Dziadek w Wehrmachcie czy Malgré-Nous

Polska na szczęście nie stała się areną zmagań bratobójczych takich jak wojna w Hiszpanii czy zmagania Północy z Południem na kontynencie amerykańskim, ale nie oznacza to, że nie walczył brat przeciwko bratu. W czasach nowożytnych najbardziej jaskrawe były przypadki podczas I wojny światowej, gdy na przeciw siebie stały oddziały złożone z Polaków, a armie zaborcze stosowały przymusowy pobór do wojska. Podobnie było podczas II wojny światowej i wbrew obiegowej opinii przysłowiowy dziadek w Wehrmachcie wcale takim rzadkim przypadkiem nie jest.

Dziadek w Wehrmachcie

Po wrześniu 1939 roku około 10 milionów obywateli II RP znalazło się na terenach włączonych do Rzeszy – dla porównania na terenie Generalnego Gubernatorstwa 12 milionów, a pod okupacją sowiecką 13 milionów (pod względem powierzchni obszar włączony do Rosji, był większy niż tereny anektowane i GG łącznie). Część z tych 10 milionów automatycznie, bez pytania, stała się obywatelami niemieckimi, a część do tego zmuszono. Około 10% zostało deportowanych do Generalnego Gubernatorstwa i nie znalazłem danych, ile zostało wymordowanych. Wszyscy obywatele III Rzeszy, w tym mieszkańcy terenów anektowanych, podlegali obowiązkowemu poborowi, który w warunkach wojny był bezwzględnie egzekwowany. Zależnie od szacunków, mówi się, że od 100 do 400 tysięcy Polaków trafiło do Wehrmachtu. Przy czym ta dolna granica – jest wyraźnie źle oszacowana – jest nawet mniejsza od prostego zsumowania dezerterów z Wehrmachtu (89 300 osób) i uwolnionych jeńców (21 750 osób), którzy potem byli w Polskich Siłach zbrojnych na Zachodzie. A ilu tych ludzi zginęło na frontach II wojny światowej oraz zostało zmordowanych w rosyjskich łagrach, pewnie się już nigdy nie dowiemy. Podobno w LWP też służyli byli żołnierze Wehrmachtu (np. filmowy Gustaw Jeleń z Czterech pancernych), ale nie udało mi się znaleźć danych na temat liczby takich osób. Ostatnie wyliczenia mówią o 375 tysiącach Polaków wcielonych siłą do Wehrmachtu, co można porównać z liczebnością Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (250 000) oraz Ludowego Wojska Polskiego (370 000). Z pobieżnego oglądu tych danych widać, że przypadek odbycia służby przez dziadka z Wehrmachcie może nie być taki odosobniony.

Malgré-Nous

Bardzo podobna sytuacja była w Alzacji, która również została włączona do III Rzeszy. Postępowanie hitlerowców wobec tego regionu było odmienne niż wobec pozostałych części Francji, a bardziej przypominało warunki stworzone na terytoriach Polskich przyłączonych do Rzeszy. Wszyscy automatycznie uzyskali statut Volkdeutsche, wprowadzono germanizację, a opornych deportowano i zsyłano do specjalnie stworzonego na potrzeby tego regionu obozu koncentracyjnego Natzweiler-Struthof. Niemcom udało się z tego stosunkowo małego obszaru (obecnie zamieszkuje go 2 miliony osób) wcielić do Wehrmachtu 134 000 Alzatczyków. Za uchylanie się czy dezercję stosowano odpowiedzialność zbiorową, rodzina była wysyłana do obozów koncentracyjnych lub ginęła na miejscu. Podobnie jak Polacy, byli oni wcielani pojedynczo do jednostek czysto niemieckich i kierowani na front wschodni. Prawie połowa z nich zginęła w walkach i została zamordowana w rosyjskich łagrach, z których najbardziej znany był Tambow. Po wojnie Rosjanie powoli zwalniali ich do domów – podobno ostatni więzień wrócił 16 kwietnia 1955.

Tuż po wojnie Alzatczycy byli traktowani przez pozostałych Francuzów (szczególnie komunistów) jako kolaboranci, ale po pewnym czasie zrozumiano różnicę pomiędzy wstępującymi do Legionu Ochotników Francuskich przeciw Bolszewizmowi (fr. Légion des volontaires français contre le bolchevisme), a obowiązkowym poborem w Alzacji. Obecnie w święta narodowe najwyższe władze składają wieńce przy pomnikach im poświęconym, a na grobach tych którzy wrócili pojawia się informacja Malgré-Nous. Malgré-Nous można tłumaczyć jako wbrew naszej woli. Tym, którzy zginęli lub zostali zamordowani w Rosji na nagrobkach wpisano Mort pour la France.

Temat we Francji nie jest omijany. Wychodzi nawet magazyn dla osób zainteresowanych tą tematyką, a na YouTube można znaleźć wiele filmów, niestety niemal wszystko jest po francusku.

Skąd możemy się dowiedzieć o krewnych służących w Wehrmachcie

Jest kilka instytucji, w których można zdobyć informacje.
Pierwszym miejscem jest Deutschen Dienststelle (WASt) – Służba niemiecka (była). Formularz na stronie można wypełnić po angielsku.
Bardzo znanym miejscem jest International Tracing Service (ITS) poświęcony ofiarom prześladowań nazistowskich i ich rodzinom. Z tym biurem można kontaktować się też po polsku.
Zapytanie można również złożyć na stronach Niemieckiego Czerwonego Krzyża. W poszukiwaniu grobów może się okazać pomocny Niemiecki Związek Ludowy Opieki nad Grobami Wojennymi.
Tło historyczne, losy jednostek można poznać na stronach leksykonu Wehrmachtu.

Jak powyżej można było wyczytać, niemal połowę Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie tworzyli uciekinierzy z Wehrmachtu, więc tam też mogą być dokumenty dotyczące służby w tej formacji. O pomoc w tym zakresie warto się prosić nasz dział w Brytyjskim Ministerstwie Obrony (mail: [email protected] – można napisać po polsku) oraz Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego . Oczywiście, jak zwykle z wojskowymi warto zajrzeć do Centralnego Archiwum Wojskowego oraz IPNu.

Dziadek w Wehrmachcie Malgré-Nous

Mój „dziadek w Wehrmachcie”

Moi przodkowie nie służyli w Wehrmachcie, ale Mama opowiadała o wizycie żołnierza niemieckiego podczas okupacji u moich Dziadków Smolińskich. Było to traumatyczne przeżycie dla Mamy, pamiętała tylko, że to był ktoś z dalszej rodziny. Niedawno, czytając listy, które otrzymałem od Cioci Haliny Geber odnalazłem informacje, że aż dwu kuzynów z Alzacji odwiedzało na przepustkach naszą rodzinę w Warszawie. Obydwaj byli siłą wcieleni do Wehrmachtu. Jeden zmarł w łagrze rosyjskim, drugiemu udało się wrócić do domu. Dziś już nie dojdę który z nich był u Dziadków. Na grobie rodzinnym pod nazwiskiem pierwszego z braci informacja, że zginął za Francję, a listę zamyka jego brat, który przeżył wojnę: Malgré-Nous.

2 komentarzy na temat “Dziadek w Wehrmachcie czy Malgré-Nous

  1. Ja raz rozmawiałem ze swoją koleżanką o II Wojnie Światowej i aż zdziwiłem się, że jej dziadek służył w Wehrmachcie. Nie była zbyt dumna z dziadka, ale tłumaczyła, że go zmusili. Tak więc potwierdzam, że to wcale nie jest tak rzadki przypadek 😉

Dodaj komentarz