem, którym jechał. Mindle Zimmelrnacker z kilkudziesięciu Żydami zastąpiła mu drogę, domagając się oddania krowy. Podczas szarpaniny krowa upadła i zraniła się w grzbiet. Za ranę długości 5 cm powódka żądała 20 rs. wynagrodzenia.

Z kolei w Kurjerze Warszawskim z 18 czerwca 1896 wydrukowano ostrzeżenie przed zakupem weksla wystawionego na kwotę 450 srebrnych rubli przez Gotlioba Gerbera z Szop Polskich na rzecz Krystjana Kreer zamieszkałego w Królikarni, gminie mokotowskiej.

Rodzina Gerber z podwarszawskiego Józefosławia cmentarz
Na cmentarzu przy kościele w Starej Iwicznej zachowało się niewiele grobów ewangelików, ale te, które pozostały są w zadbane.
Dużym echem odbił się napad na rodzinę Gerberów w maju 1907 roku. Był on relacjonowany w kilku gazetach i tak do końca nie wiem, czy to był jeden napad, czy dwa, bo raz jest mowa o Antonim, a drugim razem o Fryderyku. Raz bandytów było sześciu innym razem dziewięciu. Pewne jest, że napad był w kolonii Józefosław. Łupem bandytów padło 126 srebrnych rubli i podobnej wartości kosztowności. W opisach powtarza się schemat napadu: przestępcy po wtargnięciu do wnętrza domu związali Gerbera, jego żonę, trzy córki i dwie służące, wciągnęli wszystkich do piwnicy i tam zaczęli bić kijami, domagając się wskazania miejsca, gdzie znajdują się pieniądze.” Biciem informacji nie wymusili, więc sami przeszukali dom, znajdując między innymi gotówkę, broń myśliwską, rewolwer.

Z kolei w sierpniu 1919 czterech opryszków napadło na wóz zaprzężony w parę koni przewożący kartofle, który następnie uprowadzono. Właściciel Jakób Gerber ze wsi Józefosławia szacował straty na 10,000 marek.

O Gerberach pisano również z przeciwnego powodu. W gazecie Dzień Dobry z roku 1933 pojawił się duży tytuł „Tajna gorzelnia we wsi zaopatrywała Warszawę w spirytus”. Bimbrownia umieszczona w lochu pod chlewem znajdującym się zagrodzie Karola Marcinkowskiego, we wsi Dziumin powiatu Grójeckiego zaopatrywała wiele warszawskich barów i restauracji w nielegalny spirytus. Dowożono go w bańkach na mleko z podwójnym dnem. Wśród zaaresztowanych znajdował się Gotfryd Gerber. Proces zakończył się rok później skazaniem Karola Marcinkowskiego na 6 miesięcy więzienia i 5000 zł. grzywny, a jego zięcia Gotfryda Gerbera, na 5 miesięcy więzienia i 3 tys. zł. grzywny.

Ostatnia informacja ma jeszcze ten walor, że podano w niej informacje o charakterze genealogicznym. Tak więc widać, że o zwykłych ludziach też można znaleźć informacje w gazetach.

Nie udało mi się stworzyć dużego drzewa genealogicznego rodziny Gerberów z Józefosławia ani odnaleźć przodków Tadeusza Gerbera, ale pracując nad nim, przeglądając setki aktów, artykułów w prasie udało mi się trochę bliżej poznać historie tej społeczności.

Nekrologi węgierskie z lat 1840-1990

Książka „Nekrologi węgierskie 1840-1990” wydane przez Bibliothek National Széchényi w Budapeszcie niczym nie przypominają Nekrologów „Kuriera Warszawskiego” opracowanych przez Andrzeja T. Tyszkę. Nie jest to zbiór indeksów, a zbiór 537,104 zdjęć nekrologów. Na szczęście są one uporządkowane według nazwisk zmarłych, a co najważniejsze są dostępne w Internecie na stronie familysearch. Warto zwrócić uwagę, że starsze nekrologi często zawierają znacznie więcej informacji niż te drukowane w Polsce oraz bywają znacznie ładniejsze. Czytaj dalej Nekrologi węgierskie z lat 1840-1990

Rodzina Rowińskich z Piaseczna – jedna z najstarszych

Rodzina Rowińskich z Piaseczna zainteresowała mnie z powodu prof. Cezariusza Rowińskiego. Został on uznany przez regionalistę Ziemi Piaseczyńskiej p. Jerzego Duszę za jedną z wybitnych postaci Piaseczna. Wywód przodków prof. Rowińskiego zajął mi kilka godzin i udało się nim sięgnąć do połowy XVIII wieku: w 1773 roku urodził się Andrzej Rowiński, a jego rodzicami byli Walenty i Franciszka Pacholska. Czytaj dalej Rodzina Rowińskich z Piaseczna – jedna z najstarszych

Babcia Wanda Polkowska-Markowska

Wanda Polkowska-Markowska – Babcia od strony Taty zmarła jeszcze przed ślubem moich rodziców – 29 marca 1958 r. doznała wylewu po otrzymaniu informacji o przeniesieniu jej na emeryturę.

W opowieściach Taty, Babcia była osobą o wielkim sercu, oddającą niemal wszystko co posiadała potrzebującym. Słynne były historie o tym, jak wracała do domu bez płaszcza z trudem kupionego przez rodzinę kilka dni wcześniej, bo według niej ktoś go bardziej potrzebował, czy w czyichś dziurawych butach, bo swoje nowe oddała. Jak się później przekonałem poznając dokładnie jej życie, wielkie serce miała także dla spraw Ojczyzny, nie pozostała bierna w żadnym przełomowym momencie jej historii. Czytaj dalej Babcia Wanda Polkowska-Markowska

Bracia Kobylańscy dawniej S. Gerlach

W czasach PRLu wyroby firmy Gerlach były niezwykle popularne, ale historia z nią związana jest mało znana, skomplikowana i biegła wielotorowo. Dodatkowe zamieszanie powoduje zbieżność nazwisk kilku rodzin Gerlachów działających w podobnych branżach w Warszawie, oraz fakt, że przez większą część czasu firma należała do Kobylańskich (potomków córki Samuela Gerlacha). I na domiar wszystkiego tak naprawdę to należało by mówić o marce S.Gerlach, a nie samej firmie, bo nie było ciągłości jej działalności.

Stosunkowo szczegółowo historia rodziny jest opisana w publikacji „Materiały do dziejów Fabryki Instrumentów Chirurgicznych i Narzędzi Ostrych Samuela Gerlacha (później Braci Kobylańskich)” Jana Rogali opublikowana w 18 zeszycie Tek Archiwalnych (1981 rok). Podejrzewam, że wydawnictwo to jest dostępne jedynie w większych bibliotekach w Polsce. Na bazie tej publikacji oraz dokumentach rodzinnych powstało opracowanie opublikowane w dwu częściach (1, 2)w regionalnym kwartalniku Wieści znad Drzewiczki.

Marka Gerlach

W 1824 roku Jerzy Samuel (zwykle używający drugiego imienia) Gerlach rozpoczął działalność w Warszawie. Po jego śmierci w 1839 roku, zakładem kierowała jego żona Marianna z domu Kościelska, która zmarła w 1846 roku. Wtedy zarządzanie firmą przejęli pracownicy: syn Józef Gerlach i zięć August Samuel Kobylański. 1854 roku Józef Gerlach się wycofał z kierowania zakładem, ale firma nadal używała w nazwie nazwiska Gerlach (August Kobylański dawniej S. Gerlach). August Samuel Kobylański mocno angażował się w działalność niepodległościową i jak donosił Dziennik Poznański z 29 listopada 1863 został zaaresztowany:

„Warszawa, 25 listopada. W cyrkule drugim niejaki August Kobylański, fabrykant jeden ze znakomitszych w Warszawie, będąc przy aresztowany przez Moskwę, przyprowadzony został do kancelaryi cyrkułowej, gdzie pomimo dopełnionej rewizyi w domu, wzięto się jeszcze raz do aresztowanego. Oficer dopełniający rewizyi, wraz z osławionym tutaj czynownikiem Grochowskim, sekretarzem, znaleźli kwit pożyczki narodowej i odezwę do rzemieślników. Papiery te rewidujący położyli na stole, co dostrzegłszy Kobylański porwał je, zwinął i włożył do ust, aby połknąć. Widząc to Grochowski, kazał milicyantom dusić aresztowanego za gardło, czego wezwani z barbarzyńskim okrucieństwem dopełnili; a że bez skutku, bo Kobylański zdołał papiery połknąć, Grochowski kazał mu je z gardła wydobywać kluczem; zbiry policyjni dopełniając tego, tak daleko włożyli klucz w gardło, że ten w krtani uwiązł. Wszystko to o mało Kobylańskiego byłoby pozbawiło życia w najokropniejszy sposób, i dopiero przywołany felczer z wielką trudnością, a jeszcze większym cierpieniem aresztowanego, zdołał klucz wydobyć, pokaleczywszy mu usta i gardło. Przy operacyi tej nie obeszło się bez haniebnego traktowania, bicia itp. oburzających ludzkość środków. Chcąc zaś koniecznie wydobyć połknięte papiery, gwałtem wlano mu w gardło proszki na wymioty ipecacuanę i tartarus stibitatus, które skutek od niosły, bo Kobylański papiery wyrzuci”

Aresztowanie, szykany zaborcy i zaciągnięte wcześniej pożyczki spowodowały powolny upadek firmy i została ostatecznie sprzedana jej pracownikowi Wojciechowi Bieńkowskiemu w 1872 roku. Oczywiście firma teraz nazywała się Fabryka wyrobów stalowych W. Bieńkowskiego dawniej S. Gerlach.

Bracia Kobylańscy dawniej S. Gerlach Bieńkowski

Drugie życie marki Gerlach

Dwa lata później, w 1874 roku, najstarszy z synów Augusta Kobylańskiego, Samuel Hipolit Kobylański przy pomocy brata swojej matki, Sylwina Gerlacha uruchamia swoją fabryczkę noży, a w zasadzie półfabrykatów dla Norblina czy Frageta. Firma dynamicznie się rozwijała, najpierw dołączył do niej brat Bronisław, a następnie dysponujący znacznym kapitałem Karol Temler. Co najmniej od 1898 roku nazwa brzmiała: Fabryka wyrobów stalowych, bracia Kobylańscy, dawniej S. Gerlach w Warszawie.

Bracia Kobylańscy dawniej S. Gerlach Samuel Kobylański
Samuel Hipolit Kobylański. Zdjęcie ze zbiorów Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej

Oczywiście, nie podobało im się, że Wojciecha Bieńkowskiego nazywa się spadkobiercą tradycji po Samuelu Gerlachu. Najpierw próbowali załatwić sprawę polubownie, a następnie złożyli pozew sądowy. Żądali zaprzestania powoływania się na tradycję Gerlachów, ale także  dochodzenia strat z powodu nieuprawnionego używania nazwiska Gerlach w reklamach. Ostateczne orzeczenie sądu handlowego nastąpiło w lutym 1900 roku, w którym zabroniono Bieńkowskiemu powoływać się na Gerlacha. Jednak odszkodowania bracia Kobylańscy nie otrzymali. Opis tej sprawy możliwe, że jednej z pierwszych w Królestwie Polskim dotyczących marki został opisany w Gazecie Sądowej Warszawskiej

Podobną batalię bracia Kobylańscy stoczyli 30 lat później. Z opisu w Gazecie Sądowej wygląda to na zwykły pozew przeciwko nieuczciwej konkurencji: Domowi Handlowemu „Gerlach” spółka z ograniczoną odp. i „Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością Przemysł Stalowy w Częstochowie”. Jednak wynik poszukiwań genealogicznych dodaje temu procesowi pewien smaczek.

W okresie międzywojennym już istniał system rejestrowania znaków towarowych. Ogłaszano je w Wiadomościach Urzędu Patentowego, których skany znajdują się w bibliotece cyfrowej Polona. Doskonale części z nas znany znak towarowy Gerlach został zarejestrowany w 1925 roku.

Bracia Kobylańscy dawniej S. Gerlach
Znak towarowy Fabryki Bracia Kobylańscy dawniej S. Gerlach w Warszawie

Bardzo podobny znak został zarejestrowany wcześniej – już w 1922 roku. Oczywistym jest, że nieświadomego klienta znaki te wprowadzały w błąd. Pojawiająca się na obu logach korona pochodzi od wyróżnienia wyrobów Samuela Gerlacha przez Cara Mikołaja I, który doceniając jakość jego produktów w 1829 roku, zezwolił na sygnowanie marki koroną.

Bracia Kobylańscy dawniej S. Gerlach Dom Handlowy
Znak towarowy Domu Handlowego Gerlach Ska z ogr. odp.

Nic dziwnego, że Bracia Kobylańscy wystąpili do sądu o zaprzestanie używania tego znaku przez Dom Handlowy Gerlach. Według dokumentów z rozprawy, przedstawiciel Domu Handlowego używał nazwiska Gerlach, gdyż „widać z rejestru handlowego, spółka ta istniejąca w Warszawie utworzoną została w ten sposób, iż wynaleziono aż w osadzie Wierzbnik, powiatu Iłżeckiego niejakiego Wincentego Gerlacha, którego wzięto do tej spółki, a z której wkrótce wystąpił, pozostawiając swe nazwisko, że owa spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sama noży nie wyrabia, lecz co pewien czas udziela jakiejś bankrutującej lub pod upadłej fabryczce zamówień na noże, opatrzone nazwą „Gerlach” i znakiem towarowym niby „Korona z Krzyżem”, które przypominają nazwę i znak firmy powódki”. Jednak nie podniesiono, że przez chwilę współakcjonariuszem był również Kobylański (Obwieszczenia publiczne dodatek do Dziennika Urzędowego Ministerstwa Sprawiedliwości 24 stycznia 1924). Tylko, że był to Zbigniew Kobylański.

Zbigniew Kobylański

Zbigniew Kobylański 17 września 1919 roku założył spółkę „Z. Kobylański i S-ka. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością”. Siedziba spółki mieściła się w Warszawie przy ulicy ul. Marszałkowskiej 104, a fabryka w Piasecznie pod Warszawą w domu Gerberów. Spółka miała się zająć produkcją „wyrobów stalowych ostrych” (Obwieszczenia publiczne dodatek do Dziennika Urzędowego Ministerstwa Sprawiedliwości 21 stycznia 1920). Prawdopodobnie stąd się wziął pomysł Domu Handlowego Gerlach – założycielem tej spółki był Stanisław Starzeński również z Piaseczna, który razem ze wspomnianym wcześniej Wincentym Gerlachem w 1922 roku założył firmę Dom Handlowy Gerlach.

Okazuje się, że zbieżność nazwisk nie była przypadkowa. Zbigniew Kobylański również był wnukiem Samuela Kobylańskiego, ale jego ojciec, Stefan Ewaryst nie pochodził ze związku Samuela z Emilią Zofią z domu Gerlach, a był synem z drugiego małżeństwa z Zofią z domu Bodurkiewicz. Tak więc nie miał praw do marki/nazwiska Gerlach.

Zbigniew Kobylański (urodzony 1891) ożenił się Marią Anielą Szmurło w Warszawie 14 lutego 1915. Nistety, ale nie udało mi się dowiedzieć czy mieli dzieci. Natomiast jego tragiczną śmierć w Częstochowie odnotowano w Robotniku, organie PPS 16 marca 1933 roku.

Zbigniew Kobylański był wtedy właścicielem fabryki wyrobów nożowniczych przy ul. Przechodniej w Częstochowie. Wydzierżawił ją dwa lata wcześniej Józefowi Szklarzykowi, któremu najwyraźniej nie udało się osiągnąć odpowiedniego dochodu z fabryki i zalegał z opłatą za dzierżawę. W wyniku braku zapłaty przeprowadzono licytację produkcji Szlarzyka. Niestety, kiepski wynik licytacji przeraził dzierżawcę, który najpierw zastrzelił Zbigniewa Kobylańskiego, a następnie siebie. Samobójstwo próbowała również popełnić narzeczona Józefa Szklarzyka, ale w tym jej przeszkodzono.

Z. Kobylański spadkobiercy

Firma Zbigniewa Kobylańskiego przetrwała dalej, a jej logo dalej mogło wprowadzać w błąd.

Drzewo genealogiczne rodziny Gerlach
Drzewo genealogiczne rodziny Gerlach

Nazwisko Gerlach w moim drzewie genealogicznym rodziny występuje również w gałęzi Eberleinów/Sommer/Loth/Diehl, ale to zupełnie inna rodzina. Nie znalazłem (jeszcze?) powiązania z rodziną Gustawa Gerlacha ojca Emila.

Drzewo genealogiczne rodziny Krzywda-Polkowski

Wśród znanych Polaków znajduje się dwu przedstawicieli rodziny Krzywda-Polkowski. Pierwszy z nich prof. Franciszek Krzywda-Polkowski był architektem, profesorem architektury Politechniki Warszawskiej oraz organizator i kierownik Zakładu Architektury Krajobrazu i Parkoznawstwa w SGGW. Ma swój biogram w Polskim Słowniku Biograficznym, Wikipedii i wielu encyklopediach. Jego młodszy brat Józef Aleksander Krzywda-Polkowski jest znacznie mniej znany. Również był architektem, ale przede wszystkim powinno się o nim pamiętać ze względu na jego udział w uratowaniu skarbów wawelskich, jak i regaliów z zamku warszawskiego.

Czytaj dalej Drzewo genealogiczne rodziny Krzywda-Polkowski

Polska prasa na przestrzeni dziejów

Niedawno spotkałem się ze zdziwieniem graniczącym z zarzuceniem kłamstwa, że podczas zaborów ukazywała się prasa w języku polskim. Przecież nawet metryki pisano w językach zaborcy, o dzieciach z Wrześni nie wspominając. Polska prasa wydawana w okresie zaborów od kilku lat jest dla mnie niewyczerpanym źródłem informacji o przodkach, ale nigdy nie zastanawiałem się nad liczbą wydawanych wtedy tytułów i nakładami (dziś się mówi: zasięgami). Szybkie sprawdzenie przekonało mnie, że liczba wydawanych w tamtym okresie tytułów była całkiem spora. Przykładowo, jak podano w piśmie Biblioteka Warszawska w 1842 roku w samej Warszawie wychodziły 23 pisma periodyczne (w tym jedno w języku francuskim). Oczywiście, Warszawa była najważniejszym miastem (czasami jednym z najważniejszych miast), wychodził tu Kurier Warszawski (chyba jedyna gazeta, która przetrwała wszelkie zawieruchy), ale nie była jedyna. Według badań dr hab. Władysława Marka Kolasy w latach 1864-1918 ukazywało się niemal 6 tysięcy tytułów w języku polskim. W artykule Zarys statystyki prasy polskiej 1864-1918 (wersja angielska)podaje, że w Galicji wydawano 2323 pisma, zaborze rosyjskim 2018, pruskim 613. Dodatkowo, 371 tytułów drukowano na terenie samych państw zaborczych!

Poszukiwania genealogiczne w prasie w praktyce

Jak widać z wyżej przedstawionych danych, nie tylko poszukujący przodków w Warszawie mogą znaleźć coś ciekawego w starych gazetach.

Pierwsze kroki można skierować do biblioteki cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona.pl w której szuka się najłatwiej i jest największą polska biblioteką cyfrową (ponad 2 miliony tytułów z tego ponad połowa dostępna online, a prawie milion z warstwą tekstową – OCR). Zawiera ona ponad 500 tytułów prasy, które można sortować pod względem miejsca wydania. Ciekawostką jest to, że do wytworzenia warstwy tekstowej (OCR – ang. Optical Character Recognition) w części gazet w języku rosyjskim czy jidisz (tych, które sprawdziłem) użyto alfabetu łacińskiego, więc jej użyteczność stoi pod znakiem zapytania.

Polska prasa na przestrzeni dziejów Nasa Zizn
Nekrolog w języku rosyjskim z warstwą tekstową

Polska prasa na przestrzeni dziejów Cajt (wilno)
Gazeta w języku jidisz z warstwą tekstową

Kolejnym ważnym zasobem Biblioteki Narodowej jest Internetowy katalog czasopism. Obecnie funkcjonuje stary Centralny Katalog Czasopism Polskich, który za pewien czas ma być przepisany do nowych Katalogów centralnych i bibliografii Biblioteki Narodowej. Z katalogu można się dowiedzieć w których bibliotekach znajdują się poszczególne pisma. Ale nie tak łatwo się zorientować, które pisma należy przeglądać, aby znaleźć informacje o swoich przodkach. Jedyną wskazówka z katalogu jest miejsce ich wydawania, co w przypadku dużych miast jest informacją wystarczająca, ale już niekoniecznie dla miasteczek czy wsi. Obawiam się, że nawet po przenosinach katalogu do nowej bazy nie spodziewam się, aby wyszukiwanie pod tym kątem było dużo łatwiejsze.

Oczywiście, należy też sprawdzić biblioteki cyfrowe znajdujące się niedaleko miejsca poszukiwań. Polskie niestety wykorzystują system dLibra, który nie jest przyjazny w poszukiwaniach genealogicznych. Warto też sprawdzić biblioteki cyfrowe państw ościennych, a nawet dalej jak np. austriackie (ANNO).

Polskiej prasa w statystykach

Bibliografia poświęcona polskiej prasie jest niezwykle bogata, ale jak na razie nie spotkałem się z pozycją, która by była przygotowana pod nasze, genealogiczne potrzeby i dostosowana do dzisiejszych możliwości technologii informatycznych.

Ale są dostępne w Internecie prace warte przeczytania. Dla mnie najciekawsze są artykuły wspomnianego wcześniej doktora habilitowanego Władysława Marka Kolasy. Może wynika to z tego, że najpierw zajmował się naukami ścisłymi. Największą wartość poznawczą miała dla mnie
pracą „Najważniejsze polskie gazety do wybuchu pierwszej wojny światowej w kontekście zabezpieczenia ich dla potomnych (charakterystyka, badania, zasoby)” napisana razem z profesorem doktorem habilitowanym Jerzym Jarowieckim. Znalazł się tam alfabetyczny wykaz 147 omówionych gazet (w tym z Warszawy 46 tytułów, Lwowa 23, Krakowa 16, Poznania 13, Wilna 9).

Wspomniany na wstępie „Zarys statystyki prasy polskiej 1864-1918” obejmuje krótszy zakres czasowy, ale za to analizowana jest znacznie większa liczba tytułów. Autor także zajął się prasą żydowską, której w Królestwie Polskim wychodziło 231 tytułów, zaborze austriackim około 50, a pruskim tylko 2 (poniższy wykres nie obejmuje tej prasy).

Polska prasa na przestrzeni dziejów Prasa polska
Dynamika rynku prasowego – tylko prasa w języku polskim. Źródło: „Zarys statystyki prasy polskiej 1864–1918” Władysław Marek KOLASA

Całościowego opracowania prasy z okresu międzywojennego niedawno wydanego nie znalazłem, ale w tamtym okresie publikowane były spisy gazet. Wydania spisów z 1921 roku i 1922/23 dostępne są w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej pod nazwą Pierwszy Polski Spis Gazet i Czasopism Rzeczypospolitej Polskiej z dodatkiem prasy polskiej zagranicą. W tej bibliotece jest też dostępny spis z 1925 roku wydany pod nazwą Katalog Prasowy PARA. Pozostałe roczniki Katalogów Prasowych PARA są dostępne w bibliotekach tradycyjnych (np. mojej ulubionej na Koszykowej). Ciekawą mapę z wydania 1938/39 cytuje Władysław Kolasa w pracy „Kierunki badań nad historią prasy polskiej 1918–1939 Prasa województw zachodnich”. Na mapie doskonale uwidacznia się wpływ gigantycznego odsetka analfabetów na ścianie wschodniej.

Polska prasa na przestrzeni dziejów Para
Źródło: Kierunki badań nad historią prasy polskiej 1918–1939 Prasa województw zachodnich Władysław Marek KOLASA

Mam nadzieję, że zachęciłem do zajrzenia do publikacji doktora habilitowanego Władysława Kolasy. Dla poszukujących w Warszawie mogę jeszcze polecić książkę profesora Andrzeja Paczkowskiego Prasa codzienna Warszawy w latach 1918-1939.

Co genealog może znaleźć ciekawego w starych gazetach?

Po pierwsze uzupełnienia do drzewa genealogicznego – np. nekrologi. Może być to jedyne źródło informacji nie tylko o dacie, miejscu zgonu czy pochówku osoby zmarłej. Ale nie tylko. Z nekrologu można się czegoś dowiedzieć również o  współmałżonku, dzieciach, ich małżonkach a nawet wnukach. Dlatego Nekrologi “Kuriera Warszawskiego” 1821-1939 Andrzeja Tyszki (o której pisałem w artykule Biblioteka dobrym miejscem dla genealoga) należą do kanonu książek genealogicznych.

Z zestawień urodzeń, ślubów i zgonów możemy wydobyć mniej informacji, ale dla niektórych nadal będą bezcenne ze względu na brak oryginalnych aktów metrykalnych (w tym przypadku jest to jedyna dokładna informacja o ślubie moich 3 x Pradziadków). Drukował takie zestawienia na przykład Dziennik Warszawski.

Polska prasa na przestrzeni dziejów Dziennik Warszawski
Dziennik Warszawski, 1865, R2, Nr 2.

W wielu gazetach były rubryki o osobach przyjeżdżających do danej miejscowości. Można się z nich dowiedzieć, gdzie ktoś mieszkał, poznać status (można to wywnioskować z informacji gdzie się zatrzymał), a nawet wysnuć jakieś wnioski z daty przyjazdu do danej miejscowości. Dzięki tej rubryce wiem kiedy przyjechał do Polski mój przodek Charles Geber

Oprócz powyższych zestawień, ważnych informacji mogą dostarczyć notatki o wypadkach, samobójstwach, włamaniach, pożarach i innych zdarzeniach, które pozwalają dodać mniej lub bardziej ważne szczegóły do biografii naszych przodków. Czasami zdarzają dłuższe historie z których można się dowiedzieć znacznie więcej o poszukiwanej osobie. Przykładem może być opisana w kilku gazetach historia kradzieży i odzyskania samochodu przez brata mojej prababci Aleksandra Dumy.