Grochów odchodzące klimaty Andrzej Barański

Książka Grochów odchodzące klimaty Andrzeja Barańskiego wyszła już jakiś rok temu, ale jej dystrybucja odbywa się tylko za pośrednictwem Centrum Kultury w Dzielnicy Praga-Południe. Długo było mi do praskich placówek Centrum Kultury jakoś nie po drodze. Parę dni temu kolega napisał do mnie, że ciekawych rzeczy się dowiedział o mojej rodzinie z książki, więc zadziałałem natychmiast. Nie dałem rady co prawda dojechać na Grochów w godzinach pracy kasy, ale dzięki uprzejmości Pań tam pracujących jeszcze tego samego dnia miałem książkę w ręku. Rozdział o Geberach przeczytałem na przystanku, czekając na tramwaj powrotny.

Grochów Odchodzące klimaty Andrzej Barański

O Geberach w książce

Rzeczywiście, dość spory fragment jest poświęcony mojej rodzinie. Ale w miarę czytania rosło moje zdziwienie, a resztki włosów stawały dęba. Postaram się wypunktować co ważniejsze uchybienia, ale tak naprawdę tekst należało by napisać od nowa. Zakładam, że czytelnicy lub śledzą losy rodziny Geberów na moim blogu (na który z resztą powołuje się p. Andrzej Barański) lub mieli książkę w ręku. A jak nie mieli i interesują się historią Grochowa, to powinni mieć.

Po pierwsze autor wspomina o pierwszych pralniach, w domyśle chemicznych, w Warszawie w roku 1820 i 1821. Tylko, że trudno mi jest to zrozumieć skoro w literaturze przedmiotu przyjmuje się, że pierwsza idea prania chemicznego pojawiła się 1825 roku w Paryżu, a pierwsza pralnia chemiczna powstała 1849. Jestem bardzo ciekaw informacji źródłowych o tych pralniach chemicznych w Warszawie z 1820 roku, bo to byłoby przełomowe odkrycie zmieniające spojrzenie na całą historie tej dziedziny.

Wbrew temu co Andrzej Barański napisał w swojej książce, przybywając do Warszawy około 1854 roku, Józef Judlin nie był właścicielem żadnej fabryki tekstylnej w Miluzie – dopiero co zakończył szkolenie na farbiarza razem z Jeanem Geberem. Legenda rodzinna o fabryce w Miluzie prawdopodobnie dotyczyła rodziny Haffa. W każdym bądź razie, mimo moich usilnych poszukiwań, nie udało się odnaleźć żadnego śladu Judlinów w Miluzie ani ich fabryki. Haffowie występują a i owszem.

Dla autora nie jest sprawa jasna czy w Lipkowie była farbiarnia, bo ponoć nie znalazł o niej informacji w monografii Lipkowa (ks. Wacław Kurowski Lipków Sienkiewiczowski). A tam stoi jak byk na przykład takie zdanie: „Tuż farbiarnia murowana, dachówką karpiówką pokryta, z kotłami miedzianymi do farbowania tkanin.”

Założycielem pralni chemicznej i farbiarni w Grochowie nie był Jean Geber, ale Józef Judlin. W ogłoszeniu umieszczonym w Kurierze Warszawskim w 1862 roku Judlin informuje o działaniu jego nowej fabryki w Grochowie, a w 1869 roku zamieszczono ogłoszenie o otwarciu spadku po Józefie Judlinie, właścicielu osady w terytorium dóbr Grochów.

Przyznam się, że nie wiem jak skomentować zdanie: „Minęło kilka lat od katastrofy w Berlinie, gdy rada rodzinna postanowiła kontynuować dzieło J. Judlina i J.Gebera jako spółka „Ch. Geber i sukcesorzy J.Judlina””. Ani firma nie przestała działać, po śmierci Józefa Judlina (prowadziła ją Barbara do 1875 roku, gdy sprzedała swojemu bratu, Charlesowi), ani żadnej rady rodzinnej nie było, która miała by coś postanawiać. Co więcej, autor wcześniej sam napisał, że katastrofa w której zginął Józef Judlin zdarzyła się w 1867 roku, dalej, że żona namówiła Charlesa Gebera do przyjazdu do Warszawy w 1863! Więc gdzie te kilka lat przerwy w działaniu firmy?! Chyba że ujemne.
Poza tym, żona nie mogła go namówić do przyjazdu do Polski w 1863 roku, bo do 31 grudnia 1863 odbywał, zdaje się 10-letnią, służbę wojskową! Ożenił się dopiero w Warszawie w 1864 roku z Warszawianką – mającą wtedy 18 lat moją 3 x Prababką.
Mniejszym uchybieniem jest na przykład, nieprawidłowo zapisane nazwisko drugiego męża Barbary – powinno być Weschke lub Weschkie.
W tym samym akapicie p. Barański rozwodzi się nad decyzję Charlesa Gebera o założeniu fabryki w Grochowie, która jak wyżej napisałem, działała już przed jego wyjściem z wojska.

Kolejnym grubym błędem jest wymyślenie sobie faktu sprzedaży firmy na początku lat 60-tych XIX wieku przez Józefa Judlina juniora (urodził się w 1860 roku) – przypuszczam, że była autorowi potrzebna po kompletnym pogubieniu się w chronologii zdarzeń. Trudno sobie wyobrazić aby kilkuletni szkrab podejmował decyzję o sprzedaży firmy. Nawet w 1875 roku, gdy rzeczywiście Charles Geber kupował firmę od siostry miał zaledwie 15 lat.

W dalszej części grubszych błędów, wartych sprostowania, nie zauważyłem, poza pominięciem różnych ciekawych wątków, jak na przykład udział Karola Gebera w walce o niepodległość.

Ale są w tej części książki również rzeczy pozytywne.
Bardzo mi zaimponowało powiązanie powstania „fabryki” w Grochowie z budową mostu Kierbedzia. Rzeczywiście, budowę mostu rozpoczęto latem 1859 i jego powstanie chyba bardzo pozytywnie wpłynęło na rozwój Grochowa. Nie wiemy kiedy została podjęta przez Judlina decyzja o lokalizacji zakładów – pierwszą informację mam dopiero z 1862 roku, że nowo powstała fabryka już działa. Nie wiemy też czy było to jego wizjonerstwo, czy po prostu szczęście. Ciekawe jest jak funkcjonował dowóz z Warszawy do Grochowa w pierwszych latach, gdyż most Kierbedzia został otwarty dopiero późną jesienią 1864 roku.

Pan Andrzej Barański opisał w swojej książce czasy, które ja dopiero wstępnie zacząłem opracowywać i użył źródeł, do których jeszcze nie dotarłem jak np. Gazeta sądowa. Więc tu sobie z nich pozwolę skorzystać.

Cała książka Grochów odchodzące klimaty

Po przekonaniu się o stosunkowo mało wiarygodnym opisie moje rodziny, z dużą rezerwą podszedłem do całej książki. Skoro Pan Andrzej Barański dotarł do mojego bloga (przecież powołuje się na niego w wykazie źródeł), to mógł się ze mną i rodziną skontaktować. Chociaż dać nam przeczytać przed publikacją, aby wychwycić co grubsze błędy. Jeżeli na 3 stronach można było tyle razy minąć się z prawdą historyczną, to jak wygląda rzetelność pozostałej części? Nie wiem. A szkoda, bo liczyłem na poznanie klimatów w których wychowywała się moja Mama i jej przodkowie. Bardzo szkoda. Przeczytałem całość, ale już bez entuzjazmu, mając w tyle głowy, że historie mogą zawierać tyle samo prawdy, co historia o mojej rodzinie.

Bardzo jestem ciekaw opinii osób interesujących się historią Grochowa, czy błędy przy opisie moje rodziny to taki wypadek przy pracy, czy też reguła rządząca tą książką.

Książka Grochów odchodzące klimaty jest do kupienia w kasie Klubu Kultury Gocław oraz centrum Promocji Kultury w Dzielnicy Praga-Południe.

Dodaj komentarz