Legia Honorowa – dobre źródło informacji

Poprzedni wpis powstał, gdy kuzyn wspomniał o możliwych powiązaniach z Benedyktem Zielonką, szwoleżerze gwardii, który brał udział w bitwie pod Somosierrą, dowódcy 3 pułku eklererów gwardii, kawalerze Legii Honorowej, kawalerze cesarstwa, a także oficerze ułanów w czasach Królestwa Polskiego i fligeladiutancie cara oraz powstańcu listopadowym.

Miejsce urodzenia

Na stronie jemu poświęconej w Wielkiej Genealogii Minakowskiego jest niezłe zamieszanie. Według WGM widnieją zupełnie inni rodzice i inne miejsce urodzenia niż są w informacjach w Wikipedii. Zgadza się jedynie data urodzenia: 15 marca 1785. Natomiast na zapamiętanych przez google kopiach stron Minakowskiego widnieją ci sami rodzice co w Wikipedii.
Skąd ta rozbieżność? A z odnalezionego niedawno przez Minakowskiego aktu ślubu Benedykta z Marią ks. Sanguszko, który się odbył 14 października 1824 roku w Warszawie. Jest on dostępny dzięki wolontariuszom z Polskiego Towarzystwa Genealogicznego. W akcie widnieje zapis na podstawie dostarczonej księdzu metryki, że urodził się we wsi Werbowka, powiat skwirski, gubernia kijowska oraz są za tą metryką podani rodzice. Jest to trudno podważalny dokument i nie ma żadnych podstaw aby w niego nie wierzyć.
Skąd więc wcześniejsze dane o przodkach? Może coś więcej o jego genealogii jest w innych dokumentach?
Sprawdzam więc u Bieleckiego w Szwoleżerach gwardii: [1111] ur. 15.3.1785 w Cynegłówce, ale informacji o rodzicach brak. Może w książce o Somosierze? Benedykt Zielonka jest tam wymieniony jako dowódca plutonu w 7 kompani (też data i miejsce urodzenia Cynegówka). Ba! Jest tam też zamieszczona relacja Benedykta Zielonki z szarży. W relacji wymienia między innymi wśród uczestników nazwisko Zielonka, a ponieważ relacja jest spisana w trzeciej osobie, a w śród szwoleżerów obecnych pod Somosierrą nie było innego Zielonki więc pewnie chodzi o niego samego.
Przechodząc do innych źródeł: w matrykułach pułku szwoleżerów nie ma żadnej informacji o pochodzeniu Benedykta. Nawet nazwisko jest przekręcone na Zielunka – podobnie jak matki „mojego” Jarmińskiego jest zapisane Dmuchowska zamiast Dmochowska. Brak też jest opisu jego wyglądu tak jak to było w przypadku Juliana Jarmińskiego.

Legia honorowa

Legia Honorowa – archiwa francuskie

Miałem jeszcze jeden punkt zaczepienia dający nadzieję na rozwiązanie zagadki dotyczącej jego przodków: Legia Honorowa. W archiwach francuskich znajdują się teczki osobowe uhonorowanych tym odznaczeniem. Według Bieleckiego Legia Honorowa dwukrotnie była nadawania Benedyktowi: „zwykła Legię” otrzymał 13.12.1809, a krzyż oficerski Legii Honorowej 17.2.14. Wg informacji zawartych w spisie Stanisława Łozy „Legia Honorowa w Polsce 1803-1923”, Zamość 1923, otrzymał tylko „zwykłą” Legię Honorową 13.12.1809.
Obecnie we Francji trwają prace nad digitalizacją dokumentacją Legii Honorowej – i pod adresem http://www.culture.gouv.fr/documentation/leonore/NOMS/nom_00.htm można znaleźć listę osób, których skany dokumentów zostały już udostępnione, ale niestety danych Benedykta Zielonki jeszcze tam nie ma.
Na marginesie warto dodać, że Legia Honorowa była nadawania nie tylko wojskowym za waleczność, ale także zwykłym obywatelom działającym dla dobra Francji.

Brak sukcesu w kwestii genealogicznej chciałem sobie wynagrodzić przynajmniej rozwiązując zagadkę z nazwą miejscowości. Tu dowody są „twarde” – na nagrobku widnieje epitafium wyraźnie stwierdzające, że urodził się w Cynegłówce, a z drugiej akt ślubu z informacją o Werbowce. Miałem nadzieję, że znajdę Cynegłówkę niedaleko Werbówki jako samotny dwór czy folwark. W Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich nie ma Cynegłówki czy Cenegłówki czy Cynegówki czy Cenegówki. Jest tylko Werbówka.

Można ją znaleźć na google maps. Niestety niczego w okolicy co mogło być samodzielnym dworem nie widać. Dzięki znajomym z facebooka dowiedziałem się, że dostępne są stare mapy guberni kijowskiej. Po długich poszukiwaniach (trudniej znaleźć niż na google maps) na stronie 16/27 w lewym górnym kwadracie znalazłem wieś Werbówkę. Można próbować się dopatrzyć, że coś większego w ramach wsi jest zaznaczone, ale raczej tylko dla poprawy humoru.
Cały dzień spędzony poszukiwaniach i w zasadzie tylko jeden rezultat – wiem gdzie są fajne mapy. [EDIT] niestety zniknęły z tego miejsca, gdzie były i muszę na nowo je wyszukać [/Edit]
Pocieszam się tylko stwierdzeniem, że ta cała nasza „zabawa” w genealogię nie polega na gonieniu króliczka?

Poprzedni wpis o szwoleżerach gwardii

Szwoleżerowie Gwardii Cesarskiej

Szwoleżerowie gwardii, Somosierra są to słowa na które pozytywnie zareaguje każdy Polak. Bitwa tysiące razy opisywana w różnych wspomnieniach, książkach oraz uwieczniana przez wielu znakomitych malarzy, których obrazy znajdują się w większości Polskich muzeów. Wiele osób też pewnie przeczytało w młodości trylogię Wacława Gąsiorowskiego: „Huragan”, „Rok 1809” i „Szwoleżerowie gwardii”, Mariana Brandysa „Kozietulski i inni” czy „Koniec świata szwoleżerów”.

Szwoleżerowie Gwardii Robert Bielecki
Szwoleżerowie Gwardii Robert Bielecki
Myślę, że wiele osób chciało by mieć szwoleżera gwardii wśród swoich przodków, a przynajmniej być z nim skoligaconym. Tak więc mocniej zabiło moje serce gdy okazało się, że ojciec żony mojego kuzyna był nie tylko, żołnierzem napoleońskim, a żołnierzem elitarnego 1 Pułku Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej. Dokładnie to syn Stanisława Polkowskiego – Józef ożenił się z Teodorą Jarmińską córką Juliana Jarmińskiego.
To że Julian Jarmiński był szwoleżerem gwardii wyczytałem ze strony poświęconej genealogii prowadzonej przez Artura Ornatowskiego. Znajdujący się tam indeks nazwisk pochodzi z książki Roberta Bieleckiego „Szwoleżerowie gwardii” Wydawnictwa Neriton z 1996 roku. Są w niej zebrane informacje o niemal wszystkich żołnierzach walczących w 1 pułku szwoleżerów gwardii, 3 pułku eklererów gwardii, szwadronie Elby i Waterloo. I co dla genealogów najważniejsze: są tam często wymienieni rodzice i daty urodzenia.

Szwoleżerowie gwardii Bieleckiego

Cesarskie pułki gwardyjskie był na żołdzie Napoleona, a nie Księstwa Warszawskiego, więc dokumenty pułku były przechowywane w archiwum Paryżu, a nie jak matrykuły pozostałych pułków Księstwa Warszawskiego w Archiwum Głównych Akt Dawnych Warszawie. AGAD, jak wiadomo, został całkowicie spalony podczas Powstania Warszawskiego, a większość archiwów w Paryżu przetrwało do dziś (jednakże jedno z ważniejszych dla nas archiwów zawierające dokumentację orderu Św. Heleny spłonęło podczas zamieszek Komuny Paryskiej).
Zdobycie książki Roberta Bieleckiego nie było łatwe – została wydana w nakładzie tylko 1000 egzemplarzy – czasami trafia się na Allegro, ale rzadko kosztuje poniżej 200 zł. W końcu książkę zdobyłem, ale jak przeczytałem:
[464]Julian Jarmiński, ur. 6.12.1791 w Warszawie, s. Tomasza i Konstancji Dmuchowskiej, 22.7.07 szwoleżer 2 kompani, 20.09.07 zwolniony.
to mina mi zrzedła – co prawda był to mój Julian, ale po niecałych 2 miesiącach służby został zwolniony. Jakie były powody zwolnienia nie wiem. Może przyszli rodzice i zabrali chłopaka – bo nie miał jeszcze 16 lat? Jest kilka przypadków z tego rocznika, zwolnionych po paru miesiącach – nie wytrzymali trudów? Wiek chyba nie był powodem zwolnienia, bo np. przyjęty tego samego dnia Jan Obrębski urodzony 9.9.1792 odbył kampanię 1808-1809 – między innymi bił się pod Wagram.
Inną przyczyną mogło być przejście do innych oddziałów, tak się stało w początkowej fazie tworzenia pułku z wieloma szeregowymi szwoleżerami, którzy zostali oficerami armii Księcia Józefa Poniatowskiego.

Archiwa francuskie

Nadzieja na znalezienie przyczyny zwolnienia pojawiła się, gdy archiwa francuskie opublikowały w sieci księgi pułków (w tym Szwoleżerów Gwardii) pod poniższym adresem GR 20 YC 1 à 217. Registres matricules des sous-officiers et hommes de troupe de la garde (1799-1815).
Niestety, dużo więcej informacji tam nie znalazłem. Tylko tyle, że miał 170 cm wzrostu, twarz owalną, oczy brązowe itp. o nosie, brodzie itd. – nie mieli wtedy zdjęć dowodowych więc tak opisywali.

Niektóre biogramy zawarte w książce Roberta Bieleckiego są znacznie rozszerzone o informacje pochodzące z innych źródeł. Niestety zdarza się, że źródła te były nie zawsze dokładne i trzeba je weryfikować.

Warto dodać, że po powrocie z wojen napoleońskich, po rozwiązaniu szwoleżerów gwardii hrabia Wincenty Krasiński dalej otaczał opieką swoich byłych podkomendnych. Niektórzy z nich zostali obdarzeni dzierżawami należących do niego folwarków i innymi funkcjami gospodarczymi w dobrach. Część była rezydentami. Wielu z nich zostali pochowani w Opinogórze i tam można szukać ich aktów zgonu.

Następny wpis –> inni szwoleżerowie gwardii

Wizyta w Zamościu – znanej twierdzy

Odnowiony Zamość (ponad 100 milionów zł dotacji z UE) jako perłę architektury, zabytek militarny i miasto przodków trzeba było odwiedzić. Okazja trafiła się, gdy wracaliśmy zimą z nart. Postanowiłem zatrzymać się w Hotelu Senator, który znajduje się na terenie zabytkowym, a i wnętrza starają się przypominać gdzie się jest (są też inne hotele na w okolicy, ale jak dla mnie, są bez charakteru). Trochę było kłopotu z dojazdem, bo znajduje się on w strefie ograniczonego ruchu, zakazów postoju, ale na szczęście hotel posiada własny parking. Po przyjechaniu od razu wybraliśmy się na obchód okolicy. Okazało się, że zima to dla Zamościa to nie jest sezon – nie było tłumów, nikt nam na głowę nie wchodził i mogliśmy w ciszy podziwiać pięknie błyszczące w śniegu i od iluminacji budynki. Z drugiej strony – wieczorem większość restauracji i sklepików była zamknięta – jedyne miejsce, które zapraszało do wnętrza była informacja turystyczna. Obiad musieliśmy zjeść u siebie w hotelu i nie był to zły wybór, szczególnie ze względu na charakter miejsca – mieści się ona w zabytkowej piwnicy pod hotelem i robi wrażenie. Natomiast same potrawy już nie zrobiły niezapomnianego wrażenia – po prostu nie pamiętam co jedliśmy – musiało być po prostu poprawnie.

Wizyta w Zamościu - znanej twierdzy makieta Zamościa

Następny dzień przeznaczyliśmy na zwiedzanie. Tym razem Zamość ukazał się nam w całej okazałości lśniących w słońcu świeżo wyremontowanych i przywróconych do życia zabytków. Oczywiście jazda obowiązkowa obejmowała obszar twierdzy, Muzeum oraz umocnienia twierdzy Nadszaniec.
W muzeum udało na się spotkać Jacka Feduszkę osobę, która wie niemal wszystko na temat historii Zamościa, badacza i niestrudzonego popularyzatora dziejów miasta Twierdzy. Potwierdził on moje najczarniejsze przypuszczenia o braku akt z okresu zaboru austriackiego. Według niego jedyna, a i to niewielka szansa jest na odnalezienie czegoś w archiwach austriackich. Ale tak jak niedawno francuzi opublikowali w sieci rodowody swoich pułków (w tym 1 pułku szwoleżerów gwardii), to może i doczekamy się na podobne otwarcie archiwów wiedeńskich, a mam tam czego poszukiwać!

Wizyta w Zamościu - znanej twierdzy Nadszaniec
Widok na koronę nadszańca z figurami żołnierzy

O ile bycie poza sezonem dał nam komfort spokojnego i dogłębnego obejrzenia muzeum, to o mały włos a byśmy nie zobaczyli wnętrz umocnień. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie w towarzystwie przewodnika, ale tylko wtedy gdy zbierze się grupa zainteresowanych. Jednak udało się i ruszyliśmy w trasę z bardzo kompetentną, rzeczową i miłą panią przewodnik.Prowadziła nas przez korytarze fortyfikacji ciekawie opowiadając czym tam zajmowali się żołnierze, jak dawali sobie radę z trudami służby. Odbudowane umocnienia robią duże wrażenie, a szczególnie, że zadbano nie tylko o mury, ale także rekwizyty z epoki, więc można mieć wyobrażenia do czego te budowle służyły. Co więcej, część z odremontowanych pomieszczeń służy nie tylko do zwiedzania, ale też jest użyteczna dla mieszkańców – wygospodarowano pomieszczenia na sklepy i punkty usługowe, tak więc ta część miasta też żyje, a nie jest martwą budowlą przez którą przebiegają chwilowi goście.

Wizyta w Zamościu - znanej twierdzy Działobitnia
Działobitnia

Poprzedni wpis o Zamościu – związki genealogiczne z tym miastem

Zamość 1813 Jadwiga Nadzieja

Zamość jest miejscem gdzie się przeplata lewa (ojczysta) z prawą (matczyną) stroną drzewa genealogicznego. I to ponad 150 lat wcześniej nim moi rodzice się poznali.

Jadwiga Nadzieja Zamość 1813Stanisław Polkowski urodził się w 1789 roku niedaleko – w Łęcznej (ok 80 km), gdzie jego ojciec, Józef był administratorem (gubernatorem) dóbr Łęczna. Właścicielem tego majątku początkowo był hetman wielki koronny Franciszek Ksawery Branicki, ale już półtora miesiąca po kupnie zawarł kontrakt zastawny z siostrą, Elżbietą z Branickich księżną Sapieżyna, wojewodzicowa mścisławska. Według artykułu dr. J Ewy Leśniewskiej,
Józef Polkowski zarządzał dobrami do sprzedaży, która nastąpiła 16 sierpnia 1800 roku. Mieszkał tam jeszcze przez jakiś czas, bo w 1801 roku wydawał tam jeszcze córkę za mąż.
Z późniejszych materiałów wynika, że Stanisław Polkowski był stosunkowo dobrze wykształcony mógł więc uczęszczać do gimnazjum lub nawet liceum Zamojskich. Następnie, w 1809 roku wstąpił do 17 pułk piechoty Księstwa Warszawskiego, który był formowany w Zamościu kosztem ordynata Zamojskiego. Jednostka ta w dużej części składał się z leśniczych z jego dóbr.

Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że Stanisław Polkowski ponownie gościł w Zamościu w 1813 roku – według Bronisława Gembarzewskiego, część 17 p.p. pod dowództwem szefa batalionu Stefana Mazurkiewicza wzięła udział w obronie Zamościa w 1813. Jednakże Jadwiga Nadzieja w książce „Zamość 1813” Wydawnictwa Bellona 1994 rok, nie potwierdza tego. Znajdują się tam listy oddziałów składających się na garnizon Zamościa na dzień 1 marca 1813 roku (początek walk na przedpolach twierdzy) oraz oddziałów i listy imienne oficerów na dzień 25 listopada 1813 roku (poddanie twierdzy). Na obu listach nie ma wymienionego ani kapitana Stefana Mazurkiewicza ani żadnych pododdziałów 17 p.p.  Jak można się domyślić, tym bardziej na tych listach również nie ma nazwiska mojego przodka (tylko porucznik).

Z drugiej strony drzewa genealogicznego, według pradziadka Antoniego Smolińskiego starostą Zamościa w czasach, gdy rządzili w nim Austriacy (1772 – 1809) był niejaki Hoffmann. Problem w tym, że o ile w szermatyzmach Galicyjskich Hoffmanów jest bez liku, to żaden z nich starostą Zamościa nie był. We wspomnieniach prababci Smolińskiej jest jeszcze ciekawiej „Rodzina Hofmanów pochodziła wydaje mi się z Bawarii. Jakiś Hofman wykradł baronównę Kruger (czy podobnego nazwiska). Mieli syna Józefa i córkę (imienia nie znam). Córka wyszła za mąż za Barona Wolfrath konsula Austrii w Rumuni” Niedawno kuzyn odnalazł General-Konsuls Wolfrath w Jassach.
Jak widać, ze względów genealogicznych Zamość trzeba było odwiedzić.

 

 
< --poprzedni wpis o jednostce w której służył - piechocie Księstwa Warszawskiego
Oficerowie pułku 17 piechoty Księstwa Warszawskiego –>

Następny wpis o Zamościu – co warto zwiedzić, gdzie się zatrzymać –>

Piechota Księstwa Warszawskiego

Trzy lata czekałem na ten prezent pod choinkę. I w końcu się doczekałem – znalazłem pod choinką ciężką paczkę. Po otwarciu przekonałem się, że było na co czekać. Długi czas zapowiadany dwutomowy album o piechocie Księstwa Warszawskiego jest bardzo ciekawą pozycją.

Album Piechota Wojsko Księstwa Warszawskiego. W drugim tomie mogłem zobaczyć jak wyglądał mundur mojego przodka
Album Piechota Wojsko Księstwa Warszawskiego Wydawnictwo Karabela
Do tej pory nie miałem wątpliwości którą książkę bym zabrał na wyspę bezludną: było to Wojsko Polskie – Księstwo Warszawskie 1807-1814 Witolda Gembarzewskiego
A teraz miałbym wątpliwości czy jednak nie wybrać albumu o Piechocie Księstwa Warszawskiego. Niesamowitą wartością, z genealogicznego punktu widzenia, książki Gembarzewskiego są listy imienne oficerów Wojska Księstwa Warszawskiego z lat 1809-1814 oraz listę oficerów Pułków Litewskich. Wobec spalenia podczas Powstania Warszawskiego archiwów zawierające dane źródłowe jest niemal jedynym zbiorczym źródłem naszej wiedzy, kto z imienia i nazwiska służył w tym czasie w Wojsku Księstwa Warszawskiego. Oczywiście księga Gembarzewskiego to nie tylko listy imienne, to jest przede wszystkim jedna z podstawowych pozycji dotyczących wiedzy o Wojsku Księstwa Warszawskiego. I też do tej pory jedna z niewielu poważnych publikacji omawiających jak wyglądali żołnierze w tamtym czasie. Aczkolwiek był to jeden z wielu tematów tej pracy.

płk. Józef Hornowski dowódca 17 p.p. czyli mojego przodka

Natomiast w albumie Ryszarda Morawskiego i Adama Paczuskiego wydanym przez Wydawnictwo Karabela w 2014 roku (żona zdobyła jeszcze w roku 2013, aby zdążyć położyć pod choinką) skupiono się głównie na wyglądzie żołnierzy. W dwu tomach znajduje się niemal 200 tablic, aby każdemu, dosłownie każdemu pułkowi piechoty, poświęcić po kilka plansz. Na pierwszej zawsze znajduje się dowódca pułku (konno), następnie kilka plansz po trzy sylwetki  z oficerami, podoficerami i szeregowymi z kompanii fizylierów,  woltyżerów, grenadierów w ubiorach letnich lub zimowych, jedna plansza przedstawiająca mniej licznie reprezentowane w pułku funkcje jak dobosz, tamburmajor czy saper oraz plansza ze sztandarem pułkowym.  Oprócz tego, na oddzielnych planszach, z osobna rozrysowano detale ubiorów oraz broni. Wiedząc co robił w wojsku nasz przodek możemy zobaczyć jak mniej więcej wyglądał.

Oficerowie pułku 17 piechoty. Mój przodek był ubrany jak ten pierwszy po prawej
Oficerowie pułku 17 piechoty. Mój przodek był ubrany jak ten pierwszy po prawej – ten bez wąsów

Nie tylko kolorowe tablice stanowią wartość tego albumu. Na ponad 200 stronach opisano historię Księstwa Warszawskiego pod kątem wojskowości, oczywiście więcej pisząc o „królowej wszystkich broni” niż kawalerii (której poświęcone jest osobna publikacja Wydawnictwa Karabela). Jest to absolutnie wystarczająca ilość informacji aby zrozumieć tło działań oraz prześledzić losy swojego przodka podczas Wojen Napoleońskich. Dzięki zawartym w opisie informacjom możemy poznać codzienne życie żołnierza , a nawet próbować domyślić się czy nosił brodę,  wąsy, a może całkiem golił zarost :-). Mój Stanisław Polkowski najprawdopodobniej wąsów nie nosił – z racji młodego wieku najprawdopodobniej powinien trafić do fizylierów.

Szczególnie chciałbym wyróżnić pomysłowy sposób w jaki opisano dzieje poszczególnych pułków piechoty zestawiając je w formie jednego diagramu. To zestawienie jasno pokazuje z jakich sił powstawały pułki i jak były łączone oraz przemianowywane. Jest to o tyle istotne, gdyż w ciągu tego krótkiego czasu zmiany były bardzo częste, a diagram bardzo ułatwia zrozumienie jak te zmiany były przeprowadzane.

Oczywiście nikt nie jest idealny – autorowi zdarzyło się co najmniej jedno potknięcie – powtórzył obiegową opinię o pierwszej kobiecie, która otrzymała order Virtuti Militari. W powszechnej świadomości funkcjonuje informacja, że Joanna Żubrowa otrzymała Virtuti Militari za udział w ataku na Zamość. A to delikatnie mówiąc, pół prawdy – co prawda została do niego nominowana, ale uznano, że kobiecie bardziej się przydadzą pieniądze niż medal, więc wręczono jej jedynie nagrodę finansową. Urażona tym faktem, wraz z mężem Maciejem, przeniosła się do 17 pułku piechoty. I dopiero w jego szeregach, w kampanii 1812 roku, za inne czyny, otrzymała upragnione odznaczenie.

Już prawie dwa miesiące minęły od gwiazdki i ciągle wracam do przeglądania tych 2 tomów i pewnie długo nie trafią z podręcznej biblioteczki do szafy poświęconej Księstwu Warszawskiemu na półkę z pozostałymi albumami Wydawnictwa Karabela.

Książka jest dostępna w Księgarni Historycznej

PS. Album otrzymał laur
ZŁOTEJ PSZCZOŁY, czyli najlepszej napoleońskiej książki roku 2013 w Polsce nadany przez forum Napoleon.org.pl

< –Poprzedni wpis dotyczący epoki napoleońskiej Muzeum Napoleońskie w Witaszycach
< — Poprzedni wpis dotyczący Stanisława Polkowskiego – szlak bojowy pułku 17-go piechoty Księstwa Warszawskiego
Następny wpis dotyczący Stanisława Polkowskiego –>

Muzeum Napoleońskie – Witaszyce

Wielkopolska nie jest obszarem moich poszukiwań genealogicznych – jeszcze nie znalazłem śladów wiodących w tym kierunku. Natomiast znajduje się tam jedyne w Polsce Muzeum Napoleońskie – w całości poświęcone tylko i wyłącznie tej epoce. I jest to jedno z nielicznych muzeów prywatnych.
Długo nie mogłem znaleźć pretekstu wyruszenia w te strony, ale w końcu się udało. Po południu dotarliśmy do pałacu w którym jest hotel. Widać było przygotowania do mającego się odbyć wesela. Byliśmy o tym uprzedzeni i się obawiałem, że zarwiemy noc przez nocnych imprezowiczów. Zdecydowaliśmy się zaryzykować ponieważ zapewniano nas, że w zarezerwowanym dla nas pokoju niczego nie będzie słychać.

Niestety, muzeum było nie dostępne i dopiero następnego dnia mieliśmy się udać na zwiedzanie. Przez okna niewiele było widać, więc udaliśmy się do pokoju. Pokój był malutki i wysoko, pod samym dachem, ale Internet działał, było czysto i nawet w telewizorze można było obejrzeć kilka kanałów telewizji naziemnej, więc nie było źle. Ponadto okazało się, że rzeczywiście odgłosów wesela wcale nie było słychać, a nawet rano w jadalni nie było widać śladów po we imprezie.
Po niezłym śniadaniu z paroma innymi entuzjastami epoki Napoleońskiej poszliśmy zwiedzać muzeum.

Muzeum Napoleońskie

Przyznam się, że z dużą rezerwą przekraczałem progi VIII wiecznego dworu w którym mieści się Muzeum Napoleońskie – czy aby warto było się wybierać w stosunkowo daleką podróż, aby zobaczyć parę eksponatów? Zwykle wszystko na lepiej wygląda niż smakuje.
Okazało się, że tym razem rzeczywistość przerosła wyobrażenia i reklamę. Tak wygląda ziszczenie moich dziecięcych czy raczej nastoletnich marzeń:

Makieta Bitwy pod Raszynem Muzeum Napoleońskie w Witaszycach
Makieta bitwy pod Raszynem Muzeum Napoleońskie w Witaszycach

A takie makiety są dwie: bitwa pod Raszynem i Waterloo. Podobno w muzeum w sumie jest około 10.000 figurek, z których ponad połowa znajduje się na makietach, a pozostałe, różnej wielkości, rozmieszczono w gablotach prezentując rozmaite formacje wojsk z różnych lat.

O ile makiety przeniosły mnie w świat młodzieńczych marzeń, to bliższa moim obecnym zainteresowaniom biblioteka wywołała mój zachwyt i podziw. Zgromadzona w niej literatura tematu chyba nie jedną akademicką bibliotekę mogła by wprawić w zakłopotanie. Przypuszczam, że znajdują się w niej wszystkie współczesne publikacje wydane w Polsce, wiele przedwojennych, a także wydawnictwa zagraniczne. Po tym imponującym widoku, swojej biblioteczki (z której do tej pory byłem dumny) długo nikomu nie pokażę. Szafy w kolejnych pomieszczeniach są wypełnione przeróżnymi eksponatami – odznaczeniami, dyplomami, porcelaną. Jest także makieta angielskiego okrętu Victory, symbolu przegranej przez Napoleona bitwy o Anglię. Mimo, że sam model jest piękny, to wystawienie go w tym miejscu wzbudził u mnie ambiwalentne uczucia. Wśród eksponatów znajdują się dyplom i medale Świętej Heleny. Taki medal zachował się zbiorach rodzinnych po Stanisławie Polkowskim. Natomiast właściciel najbardziej jest dumny z maski pośmiertnej i włosu Napoleona.


Ściany nad szafami są zawieszone obrazami i grafikami związanymi z wojskami czasów napoleońskich. Tu akurat nie mam kompleksów, ale co nieco chętnie bym wymienił, szczególnie że w mojej kolekcji jest zbyt dużo prac Ryszarda Morawskiego autora grafik do albumów Wydawnictwa Karabela.

Nie wiem ile czasu spędziliśmy w tych kilku salach, ale na pewno była to zbyt krótka wizyta, więc planuję znów tam pojechać.

Na koniec wspomnę o moim największym marzeniu: armacie stojącej przed domem na gazonie. Jej widok przed wejściem do muzeum powinien od razu uprzedzić co może mnie spotkać w środku.

Armata na gazonie przed pałacem Muzeum Wojen Napoleońskich Witaszyce

Czy mój przodek był z Napoleonem w Moskwie?

bitwa Berezyna 1812 BieleckiLegenda rodzinna głosiła, że mój przodek był z Napoleonem w Moskwie. Okazało się, że zamiast zwiedzania Moskwy były ciągłe marsze i jedna duża bitwa Berezyna. Co prawda, trudno było śledzić losy skromnego podporucznika w masie 100 tysięcy polskich żołnierzy Wielkiej Armii 1812 roku, ale wiedza, w którym pułku służył była wystarczająca do zanegowania legendy. Natomiast wcale nie jest wystarczająca do poznania pełnego szlaku bojowego.

Moskiewska wyprawa Napoleona w 1812 r.

Prześledziłem losy 17 pułku piechoty w którym służył mój przodek Stanisław Polkowski. W czasie wyprawy na Moskwę 17 pułk piechoty, był przydzielony do 17 dywizji w V korpusie Poniatowskiego.
Na wojnę 1812 roku wyruszyli w czerwcu z Twierdzy Modlin , która budowali od 1 września 1811 roku. 20 czerwca, po przejściu drogą przez Różan, Ostrołękę dotarli do Nowogrodu. Następnie drogą Jedwabne Szczuczyn Grajewo doszli Rajgrodu, gdzie odpoczywali 25 i 26 czerwca. Dalszy marsz całego V Korpusu prowadził do Grodna, gdzie dotarli 4 lipca. Był tam pierwszy postój w mieście za granicą Księstwa Warszawskiego. Po odpoczynku opuścili miasto, aby udać się do miasteczka Skidel (6 lipca), a następnie drogą Szczuczyn- Żołudek-Bielica do Nowogródka (10 lipca). Po 5 dniach ciągłego marszu 12 lipca dotarli do Nieświerza. Kolejny postój w Ciemkowiczach ze względu na niewielką odległość od nieprzyjaciela postój miał charakter ubezpieczony. 18 lipca V Korpus w całości dotarł do Słucka. Noc z 23 lipca na 24 lipca spędzili w Ihumieniu (w 1923 roku zmieniono nazwę miejscowości na Czerwień). Następnego dnia pod Jakszczycami przekroczyli Berezynę. Na koniec miesiąca dotarli pod Mohylew, gdzie nastąpiło wydzielenie sił 17 dywizji Dąbrowskiego do blokowania twierdzy Bobrujskiej. Od tej pory 17 dywizja działa niezależnie od V korpusu, który poszedł z Napoleonem na Moskwę. Mój przodek więc nie brał udziału w wielkich bitwach pierwszego etapu wojny jak Smoleńsk czy Borodino, a obserwował i częściowo blokował twierdzę Bobrujsk oraz osłaniał szlaki komunikacyjne na zapleczu – trakt przez Mozyrz na Kijów. Zdrowo się na maszerował w tym czasie: z samego Modlina przez Grodno do Mohylewa jest obecnie niemal 800 km, które pokonali w niecałe 40 dni.

Marsze i potyczki

Następnie byli w ciągłych marszach przeciwdziałając grupie generała Zapolskiego, korpusowi gen. Hertla, aż w końcu wzięli udział w ostatniej wielkiej bitwie tej kampanii: bitwie nad Berezyną. A następnie pokonali w śniegu ponad 600 km do Warszawy.
Może właśnie za udział w bitwie pod Berezyną Stanisław Polkowski otrzymał Virtuti Militari? Nie koniecznie. Joanna Żubrowa otrzymała Virtuti Militari za udział w potyczce podczas kampanii 1812 roku (nie jak się ciągle błędnie przepisuje za Zamość).

Na przykład 8 września, „pułkownik Hornowski [dowódca 17 p.p.] donosi, że dwie kolumny pułkowników Drejera i Baranowa, każda mocna z czterech batalionów, chcą się przebić z Czernichowa do Bobrujska, o czem chcąc się przekonać, posłał mocny oddział złożony z piechoty i kawalerji pułku piętnastego jazdy pod komendą kapitanów Szoma i Bromirskiego do Rohaczewa i Żłobina, którzy w Rohaczewie niespodziewanie napadłszy na nieprzyjaciela prócz wielu bardzo wykłutych, przyprowadzili wiele niewolnika i donieśli o rzeczywistej sile nieprzyjaciela.” Opis z Dziennika czynności wojennych generała Dąbrowskiego, spisany przez generała Dominika Dziewnowskiego, który znajdował się na portalu napoleon.org.pl.
Jedyną poważniejszą bitwą 17 p.p. w tym okresie jest bój pod Pankratowiczami 14 września 1812 roku.

Armia Księstwa Warszawskiego Gabriel Zych

Bitwa Berezyna 1812

Tak więc zamiast barwnej opowieści o wyprawie do Moskwy, Stanisław Polkowski odbył mordercze marsze i przeżył kilka rzadko wzmiankowanych utarczek z nieprzyjacielem.
Jedynym mocnym momentem był wielce prawdopodobny udział Stanisława Polkowskiego od 25 do 29 listopada 1812 w bitwie nad Berezyną osłaniającej przeprawę przez rzekę. Gabriel Zych w książce „Armia Księstwa Warszawskiego 1807-1812” ocenił ją jako wielki sukces Napoleona. Został on odniesiony przez w dużej mierze przez Polaków – ponad jedna trzecia sił sprzymierzonych stanowiły oddziały polskie. Poniosły też one wielkie straty: z początkowego stanu ponad 4000 żołnierzy zginęło ponad 1000 szeregowych, 300 młodszych oficerów. Bardzo wielu starszych oficerów było rannych, a według Roberta Bieleckiego, dowódca 17 pułku piechoty – Józef Hornowski dostał się do niewoli (według Gembarzewskiego dostał się do niewoli 14 stycznia 1813 roku).

Poprzedni wpis o Stanisławie Polkowskim:
Przesłanki, że mój przodek Stanisław Polkowski służył w pułku 17 piechoty Księstwa Warszawskiego
następny wpis o Stanisławie Polkowskim: Album Piechota z serii Wojsko Księstwa Warszawskiego – czyli jak wyglądał mój przodek w mundurze.

Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego

We wcześniejszym wpisie dotyczącym edukacji dziadka Adama Markowskiego starałem się opisać ten okres na podstawie znajdujących się w domowym archiwum świadectw ze szkół. A tu okazało się, że w zasobach archiwum Uniwersytetu Warszawskiego znajdują się „skarby genealogiczne” – dokumenty podające wszystko jak na tacy np. życiorys.

Życiorys z Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego

Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego zdjęcie Adam Markowski z podaniaRzeczywiście, tak jak się domyślałem, początkową edukację odbył w Janowie (par. Świedziebnia) – w 3 oddziałowej szkółce, którą ukończył w 1909. Oznacza to, że do szkoły poszedł w wieku 7 lat. Obecnie wydaje się, że To był normalny wiek, ale w tamtych czasach do szkoły chodziły już dzieci pięcioletnie!

W tym czasie umarł mu ojciec. To dla mnie nowa informacja – pisałem wcześniej do USC w Świedziebni z prośbą o odszukanie aktu zgonu pradziadków, ale urząd nie odpowiedział, nawet na list wysłany pocztą. Miałem w związku z tym nadzieję, że akt zgonu znajdę już w Archiwum Państwowym w Toruniu, ale według bazy pradziad są tam akty tylko do roku 1907. Szkoda, będę musiał poczekać aby nie użerać się z urzędem, ale na szczęście informacje zawarte w tych aktach nie są to dla mnie kluczowe.
Po 3 letniej przerwie, kontynuował naukę w pięciodziałowej szkole w Rypinie. Szkoła miała dobrą reputację – jej absolwenci dostawali się do seminarium nauczycielskiego w Wymyślinie.

Adam Markowski życiorys załączony do podania do Rektora UW.
Adam Markowski życiorys załączony do podania do Rektora UW.

Tą drogą chciał też pójść mój dziadek, ale wybuch wojny mu przeszkodził – seminarium zostało zamknięte. Jak wynika z wspomnianej wcześniej książki „Rypin – dzieje miasta” pod redakcją Krzysztofa Mikulskiego, Rypin na początku I Wojny Światowej kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk, ale jesienią 1915 roku przywrócono działalność szkół w tym Progimnazjum Udziałowe Męskie tym razem pod opieką Koła Macierzy Szkolnej. Dziadek kontynuował tam naukę do 1917 roku, a następnie jak pisałem, przeniósł się z Rypina do Płocka – dostał się do Gimnazjum Koła Macierzy Szkolnej czyli poprzedniczki słynnej Małachowianki. Tam znów przerywał naukę na rozbrajanie Niemców w 1918 i podczas inwazji bolszewickiej w 1920 roku (tym razem wstępując na ochotnika do wojska).

Adam Markowski podanie do Rektora Uniwersytetu Warszawskiego
Adam Markowski podanie do Rektora Uniwersytetu Warszawskiego

Pozostałe dokumenty z Archiwum UW

Co ciekawe, swoje podanie do Rektora Uniwersytetu Warszawskiego wysyłał z Dworu Radziejowice poczta Mszczonów. W Radziejowicach jest dworek, który podobno zajmował administrator dóbr Radziejowice. Można przypuszczać, że dziadek był guwernerem dzieci administratora.

Do tej pory myślałem, że dziadek ukończył studia w około 1927 roku, a następnie uzyskał państwowy dyplom potwierdzający kwalifikację na nauczyciela szkół średnich z historii, ale pracę magisterską złożył później i tytuł magistra filozofii na UW uzyskał dopiero w 1932. Tymczasem wtedy zasady były zupełnie inne! Dowiedziałem się o tym z podania znajdującego się w drugiej teczce z archiwum uniwersytetu warszawskiego. Dziadek pisze w nimi, że pracuje nad doktoratem u profesora Handelsmana (Marceli Handelsman) i przed uzyskaniem doktoratu potrzebuje dyplomu magistra. W związku z tym prosi o wyznaczenie dodatkowych egzaminów aby uzyskać dyplom magistra.

Podanie o dyplom Adam Markowski Okazuje się, że w latach w których studiował nie było pojęcia magisterium – można było zakończyć studia i uzyskać państwowy dyplom nauczycielski lub dalej je kontynuować do uzyskania uczelnianego dyplomu doktora. Dopiero później wprowadzono zasady wprowadzające magisterium.

 

 

 

Następny wpis o archiwum uniwersytetu warszawskiego –>

< --Poprzedni wpis o Adamie Markowskim
Następny wpis o Adamie Markowskim –>

Wywód przodków czyli tzw. drzewo genealogiczne

Drzewo genealogiczne 5 pokoleń Kim byli moi przodkowie
Drzewo genealogiczne Macieja Markowskiego (kliknij aby powiększyć)

Moje drzewo genealogiczne (a tak naprawdę to wywód przodków) jako spis treści bloga dotyczącej mojej rodziny. Znane mi są są wszystkie osoby 5 pokoleń wstecz. W przypadku linii Taty piąte pokolenie żyło na przełomie XVIII i XIX wieku. W przypadku linii Mamy dopiero 6 lub 7 pokolenie to są osoby żyjące na przełomie tych wieków – z tego powodu wywód przodków Mamy jest znacznie pełniejszy – brakuje tylko 1 osoby 6 pokoleń wstecz, a kilka linii sięga głębiej w XVIII wiek lub nawet dalej. O tworzeniu drzew, ich rysowaniu czy ich drukowaniu można znaleźć więcej informacji w zakładce porady.

Wywód przodków Macieja Adama Markowskiego

Dziadkowie

Adam Markowski (1898-1976) biogram w Wikipedii
Mój dziadek od strony taty.
Lata szkolne na podstawie zachowanych dokumentów.
Lata szkolne na podstawie dokumentów uzyskanych z archiwum Uniwersytetu Warszawskiego
Nauczyciel Gimnazjum Staszica
okres Powstania Warszawskiego w podwarszawskim Zalesiu
Nauczyciel warszawskich liceów
Biogram w Wikipedii
Lata szkolne na podstawie dokumentów z Centralnego Archiwum Wojskowego – mój Dziadek był Peowiakiem

Wanda Markowska z Polkowskich (1898-1958) biogram w Wikipedii
Artykuł zbiorczy
Artykuł w Gazecie Wyborczej – Akademii Opowieści
Moja babcia, której nie poznałem.
Dzieciństwo babci Markowskiej.
Gimnazjum Św. Katarzyny w Petersburgu.
Nowe informacje genealogiczne zdobyte z archiwum UW.
Bancia uczyła na Sorbonie. a nie w Królówce
Działalność niepodległościowa młodzieży w Petersburgu (Centralne Archiwum Wojskowe)
Gimnazjum Anny Wazówny

Adam Karol Smoliński (1910-1996) biogram w Wikipedii
Pan Profesor Adam Smoliński
Grochów – tam mieszkali Dziadkowie Smolińscy
okres Powstania Warszawskiego w podwarszawskim Zalesiu
Wanda Smolińska z Zaruskich (1911-1993)
Babcia.
Studia na SGH w świetle dokumentów z archiwum tej uczelni

Pradziadkowie

Kazimierz Markowski (1860-?)
Katarzyna Markowska z Szymańskich (1870-?)

Wacław Zygmunt Polkowski (1871-1952)
Bojowi bracia: Karol i Mieczysław szlak bojowy na podstawie dokumentów z Centralnego Archiwum Wojskowego
Maria Marcelina Polkowska z de Lamer (1873-1935)
Działalność niepodległościowa Prababci w Petersburgu (Centralne Archiwum Wojskowe)

Antoni Józef Smoliński (1882-1954)
Inżynier kolejnictwa CK w Galicji i PKP w Polsce
Helena Smolińska z Brüchów (1882-1977)

Ryszard Marian Zaruski (1880-1949)
Eugenia Zaruska z Dumów de Vajda Hunyad (1889-1977)
Bliski kuzyn – Karol Józef Geber – informacje z Centralnego Archiwum Wojskowego

Prapradziadkowie

Walenty Markowski (1822-?)
Katarzyna Markowska z Kuniszewskich (1823-1867)

Jan Szymański (1837-?)
Marianna Szymańska z Kowalskich (1840-?)

Bolesław Polkowski (1822-1880)
Marianna Polkowska z Niemczewskich (1830-1914)

Karol de Lamer (1836-1925)
Konstancja de Lamer z Surynów (?-?)

Karol Nikanor Smoliński (1852-1891)
Róża Smolińska z Hoffmannów (1859-1946)

Franciszek Brüch (1839-1922)
Helena Brüch z Pietnickich (?-1922)

Michał Marian Zaruski (1851-1917)
Poszukiwania żony Michała Zaruskiego
Walentyna Joanna Zaruska z Wyrzyków (1857-1885)

Aleksander Bazyli Duma de Vajda Hunyad (1859-1922)
Słynna wnuczka: Halina Martinowa
Wcześniejsze nieudane poszukiwania na Węgrzech
Próba podjęcia poszukiwań na nowo
Emilia Duma de Vajda Hunyad z Geberów (1868-1934)

Praprapradziadkowie

Franciszek Markowski (1777-1868)
Magdalena Markowska z Żendarskich lub Zientarskich (1786-1860)

Walenty Kuniszewski
Antonina Kuniszewska z Pieńkowskich (1786-1860)

Jakub Szymański
Marianna Szymańska ze Stefańskich

Balcer (?) Kowalski
Rozalia Kowalska

Stanisław Polkowski (1789-1858)
Żołnierz Księstwa Warszawskiego
Czy był on z Napoleonem w Moskwie?
Podróże genealogiczne: Muzeum Wojen Napoleońskich w Witaszycach
Album Piechota z serii Wojsko Księstwa Warszawskiego – czyli jak wyglądał mój przodek
Czy brał udział o obronie twierdzy Zamość w 1813 roku?
Koledzy z wojska – oficerowie 17 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego
w Łomży
Urzędnik Królestwa Polskiego
Zofia Polkowska z Bromierskich (1802-1852)

Nieznany Niemczewski
Nieznana Niemczewska

Mateusz de Lamer
Zofia de Lamer z Bielińskich

Nieznany Suryn Masalski
Adela Suryn Masalska z de Surdio

Antoni Smoliński
Anna Smolińska z Mahrów

Józef Hoffmann
Tajemniczy ojciec Józefa Hoffmana z romantycznym porwaniem w tle
Aleksandra Hoffmann z Miszkówna

Franciszek Brüch (1811-?)
Tekla Brüch z Dorożyńskich (1820-)

Jan Pietnicki (1835-1900)
Wincenta Pietnicka z Ollendrów

Michał Zaruski
Poszukiwania informacji o córce: Amelii po mężu Czaplickiej
Marianna Zaruska z Szczepkowskich (1821-1877)

Walenty Wyrzyk (1830-1903)
Mój przodek brał udział w Powstaniu Styczniowym
Zesłańcy po Powstaniu Styczniowym w Krasnoufimsku
Oficjalista dworski
Tajemnica: kto jest ojcem Walentego
kolejna próba rozwikłania tajemnicy
Feliksa Wyrzyk z Ołtuszewskich (1824-1896)

Sandor Duma de Vajdahunyadi
Amerykańska gałąź drzewa Dumów
Węgierska rodzina w amerykańskiej książce
Katalin Duma de Vajdahunyadi z Réthey’ów

Charles Emile Geber (1838-1879)
Imigracja moich przodków z Alzacji do Polski
Początki farbiarni i pralni chemicznej Józef Judlin(1856-1866)
Pralnie chemiczne na świecie – czy Judlin był prekursorem? I który Judlin
Sukcesory Józefa Judlina – (1866-1868)
Charles Geber, mój przodek, rozwija firmę (1875-1881)
Lata wojny
Koniec działalności Farbiarni i Pralni Chemichnej CH. Geber
Rodzina z Miluzy – Haffa
Emilia Geber z Leubner’ów (1846-1919)

Prapraprapradziadkowie

Józef Polkowski
Katarzyna Polkowska z Putoszyńskich

Wincenty Bromirski (1773-1827)
Prawnik
Potencjalna rodzina: Tomasz Uszyński
Małgorzata Bromirska z Przeradowskich (1778-1829)
i jej córki

Jan Smoliński (1789-?)
Ewa Smolińska z Serwańskich

Antoni Myszka (1789-1870)
Salomea Myszka z Michalskich

Franc Brüch
Josefa Brüch z Kornów

Johannes Doroziński
Rozalia Doroszenska z Błońskich

Michał Olländer
Paulina Olländer z Pyszyńskich

Jan Szczepkowski
odnaleziony po 10 latach poszukiwań
Karolina Szczepkowska z Bichanów

Piotr Wyrzyk (1788-1877)
Czy Piotr to Józef?
Próba rozwikłania zagadki czy Piotr to Józef za pomocą grafologii
Franciszka Wyrzyk z Lipczyńskich (1788-1850)
cmentarze Służewiec i Powsin, Folwark Olechów

Józef Ołtuszewski
Ludwika Ołtuszewska z Majewskich

Jean Geber (1797-1864)
Imigracja moich przodków – dzieci Jeana z Alzacji do Polski
Elizabeth Geber z Erhardów (1796-1872)

Moritz Leubner (1814-1856)
Augusta Leubner z Kazimirusów 1-voto Güthner (1825-1894)

5xpradziadkowie

Wojciech Polkowski mocno niepewne bo według Heroldii

Wojciech Bromierski hipoteza
Zofia Bromierska z Żmijewskich hipoteza

Franciszek Przeradowski
Magdalena Przeradowska z Mikulskich

Franciszek Myszka
Marianna Myszka z Sokołowskich

Adam Wyrzyk (1759-1830)
Brygida Wyrzyk z Koszewskich (1760-1821)

Andrzej Lipczyński (?-1860)
Ewa Lipczyńska (1771-1813)

Antoni Andrzej Ołtuszewski (Ołtusek) (1749-1834)
Szlachetny Ołtuszewski czy sławetny Ołtusek?
Urszula Ołtuszewska z Ścięgoszów (1755-?)

Tomasz Majewski
Katarzyna Majewska z Chmielewskich

Jean Geber (1766-)
Poszukiwania przodków w Alzacji
Moi alzaccy przodkowie (od połowy XVIII w.)
Moi kuzyni w Alzacji
Barbe Geber z Mauss (1773 – 1811)

Sebastien Erhard (1743 – 1808)
Elisabeth Erhard z Scherrer (1754 -1804)

Fryderyk Leubner
Dorota Leubner

Karol Kazmirus (1803-?)
Anna Rozina Kazmirus z Kerntopfów (1803-1856)

Kolejne zdobycze z archiwum UW

Jak napisałem wcześniej, w archiwum UW znajdują się tam prawdziwe skarby dla genealoga. Do wglądu dostałem po dwie teczki na osobę, ponieważ jedna zawierała dokumenty z pierwszego etapu studiów, po których uzyskiwano w tych latach dyplom nauczycielski, a druga z 1932 roku z dyplomem magistra. W międzyczasie nastąpiła reforma szkolnictwa wyższego i dyplom magistra przyznano niemalże automatycznie.

Wanda Polkowska zdjęcie wykonane w Petersburgu (z archiwum Uniwersytetu Warszawskiego)
Wanda Polkowska zdjęcie wykonane w Petersburgu (z archiwum Uniwersytetu Warszawskiego)
Pierwsza teczka oczywiście była ciekawsza. Znalazłem tam załączone do wcześniejszego wpisu podanie o przyjęcie babci w poczet studentów. Było ono napisane przez jej mamę Marię Polkowską z de Lamerów. Prawdopodobnie wraz z podaniem były uzyskane w Warszawie dokumenty: zaświadczenie o moralności wydane przez Ks. Aleksandra Woycickiego oraz trochę dłuższe potwierdzające dotychczasowe wykształcenie babci podpisane przez profesorów: Jana Baudouin de Courtenay, Bohdana Wasiutyńskiego oraz Ks. Aleksandra Woycickiego. Dokumenty są o tyle interesujące, że podpisani profesorowie byli wybitnymi jednostkami, które odcisnęły swoje piętno na polskiej nauce.
Dalej było jeszcze ciekawiej: życiorys babci wraz ze zdjęciem raczej mało oficjalnym (pewnie nie było innego). Nowymi faktami wynikającymi ze zdobytego w archiwum UW dokumentu to, że nie tylko skończyła Gimnazjum Św. Katarzyny (ze złotym medalem), ale także ukończyła 8 klasę pedagogiczną, a następnie została przyjęta w 1917 roku na Uniwersytet w Petersburgu. Z oczywistych powodów nauki na nim nie rozpoczęła. W ogarniętym rewolucją Petersburgu przebywała do grudnia, a następnie z rodziną wyjechała do Finlandii, gdzie przebywała rok (rodzice jak wiadomo wrócili wcześniej). Co ją zatrzymało nie wiem. Może sprawy harcerskie czy inne niepodległościowe?

Życiorys Babci Wandy Polkowskiej odnaleziony w Archiwum UW
Życiorys Babci Wandy Polkowskiej odnaleziony w Archiwum UW
I jeszcze jeden skarb zachowany w archiwum UW – indeks tej uczelni – już z poprawnym zdjęciem – w kapeluszu jak młodej damie przystało.
Druga teczka w archiwum UW zawierała między innym dyplom uzyskany przez babcię na Uniwersytecie Poznańskim, co mnie niezmiernie ucieszyło – nie muszę jechać do Poznania aby go uzyskać. W archiwum Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zachował się co prawda jeszcze tekst pracy babci, ale on może poczekać – recenzja z niego była bardzo pozytywna, a jeszcze do czasów krzyżackich w badaniach genealogicznych nie dotarłem. Drugim dyplomem w tej teczce był dyplom magisterski wydany w 1932 roku.
Cały czas mam wątpliwości co stało za zmianą uniwersytetu w 1924 roku. Może to był temat pracy końcowej? A może rodzina wysłała babcię aby powstrzymać ją przed ślubem z moim dziadkiem. Wszak ślub wzięli 17 kwietnia 1926 roku, czyli miesiąc po zakończeniu przez nią studiów – babcia zdała egzamin 8 marca 1926 roku, a zapowiedzi były 4 i 11 kwietnia. Świadkami nie był nikt z rodziny: Tadeusz Ćwierdziński architekt oraz Tadeusz Maria Żebrowski – urzędnik.

Wanda Polkowska-Markowska świadectwo chrztuNa zakończenie – może nie najważniejszy dokument, ale zawsze cieszący każdego genealoga lubiącego mieć porządek w dokumentach – w archiwum UW był również odpis aktu chrztu z Petersburga. Babcia rzeczywiście urodziła się w Klińcach, ale została ochrzczona w Petersburgu. Rodzicami chrzestnymi był brat ojca Wincenty Polkowski i Kazimiera Siemaszko córka Kazimierza. Nazwisko Siemaszko pojawia się w drzewie rodzinnym, ale Kazimierza brak. Następna zagadka do rozwiązania.

Wcześniejszy wpis o archiwum UW

Wcześniejszy wpis o babci Wandzie Polkowskiej-Markowskiej: Gimnazjum Św. Katarzyny w Petersburgu.
Następny wpis o Babci praca po wojnie