Aleksander Duma de Vajda Hunyad – Sanik

Aleksander Duma de Vajda Hunyad (w domu nazywany Sanikiem) był pierwszym synem Aleksandra Bazylego oraz Emilii z domu Geber, wnukiem Aleksandra. Miał kontynuować linię rycerskiego rodu Dumów, których mityczny przodek miał ocalić Regenta Hunyadyego w Bitwie pod Warną. Sanik urodził się w Warszawie w 1887 roku (akta parafii Ewangelicko-Augsubrskiej z tego roku się nie zachowały), mimo to, tak jak i jego ojciec był i czuł się Węgrem, ale w odróżnieniu od niego mówił po polsku. Do odzyskania niepodległości przez Polskę był obywatelem Cesarstwa Austriackiego, potem zgodnie z wprowadzonymi przepisami otrzymał obywatelstwo Polskie.

Aleksander Duma de Vajda Hunyad - Sanik Gienia
Sanik i moja Prababcia Eugenia

Sanik uczył się na wydziale budowlanym w Szkole Technicznej Wł. Piotrowskiego, gdzie w 1909 roku uzyskał dyplom ukończenia nauki.

Lidia Starkmeth I° v. Duma, II° v. Przedpełska
Na zdjęciu od lewej Helena Güthner (po mężu Pfeffer), Lidia Starkmeth (1 v Duma, 2 v Przedpełska), Helena Eberlein (po mężu Rossman), Ludwik Lau, Aleksander Duma de Vajda Hunyad.

Pierwsze małżeństwo

9 lipca 1910 roku ożenił się z Lidią Starkmeth z którą miał córkę Halinę Lidię (urodzoną w Warszawie 20 sierpnia 1911 roku). Małżeństwo Aleksandra z Lidią nie należało do udanych podobno ze względu na wybuchową naturę Sanika. Według córki pretensje zaczęły się już od momentu jej urodzenia – ojciec oczekiwał syna, kolejnego Aleksandra Duma de Vajda Hunyad, a nie córki.

Ze względu na austriackie obywatelstwo, po wybuchu I wojny światowej Aleksander z żoną i córką oraz jego brat Alfred (zwany w domu Fitkiem) zostali najpierw osadzeni na Pawiaku, a następnie zesłani w głąb Rosji. Do Warszawy wrócili w maju 1918 roku i zamieszkali na terenie Geberów na Grochowie, a następnie przeprowadzili się na Polną 66 (obecnie Noakowskiego 16) do moich Pradziadków Zaruskich. W pierwszej połowie lat 20-tych nastąpił rozwód, a Lidia wyszła za mąż za Wiktora Przedpełskiego, którego poznała podczas zesłania.

Sport motorowy

Po rozwodzie Aleksander Duma de Vajda Hunyad skupił się na pracy i sporcie motorowym. Przykładowo w 1921 roku w wyścigach motorów urządzonych przez Warszawskie Towarzystwo Cyklistów na Trakcie Brzeskim. Na starcie stanęło 8 śmiałków, ale 6 wycofało się z powodu „okropnej drogi”. Aleksander Duma pobił rekord trasy do Lublina dojeżdżając tam w 2 godziny i 24 minuty. Na mecie w Warszawie też był pierwszy (dziś, jadąc zgodnie z przepisami, tą trasę według google maps można pokonać w 2 godziny 36 minut).

Do sportu nie zraził go wypadek, który zdarzył się 31 lipca 1921 roku podczas wyścigów motorowych na nowo zbudowanym torze na Dynasach. Aleksandr Duma spadł z motoru wskutek najechanie na niego przez innego motocyklistę, a maszyna w pełnym pędzie wpadła na siedzącą przy samym torze publiczność. W konsekwencji jedna osoba zginęła, 6 osób zostało rannych.

W 1924 roku w Wielkich wyścigach Motocyklistów „Aleksander Duma zdobył pierwszą nagrodę oraz Mistrzostwo Województwa Warszawskiego na motocyklu Indian Big Chief, przebywszy dystans 300 km. w 4 godz. 38 min., czem osiągnął niebywałe rekord w naszych warunkach drogowych„.

Kradzież i odzyskanie samochodu

W 1922 roku Sanikowi ukradziono kupiony dopiero co samochód. Epopeja z jego błyskawicznym odzyskaniem była na tyle pasjonująca, że opis jej zamieszczono 9 listopada jednocześnie w dwóch gazetach: Kurier Warszawski R.102 nr. 308 i Robotnik: centralny organ P.P.S. R. 28 nr 307. Tekst był napisany przez jednego autora, ale zapewnie wskutek poprawek redakcyjnych wydrukowana treść lekko się różni. Poniżej oryginalna wersja z Robotnika z uzupełnieniami z Kuriera Warszawskiego.

Aleksander Duma de Vajda Hunyad – Sanik samochody Ford
Dwa typy ówczesnych samochodów Ford
Przemysłowiec p, Aleksander Duma, przed trzema miesiącami przyjął szofera, Bronisława Cacka. Jako zdolny mechanik-szofer, Cacek umiał wzbudzić zaufanie p. Dumy, który w drodze niejednokrotnie powierzał mu walizkę z pieniędzmi i broń, a sam prowadził maszynę. W ten sposób, p. Duma w ostatnich dniach jeździ! z Cackiem z ‚Warszawy do Tczewa, nic nie wiedząc, oczywiście że jego szofer jest niebezpiecznym opryszkiem i bandytą, karanym już kilkakrotnie za kradzieże i napady. Przed tygodniem p. Duma kupił za 12 milionów nową maszynę marki „Ford“.
[W Kurierze doprecyzowano, że nadwozie było typu kareta zarejestrowany pod numerem 3276. Podejrzewam, że oznaczenie to było kolejnym numerem prywatnego samochodu zarejestrowanego w II RP. W 1926 roku, po wymianie pieniędzy samochód Ford Fordor, 4 drzwiowa kareta kosztowała 9,600 zł, a Tudor 2 drzwiowa kareta 9,000 zł]

W niedzielę ubiegłą wspólnik p. Dumy, p. [Roman] Cyprysiak, jadąc wspomnianym samochodem, przy zbiegu ul. Granicznej i Królewskiej, musiał opuścić maszynę, gdyż pękła kiszka. Szefer, mimo, że miał z tyłu samochodu zapasową, oświadczył p. Cyprysiakowi, że nie ma kiszki, wobec tego p. Cyprysiak wręczył szoferowi wszystkie papiery, przynależne do tej maszyny, a sam odjechał dorożką.

Nazajutrz, t. j. w poniedziałek, p. Duma, przyszedłszy do garażu, ze zdziwieniem dowiedział się, że jak Cacek wyjechał w niedzielę, to do tej pory nie przyjechał.
[W Kurierze dodatkowo poinformowano, że samochód garażował w domu przy ulicy Oboźnej nr 3, a Aleksander Duma mieszkał przy Polnej 66, tam gdzie i moi Pradziadkowie].

P. Duma udał się do urzędu śledczego, gdzie dowiedział się, że Cacek jest niebezpiecznym przestępcą kryminalnym. P. Duma zaczął robić wywiady po garażach, składach benzyny i t. p., lecz bez skutku. Wobec tego p. Duma jeździł motocyklem po Warszawie i upatrywał maszyny. Wczoraj po południu p. Duma zatrzymał na Nowym Świecie silnie zabłocony samochód wracający z prowincji. Od szofera tego samochodu dowiedział się p. Duma, że poszukiwany przez niego samochód widziano w drodze pod Górą Kalwarją. Ale w Górze Kalwarji samochodu już nie zastano. P. Duma wyruszył w drogę. W Górze Kalwarji dowiedział się, że był taki samochód i że przed godziną wyjechał w kierunku wschodnim. Ciemno już było, ale ścigający nie zapalili reflektoru przy motocyklu aby światłami nie spłoszyć uciekającego. W drodze zauważyli uciekający samochód. Uplanowali, że motocykl minie samochód poczem mieli stanąć z bronią w ręku na szosie i w razie niezatrzymania się, strzelać do jadących. Ale w silnym pędzie przy wjeździe na mostek drewniany, pękła kiszka motocyklu. Zakładanie nowej kiszki trwało około pól godziny, poczem znowu rozpoczął się pościg. W odległości mniej więcej pól kilometra od Warki wydarzyła się znowu katastrofa. Pędzący motocykl natrafiwszy na półmetrową wyrwę, w szosie, wywrócił się i jadący zrobili salto mortale, lecz na szczęście nie odnieśli szwanku. Natomiast przy maszynie pękły wszystkie opony i złamały się widelce. P. Duma podążył pieszo w stronę Warki, p. Jabrzemski zaś pozostał na szosie przy reperacji motocyklu. Przybywszy do Warki około g. 6 wieczorem p. Duma zawiadomił policję, która zjawiła się w restauracji, gdzie zajechali Cacek i jego przyjaciele.

Wszystkich aresztowano. [Według Kuriera: przy sporządzaniu protokółu w komendzie policji w Warce ustalono, że z pięciu towarzyszących Cackowi mężczyzn, jeden był żydem-paserem, pozostali zaś — szoferzy na miejscowej komunikacji samochodowej Góra Kalwaria – Warka]. Piątka ta właśnie planowała, jak przemalować maszynę. Cacka przewieziono nocy wczorajszej tymże samochodem do Warszawy i umieszczono w areszcie urzędu śledczego. Na badaniu Cacek tłómaczył się, że jakoby jeździł ze swoją rodzina i ze szwagrem, niestety, nazwiska szwagra nie pamięta. P. Duma oświadczył policji, że nie ma żadnej pretensji do Cacka, zrzeka się oskarżenia i jedynie zadowolony jest, że dopiął swego celu i odzyskał samochód.

Ujęty szofer-bandyta ma za sobą bogatą przeszłość. Podczas okupacji niemieckiej siedział w więzieniu rok i 8 miesięcy — za kradzież opon i benzyny. Dnia 10 września 1919 r. Cacek, uzbrojony w nóż sprężynowy, podając się za ajenta urzędu śledczego, wraz z Bolesławem Ostrowskim, członkiem milicji ludowej, dokonał napadu rabunkowego na mieszkanie Małgorzaty Bugajskiej przy ul. Elektrycznej Nr. 1 (na Powiślu). Za napad ten Cacek i Ostrowski byli skazami po 8 miesięcy więzienia, ponieważ jednak czas ten odsiedzieli do czasu sprawy, przeto zaraz po wyroku zwolniono ich.

Myślę, że opisana powyżej historia świetnie oddaje charakter Aleksandra Duma de Vajda Hunyad, czującego w sobie krew ognistych węgierskich przodków.

Hasbachowie i Markgrafowie z Białegostoku

Aleksander ożenił się po raz drugi w styczniu 1931 roku. Jego wybranką została Elisabeth (w domu nazywana Lisą) Hasbach urodzona w Dojlidach w 1896 roku. Była ona córką znanego przemysłowca (ale wtedy już zbankrutowanego po kryzysie 1920 roku) Artura Hasbacha (Białostocka rodzina Hasbachów została opisana przez Elżbietę Kozłowską-Świątkowską i Józefa Maroszka w książce „Hashbachowie. Z rodzinnego sztambucha„). Jej starszy brat Aleksander ożeniony był z Ingeborg Elisabeth Markgraf. Nazwisko to pojawiło się przy okazji badania rodziny Weschke (drugiego męża Barbary Judlin z Geberów). Po intensywnych badaniach udało się ustalić, że zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa i parantele są stosunkowo bliskie: prawnuczka Emila Weschke wyszła za mąż za brata żony Aleksandra Dumy. To powinowactwo zostało przedstawione na poniższym wykresie relacji rodzinnych.

Aleksander Duma de Vajda Hunyad – Sanik Hasbach Markgraf
Uproszczone drzewo genealogiczne rodzin Geber, Duma Hasbch i Markgraf

Okupacja

Aleksandra Duma de Vajda Hunyad wszedł do całkowicie niemieckiej rodziny. Brat jego teścia Erwin Hasbach, który przed wojną między innymi był przewodniczącym Rady Niemców w Polsce, senatorem reprezentującym mniejszość niemiecką, a dwa miesiące po wybuchu II wojny światowej został odznaczony przez Adolfa Hitlera Złotą Odznaką Honorową NSDAP. Przez rodzinę wnuczki Emila Weschke (drugiego męża Barbary Geber) koligacje wiodły do najstarszych wojskowych rodów pruskich (np. Baronów Wessel Freytag von Loringhoven tych od zamachu na Hitlera). Jak wspominałem Aleksander, tak jak jego ojciec, czuł się Węgrem. Nic więc dziwnego, że dał się wpisać na Reichslistę (VLS 1). Podobno jego zgoda została wyrażona w porozumieniu z AK, ale i tak rodzina zerwała z nim stosunki.

Tym nie mniej jakiś kontakt został utrzymany. Chociażby, gdy rodzinie Tadeusza Serafińskiego (koligacja przez Meyów) groziło wyrzucenie z domu przy Wilczej 2 (zajmowano tam mieszkania dla Niemców) zamienili się mieszkaniami z Aleksandrem, który mieszkał wtedy na Hożej 13. Aleksander wyciągał też różne osoby z opresji, podobno też z Gestapo. Nie udało mi się znaleźć spisanej wzmianki na ten temat, może kiedyś trafię tak jak natknąłem się na informację o donosie na Dziadka Adama Markowskiego jako zarządzającego tajnym nauczaniem w Staszicu przechwyconym przez AK na poczcie.

Pod koniec wojny Aleksander z żoną wyjechali do Niemiec i osiedlili w Monachium. W 1952 roku nastąpił rozwód i Aleksander, w wieku 65 lat, po raz kolejny się ożenił. Niestety, informacje o jego nowej wybrance nie przetrwały w rodzinie.

Aleksander Duma de Vajda Hunyad zmarł w 1964 roku w Monachium. W rodzinie panują sprzeczne opinie, czy przed jego śmiercią córka mu wybaczyła i się z nim spotkała.

One thought on “Aleksander Duma de Vajda Hunyad – Sanik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *