Czy warto tworzyć drzewa genealogiczne?

Czy warto tworzyć drzewa genealogiczne?  Podróż śladami przodków do Wilna
Podróż śladami przodków do Wilna

Niedawno, kilka razy pytano mnie: czy warto tworzyć drzewa genealogiczne? Zwykle odpowiedź była krótka – jest to moje hobby, pasja i tak samo można się zapytać po co moczyć kij w wodzie (uprawiać wędkarstwo), znać wszystkie narzeczone graczy ulubionego zespołu piłkarskiego czy zbierać znaczki. I taka odpowiedź zwykle kończy rozmowę. Natomiast, niedawno przeczytałem następujące stwierdzenie:
Według prof. M. Gumowskiego: „Z nauk historyczno-archeologicznych to NUMIZMATYKA jest jedną z najbardziej interesujących i najciekawszych, bo łączy się z historią, ekonomią polityczną, historią sztuki, heraldyką, sfragistyką, ikonografią it.p. a jej przedmiotem badań i KOLEKCJONERSTWA są MONETY, MEDALE, MEDALIONY.”
Na szczęście w stwierdzeniu widnieje „jedną z najciekawszych”, a nie najciekawszą. Bo przecież wszyscy wiemy, że genealogia jest najciekawszą! Łączy się ze znacznie większą liczbą dziedzin.

Ale czy potrafię udowodnić, że warto tworzyć drzewa genealogiczne?

Tworzenie drzew genealogicznych, a w zasadzie mówiąc szerzej: genealogia jest nauką pomocniczą historii i nie tyle co łączy się z historia, a wręcz jest historią. W naszym, hobbistycznym wydaniu, historia naszej rodziny. I trudno mi sobie wyobrazić zajmowanie się na poważniej genealogią bez pogłębiania wiedzy historycznej. Nie był to mój ulubiony przedmiot w szkole, a zawodowo wręcz szkodliwe było patrzenie się za siebie, skoro zajmowałem się najnowszymi technologiami.
Teraz z wielką przyjemnością nadrabiam zaległości. Przy okazji zorientowałem się, że w szkole uczy się zupełnie innej wersji historii, niż w naukowych opracowaniach. Więc aby zbytnio nie mącić dziecku w głowie, przed rozmową z nim muszę zaglądać do podręcznika i dowiedzieć się na ile upraszczając, nagięto prawdę historyczną.

Dla wielu osób genealogia i heraldyka to dwie nierozłączne dziedziny, ale w moich badaniach zwykle nie zwracam uwagi na herby. Zajmując się głównie XIX wiekiem, mam do dyspozycji znacznie bardziej wiarygodne źródła wiedzy niż sporządzane dla zaborców wywody szlacheckie. Spotkałem się już ze zbyt wieloma przykładami sfałszowanych wtedy wywodów, aby je traktować poważnie bez gruntownego sprawdzenia. Niektóre przykłady są wręcz przykładami anegdot, jak wywiedzenie szlacheckości kilku rodzin od małżeństwa, które zmarło bezdzietnie.

Genealogia to nie tylko historia czy heraldyka. Ekonomia polityczna w poszukiwaniu przodków też jest również bardzo ważna, bo podpowiada nam dlaczego się przeprowadzali, tracili majątki czy emigrowali. Niektórzy z nas znają się na datowaniu fotografii, mundurach czy strojach z różnych epok i regionów oraz kuchni przodków. Ciągle zgłębiamy geografię poszukując gdzie ten i ów przodek mógł się urodzić, wziąć ślub czy w końcu umrzeć. A sam doświadczyłem przydatności grafologii przy rozwikływaniu jednej z zagadek rodzinnych.

I genealogia to nie to tylko sucha nauka. Większość z nas jest sprawnymi detektywami szukającymi każdego śladu po naszych przodkach. Warto tworzyć drzewa genealogiczne by ciągle mieć przyjemność z rozwiązywania zagadek jakie nam zdają nasi krewni chowając się pod różnymi wersjami nazwiskami, ciągle się przeprowadzając i podając dowolny wiek w dokumentach. Szukanie poszlak jest chyba jednym z podstawowych zajęć genealoga. Można się pokusić o stwierdzenie, że w obliczu naszych wyzwań rozwiązanie krzyżówki staje się zajęciem nie tyle trywialnym, co nudnym.

Warto tworzyć drzewa genealogiczne, aby mieć ciągłe preteksty do podróży, zwiedzania różnych, czasem przedziwnych miejsc. Wielu z nas nieobce są pełne podejrzliwości spojrzenia, gdy zwiedzamy i fotografujemy lokalne cmentarze, a nasze opowieści o takich wycieczkach spotykają się z uśmiechem pełnego politowania czasami nawet u najbliższej rodziny. Na szczęście, zwiedzanie kościołów w których nasi przodkowie byli chrzczeni czy brali ślub spotyka się z większym zainteresowaniem. Ale jak odnajdziemy już jakiś zamek czy pałac związany z nam rodzinnie, to czasami nawet dalsi znajomi chcą zobaczyć zdjęcia z wycieczki. Odnalezienie śladu obecności naszych przodków czasami staje się okazją do zaskoczeń i wzruszeń, jakie mnie spotkało, gdy jadąc przez kujawską wieś natknąłem się na kapliczkę wystawioną przez moich przodków.

Niektórzy, udają się w dalekie podróże, aby spotkać swoich krewnych mogących się znajdować na niemal (?) wszystkich kontynentach. Są to podróże nie tylko sentymentalne, ale wspólnymi siłami, łącząc wspomnienia rożnych osób, można odkryć nowe informacje o swoich przodkach. Jest to również okazja do rozszerzenia słownictwa języka obcego lub nawet poznania nowego. Znajomość języków obcych szlifujemy również rozmawiają o genealogii poprzez Internet z hobbistami takimi jak mu mieszkającymi na całym świecie.

Jednak najbardziej warto tworzyć drzewa genealogiczne, aby utrzymywać coraz ściślejszy kontakt ze swoja rodziną.

Wydaje mi się, że w porównaniu z innymi krajami, w Polsce więzi rodzinne były szczególnie często rozrywane. Nie chodzi mi tutaj o sam fakt wielkich narodowych tragedii jakimi były obie wojny światowe i powstania, ale ich późniejsze konsekwencje. Przykładowo, zmiany ekonomiczne następujące wskutek rozbiorów, wojen napoleońskich, spowodowało upadek ekonomiczny wielu rodzin szlacheckich, a co za tym szło zmianę ich statusu. Stali się najemnymi zarządcami majątków, często zmieniając miejsce zatrudnienia. Doskonale to widać w mojej rodzinie Wyrzyków. Sięgając głębiej, polityka Jagiellonów, a później rozbiory były jedną z przyczyn słabszego rozwoju miast, a co za tym idzie mniej ludności na stałe, wiele pokoleń osiadało w jednym mieście. Jedynie niektóre rodziny chłopskie, a na przeciwnym biegunie ziemiańskie, mogły zaznać wielopokoleniowych domów.

Tak więc dlatego warto tworzyć drzewa genealogiczne.

2 komentarzy na temat “Czy warto tworzyć drzewa genealogiczne?

Dodaj komentarz