Dwa oblicza wojny i Powstania Warszawskiego.

Jakiś czas temu zainteresowałem się książką Rozsypane fotografie. Wspomnienia z wojny i Powstania Warszawskiego autorstwa Ewy Morycińskiej-Dzius. Zwróciła moją uwagę informacja, że część akcji rozgrywa się w domu przy Ikara 5. Adres ten jest stosunkowo dobrze znany z historii najnowszej, pod tym domem odbywały się demonstracje związane z obchodami rocznicy 13 grudnia. Ale mój związek rodzinny z tym domem rozpoczął się znacznie wcześniej – przed wojną. Był on własnością Lidii de domo Starkmeth, primo voto Duma de Vajda Hunyad, secundo voto Przedpełskiej – mamy Haliny domo Duma de Vajda Hunyad, po mężu Martin. Po wojnie zajął go Jaruzelski i mimo posiadania dokumentów własności przez Halinę Martinową nie udało się go odzyskać.

Dwa oblicza wojny i Powstania Warszawskiego Rozsypane fotografie Ewa Morycińska-Dzius

Rozsypane fotografie

Książka to zbiór różnych wspomnień z okresu dzieciństwa autorki, który przypadł na okres wojny. Wspomnień o wojnie mamy bardzo dużo, ale dla mnie właśnie ta jest niezwykle cenna ze wzgędu na miejsce akcji – Mokotów i to, że autorka jest zaledwie 3 lata młodsza od mojego Taty. Tata mieszkając niedaleko, po drugiej stronie ulicy Puławskiej, prawdopodobnie widział świat podobnie i przeżywał podobne sytuacje. Jedyne co zostało mu oszczędzone, to Powstanie Warszawskie, które spędził w Zalesiu Dolnym pod Warszawą. Tak jak wielu warszawiaków, którzy nie zdążyli 1 sierpnia wrócić z wakacji.
Jednak mój odbiór opisu pobytu w obozie i Pruszkowie jest również osobisty – przez ten obóz przeszli moi Pradziadkowie i wielu członków mojej rodziny. Część z nich już nie wróciło.
I znów, po zakończeniu wojny autorka trafia do Zalesia, gdzie uczęszcza do Krauzówki – tam gdzie mój Tata.
Spóźniłem się, aby dokładnie wysłuchać wspomnień moich rodziców, więc przynajmniej relacja pani Ewy Morycińskiej-Dzius. przybliżyła mi co mogli przeżywać moi rodzice.

Autorka we wstępie książki wspomina, że dom na Ikara 5 należał do rodziny, więc i z autorką musiały mnie łączyć jakieś więzi co najmniej powinowactwa. Jednakże, pobieżna lektura książki nie posunęła mnie ani o krok w poznaniu powiązań Stępniewskich z Przedpełskimi.
Zacząłem więc szukać w Internecie informacji o osobach osób występując w Rozsypanych fotografiach. I znalazłem coś niesamowitego – wspomnienia kuzyna Pani Ewy – Jana Libina, niemalże jej równolatka. Więc niemal te same wydarzenia przedstawione z perspektywy drugiego dziecka.

Druga strona

Ojciec Jana Libina był całkowicie zasymilowanym Żydem, zaś matka pochodziła z rodziny o szlacheckich korzeniach. Kwestia wiary była w domu całkowicie ignorowana i gdyby nie wojna, Jan Libin prawdopodobnie długo by nie zwracał uwagi na korzenie swojego ojca. Dopiero niemieckie przepisy i idące stąd niebezpieczeństwo oraz trauma zmieniły jego świadomość. Z racji swojego wyglądu „aryjskiego”i mocnego wsparcia ze strony rodziny matki, Jan Libin wojnę przetrwał poza Gettem, więc znów pewna część jego doświadczeń była podobna do przeżyć mojej rodziny. Jednak ta cząstka, której poszukiwali hitlerowcy znacznie zmieniała perspektywę patrzenia. I szczególnie zestawienie wspomnień zawartych w książce Rozsypane fotografie ze wspomnieniami Druga strona jest mocne. Bardzo mocne. Jakże inne od wspomnień dorosłej osoby jaką była Halina Martin. Wszystkie te trzy pozycje dobrze przeczytać razem.

Poszukiwania w Internecie, odnalezienie grobowców rodzinnych na Powązkach rodzin Stępniewskich i Przedpełskich umożliwiło mi poznanie większości relacji rodzinnych i powiązań z moją rodziną. Tym bardziej te wspomnienia i fotografie przemawiają do mnie. Myślę, że dla wielu osób związanych z Mokotowem lub interesujących się historią tego okresu, wszystkie 4 pozycje mogą być równie ciekawe. Szczególnie, gdy się je przeczyta w małym odstępie czasu.

Dodaj komentarz